Kupowanie gier, a zwłaszcza cyfrowych wydań, w przedsprzedaży jest głupotą, ale kupowanie cyfrowego wydania gry, w przedsprzedaży, bez pokazanej choćby 1 minuty gameplayu to bezdenna głupota.
Zaraz jakiś "ekspert" i analityk tzn. korporacyjny słup pierdnie, że grę już zakupiło w przedsprzedaży 40 milionów graczy i zrobicie na podstawie tego pierdnięcia nową wiadomość.
Uważam, że na dzień dzisiejszy czyli 5 lipca liczba sprzedanych kopii w przedsprzedaży to totalna tragedia które nawet nikt się nie spodziewał w Take-Two i Rockstar i nawet nie chodzi o tą płytę ale po prostu potencjalni nabywcy już się wykruszyli i przerzucili na inne rozrywki niż granie w gry.
W ogóle ktoś jeszcze pamięta, że ta gra wystartowała z zamówieniami przedpremierowymi? Tak dynamiczny jest dzisiaj rynek.
Gra wyjdzie ekstremalnie szybko na wszystko co będzie tylko możliwe w tym na PC-ty i być może na Switch 2.
Ten news i analiza wynikow sa tak glupie, ze post dareczka w tym watku wydaje sie nawet madry.
Prawie 20% presales i 75% wlasciwie pewnych klientow.
"slabe wyniki ankiety"
Poziom glupoty jaki wylewa sie ze stronek z grami probujacych manipulowac opinia publiczna i narracja jest poprostu absurdalny.
Jeśli wyniki tej pojedynczej ankiety oddawałyby całkowitą sprzedaż GTA 6 przed premierą, to nie jest to zbyt dobry znak dla wydawcy, który dość wcześnie ruszył z preorderami.
Szefie zrobilimy ankiete na ulicy...
I co?
20% kupuje w ciemno. Mozliwe ze ta liczba osiagnie nawet ponad 60% jeszcze przed premiera. Z pozostalych malkontentow polowa kupi po trailerach.
Tylko co czwarty pytany wogole nie chce GieTeA.
Aha... no to zwijamy interes bo lipa.
Ogarnijcie sie lol.
429 zł za grę + potencjalne dlc i mikropłatności to ogromny wydatek. Samo GTA zawsze było przełomem technologicznym ale czy warto wydawać tyle kasy? Osobiście nie kupię nawet za 100. Po 1.. komp mi tego nie dźwignie XDDDDDD, po 2. piątki tez nie ograłem
Najzabawniejsze jest nie to, że ludzie składając preordery, zamawiają kota w worku (bo w przypadku GTA jest to raczej niewielkie ryzyko), ale po co to robią. GTA V przeszło z 20% graczy. Co piąty przeszedł całość, zobaczył zakończenie. Po co rzucać się na VI? Grałem w któreś F1 na Steam, i w połowie kariery wyskoczyło mi "trofeum", że jestem w gronie chyba z 7% graczy, którzy to osiągnęli. Serio? Przecież to dopiero początek gry! Ludzie kupują gry, zamawiają w przedsprzedaży, a potem w to nie grają. GTA VI kupi - już niech będzie - te 100 milionów. A przejdzie z 15-20 milionów? Większość odpadnie po 20-30% gry, wytrwalsi dobiją do 40%. Reszta będzie zamawiać już nowe gry, bo pojawią się nowe preordery. Niesamowite.
Zaraz jakiś "ekspert" i analityk tzn. korporacyjny słup pierdnie, że grę już zakupiło w przedsprzedaży 40 milionów graczy i zrobicie na podstawie tego pierdnięcia nową wiadomość.
Uważam, że na dzień dzisiejszy czyli 5 lipca liczba sprzedanych kopii w przedsprzedaży to totalna tragedia które nawet nikt się nie spodziewał w Take-Two i Rockstar i nawet nie chodzi o tą płytę ale po prostu potencjalni nabywcy już się wykruszyli i przerzucili na inne rozrywki niż granie w gry.
W ogóle ktoś jeszcze pamięta, że ta gra wystartowała z zamówieniami przedpremierowymi? Tak dynamiczny jest dzisiaj rynek.
Gra wyjdzie ekstremalnie szybko na wszystko co będzie tylko możliwe w tym na PC-ty i być może na Switch 2.
Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia o czym piszesz. Jakieś statystyki pod to twierdzenie? Czy według ciebie z gier się "wyrasta" i każdy po przekroczeniu pewnej magicznej bariery wieku nagle zapomina o grach?
Jestem spokojny o ten zakup, rockstar rzadko kiedy zawodzi przy swoich głównych markach a czekałem na ten tytuł za długo :D
Oczywiście nie wiemy jak faktycznie GTA VI się sprzedało przed premierą, ale raczej jest to duża liczba.
Jak Rockstar pokaże w końcu gameplay, to internet zapewne zwariuje, a sprzedaż pójdzie mocno w górę.
Boli też ta informacja że ludzie kupują wersję ultimate, bo to kolejne ciche przyzwolenie dla wydawcow do tego typu praktyk i wycinana zawartość z gier na premiere nawet w grach single player...
Cena jest wygórowana do granic możliwości,
na pc ostro trzeszczy na ps jeszcze bardziej. Posiadacze pc pomimo że to dopiero przyszły marzec wiedzą że denuvo złamane więc bedą kombinować co jest zrozumiałe.
Wydaje mi się że sami autorzy tej ankiety nie potrafią wyciągnąć z niej poprawnych wniosków.
Przyjmijmy dla łatwej kalkulacji że baza posiadaczy konsol to 100 milionów.
17 milionów graczy już kupiło grę.
45 milionów graczy zrobi to później.
Daje nam to sumarycznie 62 miliony sprzedanych kopii jeszcze przed premierą gry.
Tylko 1/4 ankietowanych nie jest w ogóle zainteresowana grą.
Oczywiście tworzenie tego typu ankiet na stronie zajmującej się grami nie daje obiektywnego obrazu sytuacji, ale jeśli już uznajemy ją za źródło prawdy, a z ankiety wynika że minimum 60 - 75 % osób kupi grę, to pisanie że wyniki są rozczarowujące to bzdura.
Poza tym trochę smutne jest ze zdecydowana większość jednak zdecydowała się na edycję Ultimate. To znaczy że Rockstarowi jednak udało się przepchnąć grę w cenie 100 dolarów.
NIekoniecznie. Preordery to zawsze w wiekszosci drozsze edycje, bo robia je ludzie, ktorzy tak czy siak by kupili i kupia. Jakby kosztowalo 150 to wyniki by byly tak czy siak podobne.
Kupowanie gier, a zwłaszcza cyfrowych wydań, w przedsprzedaży jest głupotą, ale kupowanie cyfrowego wydania gry, w przedsprzedaży, bez pokazanej choćby 1 minuty gameplayu to bezdenna głupota.
Taki sposób wydawania gier skłania twórców do lenistwa i braku poszanowania dla graczy - wypuszczamy byle co, w końcu już zarobiliśmy na jeszcze nie wydanym produkcie - jak coś to się "zateguje' po premierze.
A więc rzuciłeś fajny argument dlaczego cyfra jest lepsza. I nie mówię tego ironicznie, ale po prostu z logicznego punktu widzenia. Do tego pokazuje to tylko, że nie ma znaczenia w takim wypadku, czy zamawiasz pudełko czy cyfrę przed premierą bo efekt jest ten sam.
Ten news i analiza wynikow sa tak glupie, ze post dareczka w tym watku wydaje sie nawet madry.
Prawie 20% presales i 75% wlasciwie pewnych klientow.
"slabe wyniki ankiety"
Poziom glupoty jaki wylewa sie ze stronek z grami probujacych manipulowac opinia publiczna i narracja jest poprostu absurdalny.
Jeśli wyniki tej pojedynczej ankiety oddawałyby całkowitą sprzedaż GTA 6 przed premierą, to nie jest to zbyt dobry znak dla wydawcy, który dość wcześnie ruszył z preorderami.
Szefie zrobilimy ankiete na ulicy...
I co?
20% kupuje w ciemno. Mozliwe ze ta liczba osiagnie nawet ponad 60% jeszcze przed premiera. Z pozostalych malkontentow polowa kupi po trailerach.
Tylko co czwarty pytany wogole nie chce GieTeA.
Aha... no to zwijamy interes bo lipa.
Ogarnijcie sie lol.
429 zł za grę + potencjalne dlc i mikropłatności to ogromny wydatek. Samo GTA zawsze było przełomem technologicznym ale czy warto wydawać tyle kasy? Osobiście nie kupię nawet za 100. Po 1.. komp mi tego nie dźwignie XDDDDDD, po 2. piątki tez nie ograłem
Najzabawniejsze jest nie to, że ludzie składając preordery, zamawiają kota w worku (bo w przypadku GTA jest to raczej niewielkie ryzyko), ale po co to robią. GTA V przeszło z 20% graczy. Co piąty przeszedł całość, zobaczył zakończenie. Po co rzucać się na VI? Grałem w któreś F1 na Steam, i w połowie kariery wyskoczyło mi "trofeum", że jestem w gronie chyba z 7% graczy, którzy to osiągnęli. Serio? Przecież to dopiero początek gry! Ludzie kupują gry, zamawiają w przedsprzedaży, a potem w to nie grają. GTA VI kupi - już niech będzie - te 100 milionów. A przejdzie z 15-20 milionów? Większość odpadnie po 20-30% gry, wytrwalsi dobiją do 40%. Reszta będzie zamawiać już nowe gry, bo pojawią się nowe preordery. Niesamowite.
Jeśli moja teoria jest prawdziwa, to marne wyniki osiągnięć za sam start kampanii są naturalne.
"oni aktywnie banują cheaterów w Online" - multi w GTA nigdy mnie nie interesowało, ale czy to nie jest osobna...gra? GTA V i GTA Online to to samo, czy można mieć samo Online?
zawsze mi się wydawało, że takie dziwne sytuacje z osiągnięciami w wysokobudżetowych grach to wynik sztucznego zawyżania statystyk. Boty nie zdobywają archievmentów.
Inny przykład, Mafia: Edycja Ostateczna. Grę ukończyło według steamowych osiągnięć niecałe 50% graczy. Obie gry są według mnie dobrymi przykładami bo stoją mocno na fabule. Wątek główny w Cyberku jest stosunkowo krótki jak na grę rpg z otwartym światem (25 godzin maks). Mafię z kolei da się przejść na spokojnie w 12-13 godzin.
Niedawno ogrywałem sobie Need for Speed Heat. Przyjemna ścigałka, chyba dość dobrze oceniana przez fanów. Jaki procent graczy ukończył wątek fabularny, który jest żenująco krótki i banalny? 20%. Pierwszy rozdział z czterech ukończyło 47%. Drugi poziom reputacji nabiło 70% graczy. Maksymalny poziom reputacji to 50. Jeśli ktoś nabił poziom drugi to znaczy, że dosłownie 1 raz wyjechał na ulice nocą.
To jest rzeczywiście dość interesujące. Ciekaw jestem czy zawsze tak było, że gry kończył tylko niewielki odsetek graczy czy jest to raczej charakterystyczny dla obecnych czasów.
Do tego przy niektórych pozycjach zwyczajnie schodzi mi na tyle długo i mam takie przerwy, że nie dziwię się, że niektórzy po prostu nie wracają.
Czynników jest dużo i poza pracą, rodziną i domowymi obowiązkami czasami te gry po prostu odchodzą na bok... ale są ludzie, którzy zwyczajnie pograją kilka/dziesiąt godzin i zostawiają w połowie... bo tak mają - tego już nie rozumiem😝
Tylko 3% kupiło wersję standard? Widać wydawca pięknie strzyże owieczki, które uprzednio wytresował, że wersja STANDARDOWA (polecam słownik języka polskiego) to nie jest jakimś cudem pełna wersja gry.
A potem jest płacz o kondycję rynku gier. Gracze niczego się nie uczą.
Najbardziej przehypowana gra od dawna w histori gier, co takiego świeżego 6 bedzie miała w porównaniu do 5? No chyba nic 😂
Czyli tendencja do bycia frajerami jest spadkowa, to dobrze wróży. Jeszcze trochę i gracze znowu zaczną kupować gry i w nie grać, a nie dawać kasę z góry za nic i później czekać. Co to za idiotyczne zwyczaje?
Byłoby cudownie gdyby te mililiony graczy zacisnęły pośladki i wstrzymały się z kupnem choćby miesiąc w ramach protestu za brak płyt i pozbawianie praw własności. Rura by im szybko zmiękła, gdyby było 5% oczekiwanych zakupów. Niestety to wymagałoby kilka dni zwłoki z graniem, a jest to zbyt duży wysiłek by bezkosztowo zmusić giganta do ustępstw. Już nie mówię, żeby po prostu nie kupować tej gry. W czasach kiedy ludzie mogą komunikować się na niespotykaną skalę nie są w stanie się porozumieć w ważnych sprawach i są millonami trzymani za mordy przez przez dosłownie KILKA OSÓB. Te kilka osób z kierownictwa podejmuje finalne „tak/nie" wydać fizyczny nośnik w oparciu o rekomendacje i dane od kilku działów. Kilka osób w tej firmie, kilka w M$, EPIC i innych. Pewnie uzbierałoby się mniej niż ~100osób realnie decyzyjnych. Osób które, nie interesują się grami, nie grają, nie brakuje im pieniędzy. Osób, które pozbawią setki milionów, a z perspektywy czasu miliardy osób prawa do posiadania gier na własność, żeby mieć tych pieniędzy których im nie brakuje jeszcze więcej. Te ~100 osób ma pod sobą całe lobby, środki finansowe, mnóstwo osób, polityków, prawników, które będą realizować ten ich cel bo sami się troszeczkę wzbogacą. Przeciw sobie mają niezorganizowaną, niezdyscyplinowaną masę graczy, którzy nie są w stanie po prostu odmówić sobie nawet drobnych przyjemności. Stąd wyciąganie najcięższych dział i środków gdy pojawia się iskierka porozumienia i organizacji w ruchu graczy jak SKG. Wiedzą, że takie porozumienie może realnie pokrzyżować im plany. W sumie wynik jest łatwy do przewidzenia. Oni osiągną swoje cele, a gracze będą wynajmować od nich licencje na relaks za 400zł.
To jest jak kupowanie kota w worku który kosztuje nie małe pieniądze oraz totalna głupota.
Nigdy nie rozumiałem kupowania gier w preorderze. To nie jest produkt którego zabraknie po premierze.
Kupowanie giereczki w pre orderze w wersji cyfrowej to jakiś wyższy poziom abstrakcji.
W przedsprzedaży cyfrówki, to tlyko półgłówki zamawiają ;) bo to zamrażanie straconych pieniedzy, no ale z drugiej strony czego oczekwiać po dzisiejszych graczach
I bardzo dobrze!!! Czyli ludzie jednak mają mózg. A już zaczynałem wątpić...
Oczywiście, każdy może wydawać kasę jak chce i kiedy chce - nie mi to oceniać, a że o piętnowaniu to nawet nie wspominam...
Z mojego punktu widzenia - o ile już by mnie ktoś pytał - nie widzę sensu kupowania cyfrowych wersji przed premierą.
Przedsprzedaż rozumiem w przypadku fizyczności ... bo jest limitowana ilość czegoś tam. Coś, czego może zabraknąć... kupuje i zamawiam gwarancje dostarczenia namacalnej rzeczy.
Ale w wersji cyfrowej?
Co się może skończyć? bity w Internecie? :D
11k osób to może się ustawić w kolejce już dzisiaj do podcierania tyłka osobom sprzątającym w kawiarni, oddalonej o 20km od studia R* 🤣
1. Po cholerę robić preorder gry dostępnej tylko online.... Ściągną szybciej?
2. Nie planuję tego kupić w tej cenie. Kiedyś, na promocji z 50% obniżką, może się skuszę.
Sprzedano juz 34mln kopii na ps5 i xbox, wiec coś ta ankieta slaba, potrzebowali sprzedac okolo 25mln by wyjsc na 0, wiec juz zarobili, a jeszcze nie bylo premiery na PC;)
20 % ankietowanych to niby niewiele? Przy grze za 400 zł?
Obstawiałbym, że przy hajpie może z 5-10% graczy robi takie szalone rzeczy jak zakup preordera. Co on w sumie daje, będą mogli zagrać chociaż z godzinę wcześniej przed resztą?
Gdyby chociaż były gadżety jak za czasów GTA V to by więcej kupiło żeby pudełka były dostarczone przed premierą. Dodatkowo wersja Ultimate jest tylko cyfrowa więc czy kupi teraz czy dzień przed premierą nie robi to żadnej różnicy.