Okazało się, że może trochę za wcześnie oceniłem tą grę tak nisko. Może będzie można skorygować ocenę po pełnym ukończeniu gry... Niestety wpisu już nie będę mógł wyedytować.
Ok, ten błąd, przez który straciłem postępy w grze był bardzo irytujący. Ale wróciłem do grania następnego dnia i jakoś idzie. Jasne, że można było jeszcze bardziej zadbać o optymalizację czy inne rzeczy, ale jakoś przeżyję bolączki tej gry.
Co do tego Bernarda.. Mówiłem, że tam jest jakiś bug i nie można go znaleźć. Faktycznie, znalazłem w internecie sporo wpisów, w których ludzie pisali, że po jakiejś tam misji nie można go znaleźć w Ratajach tylko utknął gdzieś w Neuhofie i jest niedostępny do trenowania walki. Ale u mnie problem był kuriozalny... Zająłem się po prostu misjami
pobocznymi a te dwie główne olałem na jakiś czas. Nie było w nich nic na temat kapitana Bernarda i nie przypuszczałem, że dopiero po wykonaniu jednego z tych zadań głównych trening walki będzie dostępny. Mój błąd.
No więc.. Gram dalej. Gram, bo chcę w miarę płynnie przejść do KCD2. Tam jest chyba jeszcze lepsza gra.
Co do dwójki to owszem, to jest techniczne i w wielu innych miejscach gra absolutnie lepsza, ale dla mnie już bez tej magii co jedynka, choć wiele osób zakochało się właśnie w dwójce, jedynki nie cierpiąc. Ciekawe jak Tobie podejdzie.
Udanych przygód :)
W KCD 2 jestem już chyba przy końcu, sądząc co mi mówi o ukończeniu progres na konsoli, i męczę i zmęczyć nie mogę. To dobra gra, ale imho uleciał gdzieś ten magiczny pierwiastek jedynki, w bardzo dużej części przez mało ciekawe mapy do eksploracji (są dwie, i pierwsza jeszcze jest fajna). W innych aspektach jest niby tak samo a nawet lepiej, ale dla mnie to już nie to, i np. nie cierpię większości twarzy w dwójce, znajdą się oczywiście jakieś lepsze, ale większość jest jakaś dziwna, kukiełkowa i w jedynce są o wiele lepsze, naturalniejsze, i sporo wątków na reddicie też o tym mówi. Za dużo jest wysokiej polityki, za mało swojskości, mniej pasuje mi nawet styl graficzny, bo niby grafika jest lepsza (można też w końcu przedzierać się przez krzaki, i to mały gamechanger), to wolę klimat i oświetlenie z jedynki, gdzie naprawdę czuję się jak na naszej prowincji późną wiosną, gdzie w dwójce jest już jakoś zbyt baśniowo. Nie zrozum mnie źle, KCD 2 to świetna produkcja, pełna pasji i tak powinna wyglądać kontynuacja, ale ja jestem dziadersem i wolę piękne drewno jedyneczki :)
Jeszcze sporo gry przede mną. Nawet te poboczne misje robię bardzo chętnie, bo są one złożone, interesujące i zawsze wynika z nich coś ciekawego - i taki powinien być prawdziwy RPG. Może to będzie jedna z moich ulubionych gier... kto by się tego spodziewał jeszcze kilka miesięcy temu, gdy ją rzuciłem w kąt.
Koszmarnie zabugowana gra, nawet po update dla nowych konsoli.
Naprawdę chciałem grać tej grze szansę, spędziłem w niej prawie 40h.
Miarka się przebrała, gdy wywaliło mnie z gry, gdy byłem bliski ukończenia jednej z misji pobocznych, gdzie trzeba było objechać trzy wioski. Sama misja zajęła mi około 3h. Byłem dosłownie prawie na miejscu. Później podjąłem kolejna próbę, gdzie pozbyłem się bandytów a tym razem z kolei zniknął koń, który niezbędny był do wykonania misji. Wyobraźcie sobie moje wkur.. ienie. W normalnych grach mam w zwyczaju regularnie zapisywać postępy. I tu, gdyby nie przymus posiadania tego cholernego sznapsa w celu zapisywania gry, byłoby wszystko ok.
Półtorej godziny postępów w grze do kosza. Połowa misji. Mi się już naprawdę nie chce poświęcać czasu na rozwijanie postaci, po to żeby w losowym momencie zdarzyło się coś takiego. Niech ponaprawiają te błędy tak jak należy, a nie zrobili to byle jak. Albo w ogóle. I jeszcze te głupie pomysły z zapisywaniem gry w ten sposób. Można byłoby mieć zapas sznapsów na takie nieprzewidziane sytuacje, gdyby jeden nie kosztował grubo ponad 100 monet... Koszmar! Ci deweloperzy obrzydzili mi tą grę całkowicie.
Tak niska ocena ta właśnie za te błędy. Gra sama w sobie, fabularnie (co dla mnie jest najważniejsze) jest dobra. Chciałem zrobić jak najwięcej misji, również tych pobocznych.
Niestety... Całkowicie zepsuta zabawa i jednak, koniec końców, zmarnowany czas. A winą obarczam za to deweloperów i tych od aktualizacji, bo niestety ta gra to dalej techniczny bubel.
Poza tym startowym. U mnie znowu trwa to ponad minutę.
Ta gra jest w ogóle jakaś ocenzurowana i chyba nie ma opcji, żeby to zmienić. W łaźniach ludzie kąpią się w pełnym ubraniu, mimo że wcześniej odłożono je do skrzyni :)
Moje pierwsze podejście było w trybie Hardcore z wszystkimi dolegliwościami i postanowieniem zero zabijania. Powiem jedno – imersja wylewa się z ekranu. Z racji grania w takim stylu musiałem iść w skradanie i powiem szczerze że pierwszy raz miałem wyrzuty sumienia okradając ludzi i łupiąc zwłoki.
Innym przykładem było iż w toku fabuły jest jedna obowiązkowa walka, a ja byłem strasznym leszczem i po paru porażkach zacząłem codziennie uczęszczać na lekcji szermierki w Ratajach. Nie rozdawałem punktów doświadczenia tylko codziennie ćwiczyłem pojedynki z Bernardem.. Złapałem się na tym iż lepiej gra mi się nie przebiegając truchtem tylko spacerować. Kingdom Come najlepiej gra się wolno i chłonie ten świat. Co prawda mógłby być bardziej interaktywny jak w ETS’ach bądź The Long Dark. Szkoda także iż nie ma dni tygodnia, oraz występowanie jakiś sporadycznych świąt w świecie gry. Przydałby się też jakiś automatyczny przycisk do powolnej jazdy konnej, oraz spotykanie na trakcie jakiś jeźdźców bo poza wybranymi zadaniami to tylko nasz bohater jeździ wierzchem.
Pomysł z zapisem tylko podczas snu jest świetny. Porażka nie sprawia definitywnego końca gry, a jednocześnie sprawia iż mamy respekt do wszystkich czynności które wykonujemy w tym świecie.
Nie wiem jak jest na zwykłym poziomie, ale podczas szybka podróż związana z zadaniami typu eskorta nie upływa czas. Wybija to trochę z imersji. Także naprawa ekwipunku wzorem czytania powinno zabierać czas. ( za dużo the Long Dark )
Grafika jest ok, choć noce są dla mnie za ciemne i nie widzę prawie nic. Może wina starego ekranu. Za to widoki są ładne. Panorama Użyć jak bym wioskę na mojej Jurze widział. Cień Henryka nie dość że odwzorowuje aktualny ekwipunek to i widać na nim ruch głowy. Szkoda że w grze nie ma toreb/ worków tylko wszystko trzymamy w kieszeniach. Pomysł z przenoszeniem zawartości naszej prywatnej skrzyni do każdego wynajętego pokoju też jest przedni. Choć podczas pianego rauszu lub lunatykowania może nas wyrzucić w losowe miejsce na mapie kilkanaście kilometrów od miejsca zgaszenia świadomości. ( kuriozalne gdy zdarzyło się to podczas pobytu w klasztorze :0 )
Model walki tak jak pisałem wyżej po nabraniu wpraw jest satysfakcjonujący, ale mało mięsisty, nie czuć siły uderzeń. Choć po nauce kontry walka staje się z byt prosta i naprawdę musiałem czasami się starać by nie zabić oponenta. Strzelanie z łuku to dla mnie raczej loteria ( może przez dolegliwość związana z trzęsieniem rąk ) Bardzo fajny system alchemii szkoda że gotowanie nie jest takie złożone.
Główny wątek fabularny jest ok, choć przez swoją długość czasami jest rozwodniony i człowiek musi sobie przypomnieć co i po co robimy jak nagle zadania poboczne nas wciągną. A one są naprawdę fajne. Może nie bardzo skomplikowane, ale mają bardzo dobrą otoczkę i starają się być realistyczne. Większość z nich można rozwiązać bezkonfliktowo, a i na te które wymagają zabójstwa przywódcy bandytów jest sposób. (Obezwładnić przejąć cały ekwipunek i poszczuć psem.) Sporo przeciwników jak nie łupniemy ich za mocno - poddają się.
Po ponad 261 godzinach immersyjnej rozgrywce przyznaje iż Kingdom Come jest świetną grą. Najprawdopodobniej dam jej 10/10, jednak chce przejść ją jeszcze raz grając jako pełnoprawny wojownik i móc wypowiedzieć się bardziej na temat systemu walki. Najprawdopodobniej uczynię to nie wcześniej niż za rok.