Wachnięcia +- 1 pp, to zwykły błąd statystyczny.
Kibicuję Linuxowi jak mogę, ale 4% to nadal mały udział.
Z ciekawostek, według najnowszych danych, użytkownicy linuxa przekroczyli w USA 10% użytkowników sieci. To pokazuje, że liczba użytkowników Linuxa rośnie, ale jednak gaming to nie to samo, co sama przeglądarka. Bo o ile w singlowych grach Linux radzi sobie świetnie, a w niektórych tytułach (szczególnie na starszym sprzęcie oraz na kartach od AMD) nawet lepiej, niż Windows, o tyle już w gry multi często w ogóle nie pogramy, a to na pewno wielu graczy odstrasza.
Niestety ten problem chyba szybko nie będzie rozwiązany, bo idea linuxa to "user może robić ze swoim systemem, co chce, i nikomu nic do tego", zaś idea niektórych antycheatów to "musimy mieć pełną kontrolę nad tym, co zrobił user". Sam linux nie pozwala modyfikować kernela dowolnej aplikacji, zaś antycheaty są często w systemie ważniejsze, niż kernel.

Jeśli chodzi o wytwór Valve tj. SteamOS na SteamDeck i Steam Machine ma zasadniczą przewagę. Valve może się dogadać z twórcami gier, że na wspieranej przez nich oficjalnej konfiguracji mogłyby być uruchamiane gry z antycheatem (niekoniecznie chodzi o odmianę kernelową) które nie uruchomiłyby się w normalnym przypadku na innej dystrybucji Linuxa. Na ten moment są 3 udokumentowane przypadki: https://www.gamingonlinux.com/anticheat/status/steamos/
Jest to na pewno jakaś opcja wyjścia dla osób którym niekoniecznie jest po drodze z Windowsem, ale chciałyby jednocześnie pograć w tytuły normalnie nie działające na Linuxie. Pytanie tylko jak to się dalej potoczy.
Masz choćby Valoranta, Destiny 2, PUBG, CoD, Battlefield itd. Generalnie bardzo dużo gier, które mają antycheaty po stronie clienta, nie działa na linuxie.
Jeszcze lepszy jest Rust, który działał kiedyś, ale obecnie nie działa, bo Garry Newman nie lubi Linuxa (choć np. Garry's Mod miał wersję Linuxową dawno temu) i teraz celowo blokują go.
Ta lista 3 gier to są wyjątki dla SteamDecka ze SteamOS gdzie gracze mogą sobie pograć w grę z antycheatem która normalnie by nie działała na jakiejkolwiek innej dystrybucji Linuxa np. Ubuntu, Linux Mint itp.
Valve mogłoby to dalej wykorzystać dla swojego ekosystemu i przekonać twórców gier aby dali zielone światło dla większej liczby gier. Podejrzewam, że mogłoby to napędzić sprzedać sprzętu od Valve.
Bo tak to, poza tymi trzema wyjątkami z resztą gier jest identyczna sytuacja jak na innych dystrybucjach tj. jeśli twórcy danej gry oferują wsparcie na natywnie na Linux lub przez Wine/Proton to gra z antycheatem zadziała, a jeśli nie dali (lub zablokowali celowo), no to nie będzie grania. Lista gier którą wymieniłeś w komentarzu idealnie właśnie w tę sytuację uderza.
Trochę masz racji, ale jednak się nie zgadzam. Teoretycznie faktycznie Valve mogło by się dogadać z twórcami gier. Tylko że to trochę nielinuxowe podejście jest i niewiele zmienia dla społeczności Linuxowej jako całości.
Choć rozumiem, że z punktu widzenia twórcy gry, to jest konieczność testowania softu na milionie różnych dystrybucji. Ale gdyby testowali na kilku popularniejszych i ogólnie powiedzieli, że "robim, co może, ale nie dajemy gwarancji" to według mnie by wystarczyło i społeczność sama by im pomogła rozwiązać problemy na mniej populartnych dystrybucjach.
Mi chodziło o jakąś formę certyfikacji, że gra byłaby wspierana na sprzęcie i systemie od Valve pod warunkiem braku modyfikacji, co pozwoliłoby uruchomić bez problemu grę z antycheatem. Owszem, to nie jest typowo linuxowe podejście, ale jest to na pewno jakiś punkt zaczepienia i zadowoli osoby które nie chcą Windowsa i wolą cokolwiek ze strony Linuxa.
Drugi punkt o którym wspomniałeś to jest właśnie bolączka testowania oprogramowania na różnych dystrybucjach. Jak na ironię, samo Valve oficjalnie tylko wspiera Ubuntu i SteamOS jeśli chodzi o Steama, ale jednak Steam jest dostępny w szerszym zakresie dzięki wspomnianej społeczności. Więc mimo wszystko nie ma co pesymistycznie na to patrzeć, bo jeśli coś się pojawia na jednej dystrybucji to jest szansa, że pojawi się na innych.