Mam nadzieje że to nareszcie będzie BOMBA!.Oczywiście chodzi mnie o całkowite podobieństwo do genialnych X-COM-ów.
Gdyby nie to, że to starne łorsy i wydojona na śmierć i poza, nostalgia milenialsów, to gra przeszla by bez echa jako podrzędny i wtórny klonik x comów.
Bardzo dobre oceny na starcie. Średnia ponad 85 na Metacritic. Chyba zarezerwuję sobie czas na jesień, aby w to pograć bo nie było od dawna jakiejś solidnej alternatywy dla XCOM, a tu jeszcze historia wokół wojen klonów się rozgrywa.
Gra na PS5 Pro w trybie wydajności ma gigantyczne spadki fpsów. Natomiast przerywniki filmowe pod względem grafiki, tekstur i tego co się dzieje na ekranie to kpina z graczy.
Ta gra kosztuje 250zł, więc nie zamierzam nawet oceniać gameplayu.
ależ w to się zajebiście gra! :-) mega się wciąga, jest efekt "jeszcze jednej tury"
klimat się wylewa, ja nie potrzebuję filmów z tego uniwersum, poproszę więcej takich gier
jedynie ta optymalizacja i dotyczy to wyłącznie gry, gdy perspektywa zmienia się na tą z widoku zza pleców, ale to kwestia patcha i będzie dobrze :-)
Pierwszą sesję pocisnąłem prawie 7 godzin, z przerwą na prysznic i jedzonko, a żadnym no lifem nie jestem, także moc jest wielka w tej produkcji bez wątpienia :)
ZCOM, czyli nieślubne dziecko XCOM2 z Midnight Suns.
Tl;dr: Świetna gra, 26h żeby przejść na trudnym poziomie trudności, od dawna taktycznej gry, która by mnie wciągnęła (rywalizować w sumie może z MENACE i Cyber Knights Flashpoint, obie polecam przy okazji), z -4 punktami za stan techniczny.
Gra jest mocno filmowa, znacznie bardziej niż taki XCOM czy inne taktyczne gierki, co chwile cutscenki, od czasu do czasu zwiedzanie lokacji w trybie “masseffectowym” (czyli trzecia osoba, za pleckami biegają towarzysze).
Taktycznie - jest bardzo dobrze. Nie jest to wciąż poziom XCOM2, który dla mnie jest naprawdę 10/10, ale naprawdę miałem syndrom “jeszcze jednej walki”.
Same bitwy dzieją się na małych mapach, raczej połowa (a niekiedy nawet jedna trzecia) map z XCOM2, zawsze od razu jest walka (tj. pomijając segmenty fabularne, kiedy to chodzi się z perspektywy trzeciej osoby), nie ma innych faz (infiltracji, skradania się znanego z XCOM2).
Każda walka to myślę że zajmowała maks 15 minut - nie ma takich kobył jak na przykład Blacksit’ye z XCOMów, gdzie (co prawda na solidnie zmodowanej grze) potrafiłem spędzić ponad godzinę, raczej tura 10 na największych mapach i koniec. Jedynie finałowa misja mi dłużej zajęła.
Każda postać, oprócz tych generowanych losowo, ma unikalne pasywki/umiejętności, co niestety także trochę zabija sens używania innych postaci.
Można dowolnie mieszać klasy, zmieniać je w dowolnej chwili, zwrot punktów umiejętności jest bezproblemowy i bezkosztowy, no ogólnie wszystko jest solidnie przemyślane, każda klasa ma swoją unikalną “osobowość”, nie czułem, aby jakaś była znacznie silniejsza/słabsza od drugiej.
System relacji jest trochę zbyt “OP” - mam wrażenie, że to z niego postacie otrzymywały największe “awanse”, bardziej niż z rozdawania punktów w klasie postaci. Nie ma żadnego sensu nie mieć jak największej liczby operatorów - z wykupionym ulepszeniem bazy, barem, co misje/dwie dostaje się darmowy “level”, który może dawać od +4HP więcej do -5% szansy na bycie trafionym (a to wszystko się kumuluje).
Postacie niby mogą umrzeć, ale żeby to się stało, to muszą paść 3 razy w ciągu jednej misji (albo musimy zabrać niewyleczoną postać znów na misję), więc naprawdę ciężko jest stracić członka załogi - to już trzeba się postarać, aby trzy razy dopuścić do powalenia postaci. Trochę też chybionym rozwiązaniem jest brak jakiekolwiek związku HP z ranami - tak długo, jak postać nie straci 100% HP, tak długo można ją wysyłać na misje. W takim XCOMie to rany wymagają leczenia, tutaj to można stracić 99% HP w trakcie misji i nic się nie dzieje.
Poziom trudności ciężko mi określić - grałem na poziomie “trudny” i miałem tylko dwie misje, które nie poszły od strzała. Jedna to była pierwsza misja po samouczku (naprawdę RNG tak mnie karało, że nie byłem w stanie jej przejść bez restartowania z 6 razy misji, 3 czy 4 tura i wszyscy leżeli), druga ciężka pojawiła się po kilku godzinach. Tak to każda misja raczej albo łatwa, albo wyważona (czyli że trzeba było pomyśleć, co i kiedy kliknąć), tych drugich więcej - więc IMHO udało im się chyba dobrze ten poziom wyważyć, ale słyszałem opinie, że trudny jest za trudny, ja nabiłem ponad tysiąc godzin w XCOM2 więc mogę być outlinerem, który się tutaj wypowiadać nie powinien.
Warstwa strategiczna jest poprawna - kredytów wiecznie mało, intela nigdy nie za dużo (to zalety, nie wady), grę ukończyłem bez wymaksowania bazy, miałem etap, że nie było mnie stać na wyleczenie członka drużyny (na poziomie trudnym), więc ogólnie czuć wyzwanie, ale też nie jest jakoś frustrująco.
Fabuła jest nawet wciągająca. Nie jest wybitna (całokształt, początek i akt finałowy jest dobry), no ale nie oszukujmy się - Star Warsy to bajka dla dzieci, gdzie tylko niektóre twory starały się wydobyć jakąś głębie (KOTOR czy Andor). Jednak historia jest “jednotorowa”, brak większych wyborów, naprawde sztywny podział na dobro i zło, ale są nawet momenty, które zostaną docenione przez fanów SW - szczególnie pojawiające się postacie, w tym niektóre naprawdę OP (i którymi sterujemy przez chwilę). Jest także dość dziwny pacing całej historii - od “połowy” fabuły nagle wyhamowywujemy, i gubimy cały wątek pierwszego aktu, żeby dostać trochę fanservicu, ale na szczęście szybko wracamy na właściwe tory. Nie jest źle, nie jest wybitnie, poziom całej historii zdecydowanie lepiej, niż XCOM2.
O postaciach nie będę się wypowiadał - są albo okej, albo fajno-sztampowe, nie chcę spoilerować niczego, ale jak ktoś spodziewa się jakiejś większej głębi, to może się rozczarować. Czasami mamy jakiś drobny wybór w misjach pobocznych towarzyszy, ale nie czułem, żeby na cokolwiek one wpływały (oprócz drobnych zmian w cutscenkach podczas tych misji pobocznych). Jak ktoś widział więcej, niż dwa filmy SW, to pewnie już widział gdzieś wszystkie te postacie (a raczej archetypy postaci). Jedna postać miała naprawdę ciekawy fanservice, związany z Zakonem Jedi i serią Jedi: Fallen Order (jak ktoś nie grał, to pewnie nie ogarnie pojawiającej się postaci), ale tak to misje poboczne były wykonane poprawnie.
Ale aktorzy dobrani są perfekcyjnie - szczególnie Runa, której aktorkę głosową (Vic Michaelis, jak ktoś subskrybuje Dropout to na pewno kojarzy) po prostu uwielbiam.
Ciemną stroną jest niestety głównie stan techniczny. Nie jestem w sumie pewny, czy można użyć tego określenia, bo w sumie jest to brak stanu technicznego. Grałem w ZCOM na wysokich ustawieniach, gra wyciągała ładną liczbę 80 fpsów - więc można zapytać, gdzie wady? A wady w tym, że ogrywałem to na RTX5090, a te 80 fpsów to miałem z DLSS. Nic, absolutnie nic w tej grze nie usprawiedliwia tego, że ta karta musiała się pocić tutaj, mój komp powinien spokojnie zamykać licznik.
No i oczywiście oprócz dużego użycia GPU to wszystkie bolączki UE5, czyli stuttering i popupy tekstur. I o ile to pierwsze można przeżyć, toż to turówka, tak to drugie - popup tekstur jest szczególnie widoczny w cutscenkach, których w grze od groma. Naprawdę niszczy to jakikolwiek klimat, kiedy widać jak tekstura podłoża wczytuje się z takim sekundowym opóźnieniem z każdą zmianą kamery.
Co gorsza, gra ma jakieś dziwne rozdzielczości. Sam mam monitor 32:9, więc początkowo uznałem, że świetne wsparcie dla ultrawide - kilka rozdzielczości 21:9, kilka 32:9, ale o dziwo w grze brakuje… rozdzielczości 4K. Jest fullHD, jest 1440p, nie ma 4K - nie mam pojęcia, dlaczego, początkowo myślałem, że ta opcja jest ukryta bo właśnie mam niestandardowy monitor, ale nie - znajomy pisał, że musiał bawić się plikiem .ini aby mieć rozdzielczość 4K na zwykłym, standardowym monitorze. Nie wiem, co tu się odjaniepawliło, że ta opcja się nie wyświetla.
Kolejnym minusem jest oczywiście ziarno (film grain). Można je wyłączyć wraz z wieloma innymi post processingowymi elementami - tj. albo mamy ziarno na ekranie, bloomy, DoFy i inne aberacje, albo nie mamy niczego, bo za to odpowiada jedna opcja.
No i zdarzają się “dziwne” animacje/cutscenki, na przykład wyrywanie droidowi głowy, ale ten model głowy po wyrwaniu ma podstawkę - czyli model, który znajduje się później na stole jako trofeum. Bardziej wyglądało to na scenę ze Spaceballs czy innego Strasznego Filmu, niż coś ze Star Warsów.
Ogólnie polecam, z zastrzeżeniem, że stan techniczny w momencie pisania tego postu leży.
Kolejna gra z Kanonu Star Wars bez polskiego dubbingu 😒👎