Od wczoraj dostępny na Netflixie jest drugi sezon Wiedźmina. Widzowie nie są po seansie serialu monolitem, jeżeli chodzi o jego ocenę, sprawdzamy więc, jak rozkładają się fanowskie opinie.
Ostrze krytyki wobec drugiego sezonu Wiedźmina od Netflixa ma dwa końce – i nic w tym odkrywczego. Serial zdaje się iść własnym torem, scenariusz mocno nawiązuje do książek, nie trzyma się ich natomiast sztywno. Fani dzielą się więc na przeciwne sobie obozy i od kilkudziesięciu godzin dyskutują: czy to jeszcze Wiedźmin, czy fanfik bądź jakieś alternatywne uniwersum?
Znakomite (a może raczej: popularne) dzieła kultury mają to do siebie, że są reinterpretowane przez wielu twórców. Tak też jest w przypadku opowiadań i powieści Andrzeja Sapkowskiego. Scenarzyści Netflixa wzięli do ręki książki, przeczytali je i uznali, że chcą opowiedzieć własną wersję tej historii. W związku z tym nic dziwnego, że w sieci pojawiają się prowokacyjne pytania, wokół których toczy się burza:
Czy zaczęło się już łkanie i rozrywanie szat, że netflixowy Wiedźmin nie leci pod dyktando książek? – pyta na Twitterze użytkownik lstelmach89.
Widzowie są podzieleni w tej kwestii. Spójrzcie na parę odpowiedzi (z oryginalną pisownią autorów):
Ja właśnie skończyłem oglądać 2. sezon i bardzo mi się podoba. Są elementy, które znam z książek, ale też rzeczy nowe, które sprawiają, że serial potrafi mnie zaskoczyć, przez co nie ma mowy o nudzie ani przez sekundę.

Robiąc adaptacje można (a czasami nawet trzeba) dokonywać zmian. Ale te zmiany powinny być na plus, a tego w przypadku Wiedźmina nie ma.
Wytłumaczcie mi, dlaczego mając świetny materiał źródłowy, Netflix przepisuje historię na nowo i to bardzo niezgrabnie (wątek Eskela i całe Kaer Morhen to jakiś ponury żart i dramat)? Relacje między postaciami, o których dużo mówiono, nie istnieją, a Ciri to chodzący dramat.
No tak, Eskel. Wątek tego bohatera jest jednym z najostrzej traktowanych przez przeciwników formuły, jaką obrali Lauren S. Hissrich i jej ekipa. Nie mogę za wiele zdradzić na temat losów tej postaci, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy jeszcze zobaczyli drugi sezon. Powiem Wam jednak, że twórcy podjęli odważną i kontrowersyjną decyzję związaną z jednym z najwierniejszych druhów Geralta. Internauci nie gryzą się w język i twierdzą, że to „najbardziej zmarnowana postać”. Ja też nie jestem zadowolony z drogi, jaką poprowadzono Eskela. Nie sposób chyba znaleźć kogoś, komu mogłoby się to podobać.
Odnosząc się do samego Białego Wilka, jego kreacja jest chwalona jako jedna z najjaśniejszych w produkcji, a nierzadko w ogóle w portfolio Henry’ego Cavilla. Już przed premierą drugiej odsłony aktor wielokrotnie przekonywał czynami i słowami, że jest miłośnikiem wiedźmińskiego „lore”. Ostatnio medialnym tematem była choćby pochodząca z książki wypowiedź Geralta dodana przez Cavilla w jednym z odcinków bez zgody scenarzystów. Odtwórca roli Supermana argumentował, że chciał, by jego wiedźmin był bardziej książkowy.
Drugą zdecydowanie chwaloną przez fanów postacią jest – a jakże by inaczej! – Jaskier. Wbrew wcześniejszym obawom, pocieszny bard nie stracił nic z komediowego zacięcia. Jego rola nie została pomniejszona w porównaniu z debiutanckimi epizodami. Przybrało mu się też nieco ciałka.

Sam zastanawiam się, jak podejść do oceny serialu Netflixa. Z jednej strony: jasne – bardzo chciałbym, by duch pierwowzoru został w jakiejś formie wiernie zachowany. Z drugiej, jeżeli serial jest dobry (a kontynuacja wypada znacznie lepiej niż początek wiedźmińskiej przygody streamingowego giganta, z tym zgadzają się niemal wszyscy), to dlaczego mam traktować go jako coś, czym nie jest? Nikt w obozie Netflixa nigdy nie powiedział, że chodzi im o bezmyślne naśladowanie twórczości Sapkowskiego.
Musimy pamiętać, że sam Sapkowski podchodził do kreacji książkowego świata bardzo wybiórczo, tworząc go wyłącznie jako tło dla dialogów i relacji międzyludzkich. Możemy zżymać się na Netflixa, że nie kopiuje wypowiedzi jeden do jednego, lecz gdyby tak robił, to na przykład mnie serial szybko by znudził. I nie jestem w stanie powiedzieć, że pomiędzy Geraltem czy Ciri bądź Jaskrem nie ma chemii. A przecież o to (głównie) w Wiedźminie chodziło. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Netflix dostaje po uszach, bo jest to dziś modne.
Serial:Wiedźmin(The Witcher)
premiera: 2019dramatfantasyakcjaprzygodowy
Nowy sezon Sezonów: 4 Odcinków: 32
Wiedźmin opowiada historię tytułowego nieakceptowalnego przez społeczeństwo najemnego zabójcy potworów o imieniu Geralt, którego przeznaczenie nieoczekiwanie związuje z obdarzoną potężnymi mocami księżniczką Cintry, Ciri. Wiedźmin jest serialem fantasy stworzonym dla platformy Netflix, którego showrunnerką jest Lauren Schmidt (Daredevil, The Umbrella Academy). Produkcja została oparta na opowiadaniach i powieściach autorstwa polskiego pisarza Andrzeja Sapkowskiego. Akcja tytułu toczy się w świecie, w którym magia i różne fantastyczne istoty są na porządku dziennym. Nie brakuje w nim również potworów zagrażających życiu bogu ducha winnych obywateli poszczególnych państw. Polowaniem na nie zajmują się tytułowi wiedźmini – zmutowani i śmiertelnie skuteczni wojownicy. Jednym z nich jest Geralt. Podczas swoich rozlicznych przygód napotyka on zarówno licznych wrogów, ale też przyjaciół, wśród których możemy wymienić chociażby barda Jaskra czy czarodziejkę Yennefer, w której się zakochuje. Pewnego dnia przeznaczenie splątuje go z Ciri, młodą dziedziczką tronu królestw Cintry. Niestety, po najeździe wojsk okrutnego Cesarstwa Nilfgaardu księżniczka jest zmuszona do ucieczki. Geralt rusza, by ją odszukać. W produkcji wystąpili m.in. Henry Cavill (Geralt z Rivii), Joey Batey (Jaskier), MyAnna Buring (Tissaia de Vries), Freya Allan (Ciri), Anya Chalotra (Yennefer z Vengerbergu), Anna Shaffer (Triss Merigold), Adam Levy (Myszowór), Jodhi May (Królowa Calanthe), Lars Mikkelsen (Stregobor), Kim Bodnia (Vesemir) oraz Eamon Farren (Cahir). Zdjęcia kręcono m.in. w Budapeszcie, Nowym Jorku, Podzamczu oraz na wyspach Gran Canaria i La Palma.
71