Miejsce, do którego trafiliście przez pomyłkę
Zły autobus, zły pociąg, źle wpisany adres w nawigacji albo kolega, który „na pewno wiedział, gdzie skręcić”. Gdzie wylądowaliście zamiast tam, gdzie mieliście być, i co z tego wyszło?
Chciałem sprawdzić wyniki testów kompetencji w gimnazjum i zamiast na Men.gov wszedłem na Men.com
Topową w naszym gronie stroną były: Gry.pl, niestety literka "R" na klawiaturze jest blisko literki "Y" :( Chyba nie muszę tłumaczyć co za adres omyłkowo wpisałem :P
Dodam, że był to czas że pod ową stroną nie było, jak teraz przyjaznej stronki dla Panów wolących Panów. Tylko jakieś porno :P Do dzisiaj pamiętam szok na stronę tytułową i zażenowanie w oczach. Oczywiście nie umknęło to całej klasie i nauczycielce. Resztę zajęć spędziłem przy kolorowankach :D
Polski zjazd ludzi wierzących w UFO, okazało się że szef kolegi zlecił mu przywiezienie kilka rzeczy do jakiegoś ośrodka niedaleko mojego miasta Wrocławia. Szef jak wyszło był tam jakimś większym guru jeśli można to tak określić i w sumie byliśmy obaj mocno zdziwieni. On myślał że to jakieś spotkanie biznesowe, a ja chcąc mu ułatwić sprawę żeby nie robił niepotrzebnych dodatkowych kilometrów że przed odwiezieniem mnie do domu niech załatwi tą sprawę po drodze. Potem jego szef miał jeszcze kilka zadań do niego na miejscu których nie mógł odmówić i tak chcąc nie chcąc spędziłem tam chyba ze trzy godziny, a pojawiliśmy się tam dopiero po godzinie 22.
Nie żebym uważał że jesteśmy sami we wszechświecie, ale byli to dość mocno dziwni i specyficzni ludzie. Czułem się jak na spotkaniu jakieś sekty, a niektórzy myśleli że skoro jestem "nowy" to trzeba się mną zaopiekować. Nigdy ja i kumpel nie zapomnimy tej ulgi jak wsiedliśmy z powrotem do jego Poloneza i ruszyliśmy w kierunku Wrocławia.
moj kolega zaznal w pociagu z Warszawy centrum na ursus i obudzil sie w skierniewicach
Gryonline.pl
17 lat temu wszedlem tu po jakis poradnik do gry i od tamtej pory loguje sie tutaj codziennie
Podróż do szpitala w innym mieście za GPSem. I co ciekawe wyjechałem z lasu (ogólnie byłem zdziwiony, że mały ruch lub brak jakiegokolwiek życia) na nowo budowaną trasę. Panowie kładą asfalt, cała droga zastawiona i z braku już czasu na nawracanie musiałem poprosić o przejazd. Niektóre elementy trasy musiałem pokonać chodnikiem, jechałem po drodze która nie istniała z myślą co mnie spotka dalej. Na końcu droga była zastawiona paletami z kostką brukową i samochodem którego nikt nie był w stanie przestawić bo nie było kluczyków. Trochę wycofałem i jechałem prowizorycznym chodnikiem bez kostki i jakaś kładką z desek. Nikt nie przewidział, że ktokolwiek będzie tam jechał samochodem.
Fajna przygoda, a do tego upływający czas bo w szpitalu mieliśmy być na 8, a manewry o 7.40.
W Chorwacji weszlismy z dziecmi na plaze nudystow, jakos od takiej strony, ze nie widzielismy znakow z ostrzezeniami.
Najgorzej, ze byly same stare grubasy, dzieci sie posmialy, ja mam do dzis traume.
Raz w Łodzi wsiadłem do autobusu zastępczego i wiadomo że jak odjeżdża w lewo to pojedzie w lewą stronę mapy a tu okazało się że robi "pętlę" przy dworcu i nie tylko trzeba patrzeć na numer linii ale też na kierunek bo potrafią odjeżdżać z tego samego peronu i wylądowałem zupełnie gdzie indziej niż chciałem. Pomijając już to że jak nam ucieknie i zrobi pętlę to już po raz drugi się nie zatrzyma
Z moją obecną partnerką kiedyś przez może nie pomyłkę, a niewiedzę poszliśmy do klubu dla osób LGBT w Sopocie.
I z początku nawet się nie zorientowaliśmy co to za klub, do póki jakiś gość nie zaczął się do mnie przystawiać 😬
Później od przyjaciółki mojej partnerki dowiedzieliśmy się, że to miejsce, do którego chodzi dosyć regularnie, nie dlatego, że jest lesbijką czy bi, ale dlatego, że jest to jedyny klub, do którego może pójść sama i żadne chłopy się do niej nie przystawiają nachalnie i mało wybrednie. 😁
Na studiach też raz szedłem do kumpla, ale pomyliłem numery pokojów, a nawet piętra i wylądowałem na imprezie u totalnie nieznanych mi ludzi. I jeszcze wyszedłem od nich z laską, z którą potem jakiś czas byłem 😁