Spider-Man: Całkiem nowy dzień w mniej niż trzy tygodnie od premiery zarobił ponad 2 mld dolarów. Nowy hit Sony i Marvela z Tomem Hollandem dołączył do grona najbardziej kasowych produkcji w historii kina.
Pod koniec ubiegłego miesiąca w kinach zadebiutował Spider-Man: Całkiem nowy dzień, czyli nowa odsłona przygód Pajączka Toma Hollanda. Już weekend otwarcia okazał się dla tego widowiska znakomity, a hit szybko przekroczył w box office 1 mld dolarów. Dziś, zaledwie 18 dni po oficjalnej premierze, produkcja ma już na swoim koncie 2 mld dolarów.
Jak donosi portal Variety, nowość zarobiła 785 mln dolarów w Stanach Zjednoczonych oraz 1,23 mld dolarów na rynkach zagranicznych, co daje łącznie ponad 2 mld dolarów. Tym samym najnowszy Spider-Man dołączył do grona zaledwie ośmiu filmów, którym udało się osiągnąć taki wynik w box office.
Produkcja jest więc na liście najbardziej kasowych przebojów w historii kina obok takich tytułów z ponad 2 mld na koncie jak Avengers: Koniec gry, Avatar: Istota wody, Titanic, Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy czy Avengers: Wojna bez granic. Co ciekawe, Spider-Man: Całkiem nowy dzień jest drugim (po Avengers: Koniec gry) filmem, któremu udało się osiągnąć taki wynik w najkrótszym czasie.
Warto zauważyć, że niewiele brakło, by poprzednia odsłona cyklu o Peterze Parkerze z Tomem Hollandem trafiła do tego grona, zatrzymała się ona jednak na 1,92 mld dolarów.
Przypomnijmy, że branżowe media już po premierze przewidywały, że tegoroczna pozytywnie oceniana produkcja (89% na Rotten Tomatoes) Sony i Marvela łącznie zarobi na świecie ponad 2 mld dolarów, a więc Spider-Man: Całkiem nowy dzień spełnił te oczekiwania w zaledwie trzy tygodnie.
Więcej:„Czas pozwać Sony, dołącz do nas”. PlayStation na celowniku Stop Killing Games
Film:Spider-Man: Całkiem nowy dzień(Spider-Man: Brand New Day)
premiera: 2026akcja, sci-fi, przygodowy
1

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.