Na wzór interstellara? Raczej wątpię. Nie ma w filmie żadnej eksploracji jednej planety. Tajemniczy (ale nie groźny) jest tylko hipersześcian, który zbudowali ludzie ale żyjący w piątym wymiarze (czas jest dla nich wartością fizyczną a nie wektorową jak dla nas). Pomogli nam i na końcu okazuje się, że przetrwaliśmy dzięki sferze Dysona (i genialnej córce głównego bohatera). Historii o tym, że rozpieprzamy naszą planetę i musimy znaleźć nowy dom jest sporo... i to jedyne podobieństwo na wzór tego filmu
Kolejny UE5 Slop. RTX 5090 wyciąga nieco ponad 100-110 FPS w 1080p na Very High.
Scenarzystów widzę nadal mają tych co pisali im ich ostatnie hity, czyli oszołomy z flagami tęczy.
Gra ogólnie bardzo przeciętna.
Jak ja lubię takie space gry. Naprawdę bardzo dobrze się grało. Świetna muzyka i ciekawa historia. Brak walki i strzelania to ogromny plus, zawsze jakaś odmiana.
Przygoda na dwa-trzy wieczory. Fragmentami muzyka organowa niczym z interstellar, niestety przez 90% czasu generyczne brzdąkanie. Początek gry nudny, finał frustrujący i czasochłonny (przez "walkę" w skradanie z bossem, który czasem wykrywa nas bez powodu). W zasadzie nie wiadomo co chce przekazać gra swoją fabułą, bo już od początku nie ma to sensu - dwójka bohaterów rozbija się na pustej planecie, więc co mają robić, skoro wszystko stracili i bazy nie zbudują?
Co ciekawe jest co eksplorować i ten środek gry jest całkiem przyjemny, nawet ciekawszy niż w The Invincible, pomimo bardzo podstawowego otoczenia (w polskiej grze było to ciekawsze "uniwersum").
Gra kobietą to symulator Lary Croft - skaczemy na linie i wspinamy się. Na szczęście można w ustawieniach wyłączyć potrzebę poprawiania dodatkowym przyciskiem każdej chwytanej półki, bo szybko można od tego oszaleć.
Granie facetem to z kolei symulator inwalidy, który co chwilę musi ssać tlen z butli i odłączać/podłączać rurkę oraz rozwalać przeszkody wyciągarką.
Fajna, w miarę zamknięta historia z otwartym (dla niektórych pewnie niesatysfakcjonującym) zakończeniem. W zasadzie przejście gry powoduje, że wracamy do punktu wyjścia, ale jest też pewien postęp w zakresie eksploracji planety.
Graficznie daje radę ale bez dlss się nie obejdzie. Niestety pomimo ustawień na maxa, gra ma brzydkie cienie, rozmazany obraz w ruchu (TAA) oraz szum efektów (woda, mgła, refleksy - software lumen?).
Warto doświadczyć tej przygody, większych bugów w zasadzie nie ma, poza ogólną topornością ruchu oraz sekwencji platformowych i czasami zbyt rzadko rozmieszczonymi checkpointami (jeden zły skok = powtarzanie 5 minut).
5070 = 100-120fps w 1080p na very high z dlss quality.
Jakby ktoś był zainteresowany to tu jest galeria screenów (raczej bez spoilerów): https://postimg.cc/gallery/NGYGjNJ