Kurde lubię to anime. Tak jak broniłem się rękami i nogami ogólnie przed anime, bo uwarzałem wszystko za cringe, tak obejrzałem Cowboya Bebop i oglądam już piąty tytuł anime. Unikając cringu i dziwactwa można znaleźć naprawdę zajebiście napisaną historię, postacie i świat.
Czekam, mając jednocześnie nadzieję, że tytuł trafi "na dzień dobry" do simulcastów w Polsce, żeby nie trzeba było czekać Bóg wie ile na tłumaczenie. Na film również się wybiorę, choć ostrożnie zakładam, że skoro premiera w Japonii jest w grudniu - do Europy, w tym i do nas trafi na przełomie marca/kwietnia przyszłego roku.