Tragiczna szefowa
Kilka miesięcy temu zacząłem pracę dla polskiej firmy i już pani CEO zaczyna grać mi na nerwach. Sama chciała mnie zatrudnić (usłyszała o mnie z polecenia) i z początku wszystko było dobrze ale z miesiąca na miesiąc zaczęło się mikro-zarządzanie, ja zauważyłem jak zespół cierpi przez "lidera" i powoli tracę chęci.
Dodam jeszcze, że wywiązuję się ze swoich obowiązków (sprzedaż jest zadaniowa więc albo jest albo nie ma wyniku). Wcześniej pracowałem przez 6 lat zdalnie dla brytyjskiej firmy - nie dość, że roboty było mniej, z domu, to szef dzwonił raz na miesiąc.
Trochę posmutniałem więc się musiałem wyżalić.
Oj jak tak patrzeć na moje 15+ lat doświadczenia w branży i na to, co udało mi się osiągnąć to raczej nauczony. Tak myślę.
Jeżeli twoim zdaniem CEO jest od mikrozarządzania i kontrolowania każdego procesu, to zgaduje że z zarządzaniem jako takim jesteś na bakier. CEO ma wyznaczać kierunek, ustalać priorytety, podejmować kluczowe decyzje i usuwać blokady, a nie kontrolować każdy mail, telefon czy drobną decyzję operacyjną.
Jest to powód do narzekań i motywacja do zmian - nie każdy się musi godzić na takie traktowanie.
Nie narzekaj na szefa swego, zawsze możesz mieć gorszego :)
Nigdzie i nigdy nie będzie idealnie. Moja v-ce dyrektorka za to jest totalną chorągiewką, jednego dnia jak ma humor to jest prawdziwa matka polka, a drugiego dostaniesz o-pierre-dol za to że źle oddychasz. Ale jak mnie zaczną nerwy nosić, to sobie przypominam swojego pierwszego pracodawcę, drugiego takiego s(kobiety wolnych obyczajów)syna nie znajdziesz, który dzięki temu jaki był nauczył mnie żeby zwyczajnie robić swoje i mieć w tyłku. Póki bronisz się wynikami i wypłata się zgadza - reszta ma mniejsze znaczenie.
Tak wygląda na ten moment kultura pracy w polskich firmach, pewnie lepiej ci będzie wrócić do jakiejś zachodniej firmy
Problem z "szefami" był zawsze, ale w kontekście tego co piszesz i tego jak teraz wygląda rynek pracy, to głównym problemem jest praca zdalna.
Ludzie pracując zdalnie oduczają się i przestają rozumieć na czym polega "praca".
Do pracy nie chodzi się po to żeby było ci tam miło, masz tam iść i wykonywać polecenia swojego szefa, jak bezsensowne by nie były, bo za to dostajesz pieniądze. Dlatego nazywamy to "pracą".
A jeżeli nie potrafisz sobie z tym poradzić tak jak napisałem szukaj nowej (choć nigdy nie wiesz czy nie trafisz na gorszego szefa) lub zacznij taką pracę gdzie szefa nie masz, czyli zacznij coś robić sam.
Naprawdę dobrze rozumiem twój problem. To jest problem bardzo wielu ludzi. Pracujesz z bucami i oni powoli każdego dnia niszczą cię psychicznie. Ale tak niestety wygląda życie, nie pozwól aby ludzie w pracy wpływali na twoje samopoczucie i życie poza pracą.
Czasami warto zarabiać mniej, aby robić to co sprawia ci przyjemność i w towarzystwie miłych ludzi.
Albo zaciśnij zęby i powtarzaj sobie że to jest twoja "praca" i dostajesz za to pieniądze.