Gra na lata, w których powstała robiła na mnie dość duże wrażenie. Przyjemne prowadzenie pojazdów, ciekawa kolorystyka i czasy w których została osadzona tworzyła dobry klimat. Zgadzam się jak najbardziej z oceną redakcji, aczkolwiek dodaję dodatkowe pół punkta za zmianę czasów, klimatu, kolorystyki miasta po opuszczeniu więzienia przez głównego bohatera. Nie zostało to zrobione tak dobrze jak w Mafii 2, natomiast poprawnie.

Gra podoba się głównie tym, którzy mają z nią związane ciepłe, nostalgiczne wspomnienia. Jeśli nigdy wcześniej jej nie uruchamiałeś i nie jarasz się retro-gamingiem, to raczej nie ma sensu zaczynać - wrażenia mogą okazać się zupełnie inne, niż byś chciał.
Powiem szczerze: w grze jest sporo przyjemnych momentów. Klimat Nowego Jorku z 1978 roku jest naprawdę świetnie wyczuwalny: muzyka, wizualia, ogólna atmosfera - wszystko to doskonale oddaje vibe końcówki lat 70. Mniej więcej w połowie fabuła nagle przenosi nas do 2006 roku i wtedy następuje ostra zmiana wszystkiego: stylu, muzyki, interfejsu, samochodów. Zad zadbano nawet o szczegół z Bliźniaczymi Wieżami - w 1978 stoją, w 2006 już ich nie ma po tragedii 11 września. Widać, że twórcy naprawdę przyłożyli się do detali miasta i jego ewolucji.
Ale obok tych zalet, takich jak muzyka, klimat i bogata lista aut, projekt ciągnie za sobą też grube wady.
Miasto niby ogromne, ale kompletnie martwe. Można sobie po nim pojeździć, jasne, ale na tym praktycznie wszystko się kończy. Pozwalają chodzić pieszo, ale nie ma z tego absolutnie żadnego pożytku - otoczenie wygląda na czysto dekoracyjne i puste.
Strzelanie to w ogóle dramat. Serio, lepiej by zrobili, gdyby tego w ogóle nie dodali. Celownik jest kiepski, strzelaniny męczące, a cała mechanika broni wygląda jak sklejona na szybko.
Chciałoby się, żeby okres z 1978 roku trwał dłużej. Przeskok w przyszłość jest ciekawy, ale wizualnie rok 2006 wypada dużo bledziej i nie daje tego samego frajdu, co pierwsza część gry.
Co do fabuły - nie jest zła, ale też nie wciąga. To po prostu zwykły kryminalny akcyjniak bez niespodzianek: zaczynasz jako mała płotka, poznajesz ludzi i kontakty, bierzesz się za poważną robotę, wszystko leci w diabły, główny bohater obrywa, reszta ratuje sytuację, a potem klasyka - zemsta, porachunki, finał. Sorry za ewentualny spoiler, ale wątpię, żeby ktokolwiek potraktował tę historię jako coś wyjątkowego - jest zbyt standardowa.
Ostatecznie to dobry wybór dla tych, którzy chcą powspominać stare czasy. Nowemu graczowi, który nie miał wcześniej styczności z tym tytułem, raczej nie zapadnie on w pamięć czymś szczególnym. Ubisoft chciał zrobić swoją własną GTA, a ta część Drivera jest faktycznie najbliżej ducha gier Rockstar. Ale przypomnę: premiera była w 2007 roku, a rok później wyszła GTA IV - różnica w poziomie jest oczywista, nawet biorąc pod uwagę budżety i możliwości studiów.