Ocena Graczy
Średnia z 136 ocen gry wystawionych przez użytkowników i graczy z GRYOnline.pl.
Ocena STEAM
"W większości pozytywne"
Średnia z 149 ocen gry wystawionych przez użytkowników STEAM.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
Codename 23
Ekspert
2026.05.02
Prisoner of Ice to gra z gatunku klasycznych przygodówek (point’n’click). Nie jestem fanatykiem tego typu gier, ale zdecydowanie nie jestem ich przeciwnikiem. Mało tego, od czasu do czasu lubię zmienić ogrywane przeze mnie gatunki, aby urozmaicić „growe” doznania.Gra skierowana jest do fanów tego (zagrożonego wyginięciem) gatunku, jak i miłośników mitologii Cthulhu, gdyż scenariusz gry jest inspirowany dziełami H. P. Lovecraft’a. Z tego względu, nie bardzo wiedziałem czego się po grze spodziewać. Przygodówki, to w przeważającej części wesołe i pstrokate gry (poza kilkoma wyjątkami). Z drugiej strony mity Cthulhu są znane z mroku i grozy. Bardzo mnie zastanawiało jak twórcy to połączą.Rozgrywka niczym specjalnym nie różni się od innych przygodówek. Klikamy na postaci, aby z nimi rozmawiać lub klikamy na przedmioty, by je zabrać lub użyć. Czasem jednak musimy wykonać jakieś czynności na czas, inaczej możemy nawet umrzeć. Na jedną z takich sytuacji trafiamy już na samym początku, gdzie zginąłem kilkukrotnie, nie wiedząc jak użyć gaśnicy, którą zabrałem do ekwipunku. W końcu poszukałem informacji i okazało się, że trzeba najechać kursorem na górną, lewą krawędź ekranu, aby wy-świetlić ekwipunek i móc skorzystać z przedmiotów. Weterani gatunku pewnie się z tego uśmieją, ale jako amator przygodówek miałem z tym małe problemy.Jak już wcześniej zaznaczyłem, scenariusz opiera się na wierzeniach Cthulhu. Wszystko zaczyna się 1937 roku. W grze wcielamy się w postać Ryan’a, porucznika Brytyjskiej Marynarki Wojennej. Podczas tajnej misji przejęcia tajemniczych skrzyń i obłąkanego norweskiego naukowca, dochodzi do dziwnych zjawisk na okręcie podwodnym, na którym służy porucznik Ryan.Przyznaję, że początek gry, nawet mnie wciągnął. Połączenie sceptycznej wojskowości Ryan’a z okultystycznymi wydarzeniami były dość intrygujące, a fabularnie kojarzyły mi się z filmami z Indian’ą Jones’em. Niestety sama końcówka gry, to była jazda bez trzymanki po bandzie, przez co cały czas zastanawiałem się – o co tutaj chodzi? A ostatnia „walka” to już w ogóle był jakiś bez-sens.Pod względem graficznym, ząb czasu mocno nadgryzł produkcję. I nie chodzi o grafikę, jako taką, bo prerenderowane tła są dość znośne nawet dziś. Nawet modele postaci są niczego sobie zwłaszcza jak porównamy je do innych produkcji z tego samego roku (chociażby Alone in the Dark 3). Niestety animacje wyglądają już okropnie. Postacie nie poruszają się naturalnie, a często nawet bardzo zabawnie, jakby zamiast stawów mieli sprężyny – zwłaszcza podczas prowadzenia rozmów ich głowy bardzo śmiesznie się poruszają.Co innego muzyka. Ta jest skomponowana bardzo dobrze, buduje napięcie i utrzymuje klimat.Na początku miałem lekkie problemy z interfejsem, przez co nie bardzo wiedziałem o co w grze chodzi, np. omawiana przeze mnie wcześniej sytuacja z używaniem przedmiotów. Zdziwiłem się również dlaczego nagle wyskakuje mi menu – tu się okazało, że jest to efektem ustawienia myszy w górnym prawym rogu… Nie miałem za to żadnych problemów (na podobę bardzo starych przygodówek) z interakcją z przedmiotami. Często bywało tak, że trzeba było kliknąć w jakiś konkretny piksel (zwłaszcza jak przedmiot był mały), aby doszło do interakcji. Tu nie było z tym problemów.Gra nie jest zbyt długa i można ją ukończyć w jedno popołudnie. Dla niektórych może się to wydawać krótko, ale dla mnie było w sam raz – gra była dla mnie przerywnikiem pomiędzy „większymi” grami.Niestety zabrakło mi tu mroku i horrorowego pazura – poza budującą klimat grozy muzyką, to grozy samej w sobie nie odczułem. A i fabuła pod koniec pikowała, niczym sztukas z intro.Podsumowując, Call of Cthulhu: Prisoner of Ice to kawał krótkiej, ale solidnej przygodówki, która pod koniec gry mocno mnie zawiodła pod względem fabularnym. Animacje mocno się zestarzały, ale sama grafika jest nie najgorsza, biorąc pod uwagę datę wydania. Ma świetną, klimatyczną muzykę, a i same zagadki w większości przypadków są dość logiczne.PLUSY:+ Zagadki (w większości) były nawet logiczne.+ Prerenderowane tła, nawet obecnie wyglądają nie najgorzej.+ Klimatyczna muzyka budująca napięcie.MINUSY:- Koniec fabuły jest… dziwny.- Animacje postaci mocno się zestarzały.- Brak klimatu grozy, z którego znane są mity Cthulhu.
