Dobrze, że ta seria powstała. Grało się przyjemnie. Wymachiwanie mieczem jest jak bujanie się na sieci w spidermanie- nigdy się nie nudzi.
Gra zrobiona zgodnie z duchem uniwersum. Delikatne skopiowanie rozwiązań z God of War wyszło na dobre.
Gra zrobiona zgodnie z duchem uniwersum
spidermanie
God of War
Jakie to znamienne, typowa dzisiejsza papka dla mas.
Lepsze połączenia bym sam nie wymyślił.
Jak dla mnie to jest crash Bash a nie star wars. Batelfront 2 bije na głowę tą grę. Dużo skakania mało walki, grafika ładna. Nie można przewijać filmików co jest denerwujące, ogólnie czym dłużej w nią grałem tym bardziej się męczyłem. Dobrze że kupiłem używkę za 45 zł chociaż i tak żałuję Nie polecił bym jej nikomu
Star Wars Jedi: Upadły zakon to świetna, dynamiczna przygodówka akcji, która wreszcie dała fanom Gwiezdnych wojen pełnoprawne doświadczenie Jedi w stylu single-player.
Historia Cala Kestisa — młodego Padawana ukrywającego się po Rozkazie 66 — jest angażująca, dobrze poprowadzona i pełna emocji. Gra łączy eksplorację w stylu metroidvanii, wymagające walki inspirowane soulslike’ami oraz efektowne używanie Mocy, co razem tworzy naprawdę satysfakcujący miks.
Światy są różnorodne i pięknie zaprojektowane, a starcia z przeciwnikami wymagają skupienia i taktyki. To produkcja, która nie tylko oddaje ducha uniwersum, ale też broni się jako solidna, przemyślana gra akcji.
Z ludźmi jest coraz to gorzej, że nawet takie opinie muszą "pisać" z wykorzystaniem AI, jaki jest tego sens i takich osobników jak ty na tym forum patrząc na twoje wszystkie komentarze które tutaj wydalasz?
Niezły gniotek. Postacie nawet jak na standardy uniwersum SW jednowymiarowe i beznadziejne. Elementy RPG niemal nieobecne, ekploracja to jakiś żart; wpisy w dzienniku w stylu "malowidło, na którym nie wiadomo, co jest" albo szukanie elementów do rękojeści miecza, której i tak prawie nie widać (poza kolorem ostrza). Żadnej większej lokacji, questów, nic. Tylko skakanie jak małpa po platformach i niekiedy niesamowicie irytujące zagadki (kretyńskie kule na 2. planecie).
+1 do oceny gniotka, bo dobrze się bawiłem na Dathomirze, gdzie, jak się okazało, poszedłem znacznie za wcześnie, ale dostałem chociaż jakiś flow średniego soulslike, z całkiem sporą armią klonów... (w postaci przeciwników).