Wspaniały pomysł, atrakcyjna wizualnie i nijaka gameplay'owo. Większość czasu zastanawiamy się co robić dalej i powtarzamy w kółko to samo. Zmarnowany potencjał, nawet jak na grę niezależną.

Still There to całkiem sensownie pomyślana gra z jakimiś zagadkami i historią. Początkowo sprawia bardzo sympatyczne wrażenie, graficznie jest ciekawa a szczegóły i reakcja środowiska na interakcje tylko dodają pozytywów. Niestety tło fabularne stosunkowo szybko zmienia, zdawałoby się dojrzały, kierunek. Nagle doświadczamy dziwnych interakcji, które z każdym dniem ewoluują w rozczarowujący, i chyba jednak ostatecznie oklepany sposób prowadząc Nas przez bardzo wąską ścieżkę. O ile konkretne sytuacje potrafią być opisane całkowicie sensownie, to całościowo, nawet jak na połączenie tematu przewodniego z miejscem akcji, zbyt odjechane. No i oczywistym elementem ograniczającym czerpanie radości jest dawanie Nam wyborów, których opcje są wybierane za Nas (w tym, dosłownie ulokowanie kursora na jednej z odpowiedzi bez możliwości zmiany!).
Audio jest stosunkowo ubogie i tak na prawdę, oprawę ratuje tu warstwa graficzna (choć jak w każdej grze typu "wskaż i kliknij" są elementy trudno zauważalne).
Niewątpliwym plusem tej gry są zagadki. Wszystko jest wpasowane stosownie do przeżywanych zdarzeń. Wszystko ma swoje zakorzenienie w wykreowanym środowisku. Wszystko możemy rozwiązać korzystając z takich pomocy jak notatnik, komputer, specyfikacja a nawet pytając o podpowiedzi asystenta. Zagadki są bardzo złożone, ale w gruncie rzeczy oczywiste i często czasochłonne. Czasem oczywiście wymagają więcej kojarzenia i "cofania się pamięcią" do wykonanych już czynności, niemniej już dawno nie rozwiązywałem czegoś tak angażującego. Przejście (z czytaniem wszystkich wiadomości) zajęło mi 8 godz. ale można ograć zapewne i w 5 godz. mnie zwyczajnie kilka zagadek, czysto mechanicznie, wstrzymała na dłużej a że nie poddaję się tak łatwo to z zawzięciem rozgryzałem każdy mechanizm latarni kosmicznej.