Wczorajsza prezentacja Xbox Partner Preview i zapowiedź Sinking City 2 to dla mnie miła niespodzianka. Uwielbiam klimaty Lovecrafta. Jedynka była troszkę toporna i miała pocieszne glicze (np. spadający rybacy do wody :D), ale klimatem nadrabiała te niedoróbki. Trzymam kciuki za ten tytuł i polecam wesprzeć ich wkrótce na Kickstarterze.
Czekam i mam nadzieję że do mrocznego klimatu dołączą lepiej dopracowaną walkę z potworami i ich większym zróżnicowaniem. Jedynkę uwielbiam!
Jestem gdzieś w połowie remastera gra bardzo dobra i klimatyczna, fajne zalane zniszczone miasto, właśnie przyodziałem strój gangstera, polecam oby 2 była taka sama albo najlepiej lepsza.
Podobno ta gra jest rasowym tps-em i nie ma związku przyczynowo-skutkowego z jedynką. Jest jak połączenie Rezydent Evil i Silent Hill z domieszką nadchodzącego ILL. Nie wiem jak będzie w rzeczywistości, ale szacując na bazie tego, co widziałem stwierdzam, że gdyby ta gra miała podobną kampanię marketingową jak RE, mogłaby go zmiażdżyć bez popitki. To chyba najniższe zaskoczenie tego roku Jeśli chodzi o gry.
Problem polega na tym, że większość słysząc nazwę tego tytułu kojarzy go sobie z jedynką, gdzie on nie ma z nią związku przyczynowo-skutkowego ponieważ jedynka była typową przygodówką, a dwójka to razowa strzelanka z elementami gry przygodowej. Najlepsze jest to, że gra nie miała kampanii marketingowej, a mogłaby czynić cuda
Co oni zrobili z tej gry to ręce opadają. Wywalili dialogi, a w to miejsce wsadzili bezsensowną walkę. Na początku zabijałem potworki ale w końcu stwierdziłem, że lepiej biec sprintem i wciskać spację (unik). Z walki nic nie otrzymujemy bo ani nie wyleci amunicja ani nie dostajemy expa dlatego nie ma motywacji żeby cokolwiek ostrzeliwać. Walki jest baaaaardzo dużo więc szybko zdajemy sobie sprawę, że stracimy prawie całą amunicję i nic nie dostaniemy w zamian. Najgorszy jest backtracing bo często musimy wrócić w to samo miejsce bo się odblokuje przejście albo znajdujemy klucz który otwiera coś co zwiedziliśmy wcześniej.
Każda czynność czyli odblokowanie drzwi, podniesienie ważnego przedmiotu, wyłączenie prądu generuje skrypty i znowu ta walka. Rozwój postaci mizerny względem 1 części i jeszcze ktoś wpadł na pomysł żeby zrobić plecak jak w RE z kilkoma slotami na przedmioty. Brak dedukcji, a sama gra poszła w kierunku durnej strzelanki.
Grafika i klimat na duży plus ale reszta to minus. Mam nadzieję, że dalej będzie lepiej ale takie pierwsze 1,5h to słabo.
Ukończyłem i doszedłem do statku. Mam dosyć i jeszcze w perfidny sposób skopiowali wszystko z Resident Evil czyli ekwipunek oraz styl grania. O ile w RE to mi pasowało tak tutaj to mi kompletnie nie leżało i jeszcze debilne bieganie bo musisz znaleść klucz specjalny z rombem żeby znaleść kawałek innego klucza z rybą który otwiera drzwi bo za nimi jest jeszcze inny klucz, a w między czasie atakuje nas oskryptowany wróg. Wszystko odbywa się tak, że biegasz po 20 razy z jednego końca na drugi i otwierasz te drzwi których wcześniej nie mogłeś. Zastanawiasz się w między czasie czy tego wroga ubijać czy biec. Ja wybrałem tę drugą opcję i w sumie prawie do końca ukończyłem wszystko bez walki bo jak pisałem wyżej walka nie ma sensu.
Kto chce może sprawdzić ale gra nie ma nic wspólnego z The Sinking City. Czekałem z wypiekami na drugą część bo myślałem, że dostaną to samo co w pierwszej części tylko więcej, a dostałem z liścia w twarz.
Krótsza, prostsza, bardziej liniowa niż jedynka, pousuwane śledztwa, zamiast nich jakieś strzelanie do potworów... No, ale w końcu powstała i trzeba się cieszyć...
Może mi ktoś powiedzieć ile mniej/więcej zajmuje przejście całej gry? ❓