Sytuacja - jak reagować (1)
No i nadeszły upały przeplatane burzami. Wraz z upałami pojawi się pewnie cała litania doniesień o pozostawionych w samochodach pod hipermarketami dzieciach, czy zwierzętach. Jak myślicie, jak należy reagować, gdy widzimy takie "zjawisko": wybić szybę, "włamać się" do samochodu, by uwolnić pozostawionych bez opieki, czy ograniczyć się do telefonu na policję, a może przejść obojętnie?
2
parskłem w monitor
Zależy. Jak parking przed marketem to wiadomo, zgłosić w sklepie i niech wołają przez głośniki właściciela samochodu. Jak nie masz pojęcia gdzie może być właściciel, to dzwonić na policję.
[7]
nom niech ginie
W tym kraju lepiej nic nie robić, później możesz być ciągnięty po sądach za próbę kradzieży itd...
Kurna: nie lubię dzieci, ale gdybym zobaczył w upale malucha samego w samochodzie zadzwoniłbym na policję i podał gdzie. To nic przecież nie kosztuje poza paroma minutami rozmowy.
Telefon na policję, co innego możesz zrobić? W upały nie chodzi się w kurtce czy innym obszernym ubraniu, którym by można było szyby przykryć, zawsze zmniejszy się temperatura. Albo jak się ma w swoim samochodzie aluminiową zasłonkę na szybę, wtedy można spróbować.
Chyba, że podczas rozmowy z policyjnym dyspozytorem dojdzie się wspólnie od wniosku, że patrol jest za daleko i jedynym wyjściem jest rozbijanie szyby, to rozbijać, tylko czym, jak się jest autem to klucz do kół wystarczy, ale gdy się jest na piechotę?
Do [14] dodam, że taka rozmowa nie musi się wiązać z podaniem danych osobowych (co najwyżej będą mieli Twój numer - ale jeśli zadzwonisz pod 112 i odbierze np. pogotowie i Cię przełączy, to policjant Twojego numeru może nie znać - sprawdzone niezamierzonym testem 112->policja->pogotowie, oczywiście potem można to ustalić, ale zwykle nie ma potrzeby).
Podsumowując - nie należy się bać dzwonić na policję jeśli trzeba. Zadzwoniłem np. w sprawie bezdomnego obrzucanego przez szczeniaków petardami w śmietniku - nawet nie pytali o nazwisko, za 2 minuty byli na miejscu.
tylko pytanie, czy w czasie dzwonienia na policję dziecko się nie upiecze na amen w samochodzie.
[2] też opcja
W tym kraju lepiej nie reagowac. Przyklad z ostatnich dni - wyrok dla policjanta, ktory buraka niszczacego mienie uczyl kultury. Zamiast gliniarzowi nagrode dac i pochwalic za palowanie bydla, to mu zawiasy wlepili i praktycznie zakonczyli kariere. Inny przyklad - odciety przez policjanta wisielec podal go do sadu, bo spadajac sie polamal.
tylko pytanie, czy w czasie dzwonienia na policję dziecko się nie upiecze na amen w samochodzie. <- tak, bo sie zywcem spali. Oczywiscie, ze bedzie czas. Zreszta, zalezy jakie dziecko - jesli wieksze, to sobie okno otworzy, jesli male - to rodzic najprawdopodobniej je zabierze. Natomiast jesli chodzi o zwierzeta (Zazwyczaj psy), to idac do sklepu, raczej tego kundla nie zabierze, bo nie wolno.
h ttp://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/ojciec-zostawil-dwulatka-w-aucie-dziecko-zmarlo,324332.html
Sethlan -> Tylko że w tym temacie nie bierzemy pod uwagę tego, że rodzic zabierze dziecko z samochodu. Tutaj chodzi właśnie o tego typu sprawy, jak ta, którą przedstawił trybik18. Że dziecko jest pozostawione w samochodzie-piekarniku na dłuuugi czas bez nadzoru rodziców/prawnych opiekunów. Tak samo z ze zwierzętami - zwłaszcza psami. Że pójdzie na dajmy na to 2 godziny (wersja skrajna, ale kto wie, może są tacy inteligenci, którzy tak robią, robili, zrobią), a istota pozostawiona w samochodzie się zadusi.
---
edit. patrz, już była inteligentka: http://www.tvn24.pl/kontakt,9/zamknela-dziecko-w-aucie-i-poszla-na-zakupy,93881.html
---
Jak jest ostry upał, to temperatura w zamkniętym samochodzie bardzo szybko dochodzi do niebezpiecznych dla życia osoby dorosłej, a co dopiero mówić o dziecku, czy psie, poziomów.
Ocenić sytuację. Jeśli wydaje się, że dalsza zwłoka nie zagraża dziecku to próbować ustalić gdzie jest właściciel auta, a w przypadku niemożności szybkiego tego ustalenia - dzwonić na policję. Jeżeli sytuacja wydaje się poważna (np. wydaje się, że dziecko jest silnie zaczerwienione, ma bardzo przyspieszony oddech lub nie oddycha), to wybić szybę, otworzyć samochód i wyciągnąć je. Żaden sąd nie skaże w takiej sytuacji za niszczenie mienia ani inne wykroczenie - stan wyższej konieczności.
Tylko że wątek ten nie powstał pod wpływem sytuacji, której byłem świadkiem.
ma na celu sprawdzenie opinii na wypadek takiej "hipotecznej*" sytuacji
spoiler start
hipotetycznej
spoiler stop
ma na celu sprawdzenie opinii na wypadek takiej "hipotecznej*" sytuacji
I dobrze - zwykle w NOWYCH trudnych sytuacjach trzeba improwizować - jeśli wcześniej pozna się możliwe opcje improwizacja może być skuteczniejsza.
Przykład:
moja żona w swej naiwnej dobroci zwróciła kobiecie w tramwaju (w drugim wagonie - bez motorniczego) uwagę, że pan za nią grzebie jej w torebce - pani w swej nieograniczonej szczerości powiedziała, że przecież i tak nic tam nie ma i z szerokim uśmiechem słuchała, gdy pan (i nagle ujawnieni "znajomi" pana) wyraźnie i głośno mówili żonie, że z pojadą za Nią, wysiądą i dadzą lekcję kiedy nie należy się odzywać. Nikt nie zareagował. "Panowie" na szczęście wysiedli na następnym przystanku, ale pojawiło się pytanie co gdyby?
Wśród pomysłów - "a gdy pójdą za mną?" - wejdź do sklepu i poproś ochroniarza o pomoc (akurat jest po drodze taki sklep) - opowiedziała koleżankom o wydarzeniu i pomysłach i ..
Dwa dni później koleżanka żony skorzystała z rady, gdy pijany facet zaczął Ją zaczepiać - powiedziała, że już wpadała w panikę gdy zobaczyła sklep i przypomniała sobie rozmowę i wykorzystała pomysł.
Jakkolwiek bezsensowne wydaje się gadanie o takich "hipotetycznych" sytuacjach w takich miejscach, jak to - nigdy nie wiemy komu to może pomóc (a raczej nie zaszkodzi).