Via Tenor
Syndrom jednej gry
Czy też tak macie, jak chwile gracie w jedną grę, tydzień, dwa i więcej, bez odpalania czegoś w między czasie innego, bo wciąga, jest fajna, chcecie ukończyć, lub z przerwami od grania itd. to później gdy wracacie do jakiejś poprzedniej gry co ogrywaliście, to macie na początku problem z "nauczeniem się" sterowania w grze na nowo? ;) taki chwilowy dysonans.
nie, ja gram w wiele gier na raz, nie umiem sie skupic na jednej grze, z reguly nawet 2-godzinne uruchomienie konsoli to minimum 2-3 gry
Niemal całe życie gram zawsze w jedną - główną grę której poświęcam najwięcej czasu i przechodzę od A do Z. Jednakże ostatnie lata dały tyle indyków, że można sobie pozwolić na granie w coś małego z doskoku.
Te małe to takie gry nie więcej jak na 10h, które ogrywam dodatkowo podczas jednej głównej. Ale nie uruchomiłbym np na raz 2 dużych gier cRPG, lub GTA jakiegoś i Asasyna by co chwilę skakać od jednej do drugiej. Jeśli gram to w grę starannie dobraną, którą przejdę i wiem że zaliczę do końca.
Dodatkową sprawą jest handheld jakiś a tych mam kilka, więc to też gry na chwilowy doskok.
Co do dysonansu poznawczego odnośnie nowego sterowania i systemu z innej gry to bywa różnie jak się szybko zacznie coś podobnego. Dlatego, też nie gram w podobny typ gry zaraz po poprzedniej. Kiedyś włączyłem AC4 zaraz po AC3 i odczuwalne były różnice w sterowaniu. Co ciekawe Edward poruszał się nieco gorzej i dość sztywno a stosunku do wnuka. Nie była to wielka różnica ale dałem radę wyczuć. Bitwa morska też wydawała się spłycona i mniej efektowna niż to co było w AC3. Może potem jest lepiej, tego już dalej nie sprawdziłem.