Największe eko głupoty jakie znacie
Jakie eko pomysły uważacie za najgłupsze, mało skuteczne albo uprzykrzające życie przeciętnego obywatela? Od razu napiszę, że nie neguję zmian klimatu, a jestem tylko przeciwnikiem niektórych durnych eko rozwiązań.
Dla mnie gadanie, żeby rezygnować z klimatyzacji na rzecz oszczędzania energii to jeden z takich przykładów. Ja mam padać od upałów, które wywołały korporacje, a w tym samym czasie powstają wielkie centra danych, które pochłoną gigantyczne ilości energii do zasilania i wody do chłodzenia.
Papierowe słomki, które trzeba kupić w plastikowym opakowaniu - idealnie obrazuje wszystkie "proekologiczne" rozwiązania.
Bo taka słomka doczepiona do kartonika z napojem podczas transportu i przechowywania, często w zmiennych warunkach może ulec degradacji no z powodu wilgoci. Poza tym papierowa Słomka w folijce to nadal mniej plastiku niż plastikowa słomka w folijce.
Że należy segregować na kosze odpady... a potem przyjeżdża śmieciara wpier... wszystko do jednego, a ludzie płacą coraz więcej, oraz to że moja Corsa D 1.3cdti z 2010 roku truje środowisko.
Mylne zrównywanie terminów: pogoda = klimat. Wszyscy używają tego porównania (proeko i antyeko) i okładają się nim jak pałką.