Zagrożenie życia- pomocy
Witam. Pytam sie bo sprawa jest bardzo poważna a być moze ktoś z was już miał podobną sytuacje. Otuż ostatnimi dni ojciec 4 razy tracił przytomność, zaczynało sie od kaszlu,pużniej cały robił sie bOrdowy , nie mógł złapać powietrza i na kilka kilkanaście sekund tracił przytomnośc. Za każdym razem jak zaczełem go uderzac w plecy odzyskiwał przytomnośc. Wezwaliśmy karetke , zabrali do szpita w szpitalu zrobili bardzo podstawowe badania na których nic nie wyszło, stwierdzili ze niema miejsca na oddziale ( szpita bródnowski w warszawie) i kazali zgłosić sie za dwa dni. W miedzyczasie ojciec znów stracił przytomnośc. Zgłosił sie w szpitalu w ustalonym wczesniej przez nich terminie jednak okazalo sie ze znów niema miejsc i ma sie zgłosić za 2 dni. Dziś znów stracił przytomnośc.
CZY W TAKIEJ SYTUACJI MOZNA COŚ ZROBIĆ ? ONI NAWET NIE SPRUBOWALI SZUKAC MIEJSC W INNYM SZPITALU. CZY GDZIES MOZNA INTERWENIOWAC W TAKIEJ SYTUACJI , GDY ZAGROZONE JEST ZYCIE A W SZPITALU NIECHCA PRZYJAC NA ODDZIAŁ ?
Jeżeli zagrożenie życia faktycznie występuje, i potwierdzi taki stan lekarz przyjmujący pacjenta na pogotowiu to muszą przyjąć bez wzgęldu na to czy mają miejsca czy nie. Jeśli tych miejsc faktycznie brakuje mają obowiązek skierować pacjenta na najbliższy oddział takie miejsca posiadający.
Tak to wygląda w teorii, w praktyce niestety jest różnie, właśnie z tego powodu mamy coraz więcej przypadków zgonów z powodu nie udzielenia pomocy na czas.
Cisnąć, grozić pozwami i chwytać się wszelkich zgodnych z prawem środków, taka moja rada.
Podstawowe badania wyszły ok. Ale jeśli stracił juz 5 krotnie przytomnośc podczas kturej nie oddychał to chyba zagrozenie zycia występuje,tyle ze niewiadomo z jakiego powodu.
W takich sytuacjach jest tylko jedno wyjscie. Poobijac morde kazdemu, ktory nie udzielal pomocy, wyciagnac jakis dokument, spisac przynajmniej nazwisko i poradzic zeby sie czlowieczek zmienil bo rodzina bedzie cierpiala. Jesli samemu nie dasz rady to daj stowke jakims turkom/cyganom z rynku, bazaru i cie wyrecza.
Ludzie juz prawa, policji i konsekwencji sie nie boja ale jeszcze boja sie dostac wpierdol i boja sie o swoje rodziny.
"Otuż ostatnimi dni ojciec 4 razy tracił przytomność," - i do tej pory nie był u lekarza pierwszego kontaktu? Ręce opadają. Od tego lekarze pierwszego kontaktu właśnie są. Zlecą badania (nie tylko te podstawowe) wyślą do specjalisty. Wbrew pozorom to może być coś łatwego do wyleczenia - ale od tego jest lekarz rodzinny/pierwszego kontaktu, żeby to ocenić.
zloteuszy ---> Już widzę, chojraku, jak bijesz lekarza na dyżurze. Albo mu grozisz skrzywdzeniem rodziny.
To co zrobiono że służbą zdrowia od upadku komuny, to planowa eksterminacja społeczeństwa. Lekarze o małej wiedzy leczenia i pomocy, uczeni stosowania procedur.
takie metody w połączeniu z praktycznym brakiem dostępu do specjalistów plus przedłużanie wieku emerytalnego to trybunał stanu i prokurator.
Lekarze oburzeni, że ludzie przychodzą na wizyty z urządzeniami do nagrywania, ale przecież swoim postępowaniem doprowadzili, że ten zawód negatywnie się kojarzy.
Może raczej pokolenie wychowane na kretyńskich serialach, gdzie wystarczy zapukać do drzwi szpitala, a chętni do bezinteresownej pomocy lekarze zajmą się jak VIPem, dadzą osobny pokoik, super opiekę, kompleksowe badania ... chociażby człowiek miał katar sienny ...
Nigdzie na świecie tak nie ma - poza serialami w które ludzie wierzą bezkrytycznie.
Procedury są stosowane na całym świecie i mają znacznie więcej sensu niż się niektórym wydaje.
Tekst o planowej eksterminacji społeczeństwa pominę, bo to kretynizm najwyższej klasy.
wezwij natychmiast lekarza do domu ,jak znownu straci przytomosc wezwij karetke.NAciskaj zeby znalezli odpowiedz czemu tak sie dzieje.
.
Albo "zapomniales" nam podac diagnoze .Byc moze postawili diagnoze i kazali ci isc do poradni specjalistycznej itd a sprawa nie zagraza zyciu.
Zapomniales podac na co choruje ojciec.
Bo moze to koncowka rakowa i wiedza ze juz nie moga pomoc i nie ma podstaw przyjecia do szpitala.Od tego sa hospicja.Niestety.zreszta w krakowie swietnie wyposazone zeby niesc ulge .
Belert ---> Albo tak jak napisałem. Lekarz pierwszego kontaktu.
Równie dobrze może się okazać, że ma bardzo ostrą odmianę alergii, a potężny kaszel + alergia powoduje zaciśnięcie się dróg oddechowych na chwilę co skutkuje właśnie efektem "podduszenia" i utraty przytomności. Może się równie dobrze okazać, że wystarczy standardowa kuracja chociażby Zyrteciem.
Sam miałem astmę alergiczną (bardzo ostrą) i doskonale pamiętam, że w pewnych warunkach (mocno zakurzone otoczenie chociażby - miałem alergię na kurz wykraczającą poza skalę :P) byłem na krawędzi utraty przytomności gdyby nie inhalator.
To są oczywiście moje gdybania.
Ależ to przecież oczywiste, że skoro nie udało się otrzymać pomocy w jednym miejscu, to następnym w kolejce jest internetowe forum o grach.
Jak najszybciej zdobądź numer do Rzecznika praw pacjenta. Przy następnej okazji, gdy lekarz postąpi twoim zdaniem niewłaściwie narażając zdrowie lub życie twego ojca, po prostu zagroź, że natychmiast zadzwonisz do rzecznika. Stosowałem ze dwa razy i za każdym razem konowały zmieniały zdanie. W ostateczności zawsze możesz do rzecznika zadzwonić.
Lubię czytać te bojowe komentarze o konowałach, o laniu lekarzy po gębach, grożeniu. Na szczęście tak to tylko w Internecie. Potem oczywiście w szpitalu i pacjenci, i lekarze zachowują się normalnie. Ale temat nie o tym.
Te wszystkie objawy muszą wyglądać przerażająco, ale też postaw się na miejscu lekarza - nie widział tych napadów, wszystkie wyniki wyszły dobrze, a oddział przepełniony. Niestety nie ma podstaw, żeby zatrzymać Twojego tatę w szpitalu. Tak jak napisali Hellmaker i Belert - za początek diagnostyki powinien odpowiadać lekarz pierwszego kontaktu, a tutaj na forum na podstawie tak niewielu informacji ciężko coś powiedzieć. Kaszel, duszność i utrata przytomności występują w naprawdę wielu chorobach. To może być wszystko.
Czyli lekarz 1. kontaktu i pełna diagnostyka, którą uzna za potrzebną. Jeśli niczego nie znajdzie, a ataki będą się powtarzać to albo męczyć w różnych szpitalach aż przyjmą, albo "liczyć" na to, że taki napad w końcu pojawi się w szpitalu albo w gabinecie lekarskim. Wtedy zobaczą, jak to wygląda i będą mogli lepiej zareagować. Niestety nic lepszego po tylu informacjach nie przychodzi mi do głowy :(
emil kuroń
Taka już nasza Polska służba zdrowia..
Nie, tacy są ludzie którzy zamiast siedzieć u lekarza piszą na forum i narzekają.
Niech zrobi badania na krztusiec.
Miałem to samo, kaszel, bezdech, ale przytomności nie traciłem. Straszne cholerstwo, bo przez kilkadziesiąt sekund nie jesteś w stanie złapać oddechu. Nawet lekarstwa na to nie ma. Można brać leki wykrztuśne i robić inhalacje, ale to cholerstwo mija dopiero po kilku miesiącach.