Największe absurdy w grach komputerowych
Pożar kuchni, bo sim nie umiał zrobić sałatki, Skyrim: Kradniesz wszystko, bo sklepikarz ma wiadro na oczach.
Jakie niedorzeczne absurdy przychodzą Wam do glowy?
Kradniesz wszystko, bo sklepikarz ma wiadro na oczach.
Ale to akurat nie jest absurdem. Skoro nie widział nic dookoła to można było okraść mu sklep.
To też nie jest absurdalne. Sałatka z kurczakiem, grzankami czy prażonymi nasionami wymaga wykorzystania kuchenki a ludzie potrafią spalić czajnik gotując wodę :P
Może i tak, tego nie wiem, ale też trzeba (a przynajmniej ja muszę :P) w takim temacie wziąć poprawkę na to, że to jednak są gry i wszystkie ich elementy są często umowne, symboliczne czy służą rozgrywce wybijając z bezmyślnego klikania czy zbytniej sielanki. Gdyby kuchenka (czy inny sprzęt) nie miał szansy się zepsuć, to miałbyś o wiele bardziej ubogą i tym samym mniej "zabawną" symulację życia.
Tak jak przykład ze Skyrim. Sama kradzież w takich warunkach nie jest absurdalna, jest wręcz genialna. Absurdalne jest to, że możesz komuś to wiadro założyć a on na to nie reaguje.
Trine 1.
Mag czarował mosty. Wiec generowałem je nad głowami wrogów... Nie wiem czy to było zamierzone ale gra mnie mocno przez to odrzuciła.
Typowe, musisz ocalić świat przed zagładą, ale nic nie stoi na przeszkodzie byś wcześniej pozbierał rzepę, odbił bar z rąk Cerberusa, wymaksował reputację w gildii złodziei albo wdał się w kilka romansów.
Zawsze mnie jakoś śmieszy jak w japońskich grach (i filmach i anime) bohater robi sobie chwilę, żeby wygłosić kolejny wewnętrzny monolog, to obojętnie co by się działo wcześniej, momentalnie zmienia się nastrój i zaczyna grać ta sama smutna melodia na fortepianie.
Szturmujesz zamek, gromisz obrońców swoją większą i lepiej wyszkoloną armią, ale przez zbytnią pewność siebie zostajesz ranny, więc wysyłasz 20 swoich najlepszych ludzi, by wykończyli podobną ilość obrońców w wewnętrznej warowni, podczas gdy ty leczysz rany w obozie pod zamkiem, otoczony przez kilkuset swoich ludzi. Jakimś cudem 20 obrońców pokonuje twój oddział i bierze do niewoli ciebie wraz z resztą twojej 700-osobowej armii bo tak.
Wiele rzeczy bym wymienił, ale ostatnio po raz kolejny przechodzę Dooma 3 tym razem na Switch i są takie momenty że drzwi się zacinają tylko lekko uchylając. I fakt, przez takie nie ma szans żeby wielki chłop się przecisnął, ale na niektórych poziomach są takie że otwierają się tak na 35% i wtedy bez problemu dałoby się przez nie przejść. Ale oczywiście nie przejdziesz, bo nie.
Idziesz sobie jako przekoks, zbroja płytowa z adamantu, płaszcz ze skóry bazyliszka na plecach, w rękach miecz skąpany w smoczej krwi, wokół ciebie krążą wyładowania błyskawic z ochronnego zaklęcia a atakuje cię prosty bandyta w podartych portkach chcąc cię okraść.
Ogólnie brak instynktu samozachowawczego o NPC, czy to w formie ataków czy naśmiewania się z bohatera, który może ich zmieść kichnięciem.
Czasem mozesz nawet przejechac zaraz obok i dzik dalej sobie ryje w ziemi.
Moze mnie pamiec mylic ale podobnie jest w GW2 chyba, gdzie przy powrocie do zony startowej, pomimo tego ze postac zostaje zeskalowana do levela mobka, to rownania aggro i obrazen uwzgledniaja "obiektywna/prawdziwa" roznica poziomow.
Z kolei w przypadku wejscie tam gdzie sie nie powinno jeszcze pchac, ten promien jest zwiekszany i zbyt niski poziom gracza powoduje hiperagresje potworkow.
Jedziesz i jak niechcący skierujesz kamerę gdzie indziej to pojazdy i NPC znikają lub co gorsza pojawiają się nagle przed maską samochodu. Typowe w starszych GTA.
Widzenie przez ściany z podświetleniem wrogów.
Auto aim.

Drzewa blokujące drogę. Nieważny jak potężnym jesteś bohaterem, jeśli jest drzewo, to nie przejdziesz.
wlasnie gralem w hitman rozgrzeszenie, gdzie zabiłem sędziego i w jego imieniu wydałem wyrok i nikt sie nie zczaił ze nastąpiła podmianka ;)