
Wyspy Kerguelena - czyli gdzie jest koniec świata
Dzisiaj się czegoś nauczyłem. Oglądając mapę odniosłem wrażenie że coś mi się zepsuło, bo na południu oceanu indyjskiego, blisko Antarktydy zobaczyłem jakąś kropkę. To Wyspy Kerguelena, przez całe życie byłem pewien że tam nic nie ma poza oceanem.
A to nasi przyjaciele Francuzi mają swój wysunięty posterunek. Myślę że jak ktoś chce pojechać na egzotyczną wycieczkę to to będzie super miejsce.
Mijali mnie ludzie na rowerach.
Także tak, wystarczy się odpowiednio ubrać. Kalesony mam na dooopie nawet gdy chodzę po chałupie.
Nie mam nic przeciwko prawdziwej zimie u nas, ale to nie znaczy, że miałbym ochotę jechać gdzieś gdzie jest jeszcze zimniej.
Zwłaszcza, że na tego typu otwarty wyspach oznacza to non stop silny wiatr. Lekki mróz i słoneczko potrafi być przyjemne tak długo jak nie wieje.
Przeciez to jest region subarktyczny. Jak jest tam 10 stopni to pewnie maja dobry dzien. I to w glebi wyspy posrod tych fiordow pewnie.
Strzele tez ze wiatry pewnie ze 100km/h to wlasciwie codziennosc.
Przynajmniej powinny byc na takiej szerokosci geograficznej i przy takim otoczeniu oceanem.
400 km na pd-zach sa wyspy Heard i tam nawet stacje badawcze pozamykali bo naukowcy woleli na stacje arktyczna jechac niz tam. ;)
W zeszlym roku pierwszy raz od 20 lat zawinal tam statek (oficjalnie).
Takie miajsca sa niby fajne, tylko ze tak naprawde z wyjatkiem tony ptakow i pingwinow to nic tam za bardzo nie ma.
EDIT: Z ciekawosci wlazlem na wiki...
"The west coast receives almost continuous wind at an average speed of 35 km/h (19 kn; 10 m/s) because the islands are between the Roaring Forties and the Furious Fifties. Wind speeds of 150 km/h (81 kn; 42 m/s) are common and can even reach 200 km/h (110 kn; 56 m/s).
Waves up to 12–15 m (39–49 ft) high are common, but there are many sheltered places where ships can anchor. "
Czyli jak nie wieje, to i tak wieje 35km.h. ;)

Mają tam nawet hotel, dwie restauracje, w tym jedną pizzernię z dowozem, kościół, bibliotekę i ogólnie wypas.

i jedzenie wypas też mają, myślę że ze względu na odległość to może być lokacja na najdroższy obiad na ziemi :)
No wiesz, biorąc pod uwagę że to jest z 6000 km od supermarketu, to spodziewał bym się raczej pieczonej foki i glonów :) ewentualnie groszku z puszki.
A tam jest np. wyglądająca na swieżą cytryna, jej cena to pewnie z 5$ za sztukę ... tam nie ma lotniska :)
Może trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem - jedzenie wygląda na bardzo dobre, ale żeby zrobić takie WOW, jak sobie dogadzają, aż szczęka opada i w brzuszku burczy, to jednak nie :-) Także jeszcze nie wypas. Chyba, że miała to być swego rodzaju przenośnia.
Zajebiste, uwielbiam takie miejsca w Google maps wyszukiwać. Moje największe marzenie to wycieczka na Wyspę Wielkanocną. A tych wysp nie znałem, dzięki za cynk, zaraz se popatrze.
Życzę spełnienia tego marzenia. Szczerze. A co, aż tak trudno się tam dostać, na tę wyspę, czy co?
Koszt wycieczki to OKOŁO 15 000 zł za osobę :) Plus kasa na jedzenie, pamiątki etc. Tak na około tydzień. Nie ma oczywiście lotów bezpośrednich. Trzeba się dostać do Chile i albo z Chhile małym turystycznym samolotem który lata....co jakiś czas albo....tydzień płyniemy statkiem :)
No niestety jest problem. Właśnie przeczytałem że w zasadzie nie da się tam pojechać jako prywatna osoba ani turystyczne. Nie wpuszczają tam cywili.
Im wiecej jest do zrobienia, tym czesciej zdarzy mi sie zabladzic na Wikipedii lub Google Maps, ale uczciwie musze przyznac, ze tez nigdy sie nie zapuscilem w te rejony, choc na Atlantyku na tej wysokości spędziłem kiedyś kilka dobrych godzin ;)
mam wrażenie że tam są tylko agenci wywiadu i ludzie z NASA przebrani za naukowców badających pingwiny.
Na Wyspach Kerguelena jest baza SNASA, tj. The Secret NASA ——> https://youtu.be/NBDA21Vc-5Y?si=Mxv_xmZjC50Q8UTj
Ciekawe
Zgodnie z postanowieniami układu podpisanego 30 kwietnia 1991 r. w Madrycie, rozszerzającego zawieszenie roszczeń terytorialnych do 2041 r., po tym czasie roszczenia do terytorium Antarktydy mogą zgłaszać:
państwa zgłaszające roszczenia terytorialne przed 1959 r. (Argentyna, Australia, Chile, Francja, Norwegia, Nowa Zelandia i Wielka Brytania)
państwa – pierwotni sygnatariusze Traktatu Antarktycznego (Belgia, Japonia, Południowa Afryka, Rosja, Stany Zjednoczone)
państwa będące stronami konsultatywnymi traktatu w 1991 r. (Brazylia, Chiny, Ekwador, Finlandia, Hiszpania, Holandia, Indie, Korea Południowa, Niemcy, Peru, Polska[5], Szwecja, Urugwaj, Włochy)
Ja już bym zaczął szkolić nasze pingwiny na poligonach
Pamietam z jakiejs ksiazki ktora czytalem wieki temu ale nie wiem czy to byla tajemnicza wyspa Verne czy cos innego.
Najciekawsze w takich miejscach sa wikipediowe historie o rozbitkach i wrakach statkow.
Np Nowa Zelandia i Australia (do ktorej naleza lezace troche bardziej na poludnie wyspa Heard i McDonald) ma troche takich wysp na poludnie od tych dwoch duzych, ktore kazdy zna i maja tam od lat siec specjalnych schowkow z zaopatrzeniem dla ewentualnych rozbitkow, ktore uzupelnia i sprawdza co pare miesiecy wojsko.
Uratowalo to zycie sporej ilosci ludzi, a dzialalo juz chyba w 19 wieku.
Jak w filmach o piratach. ;P
==============
Jest np historia o najbardziej oddalonej od Niemiec, niemieckiej ofierze 2 wojny swiatowej. Statek niemiecki zatrzymal sie chyba przymusowo przy ktorejs takiej wyspie na konserwacje itd...i marynarz wypadl przez burte podczas pracy... czy cos takiego.