Via Tenor
Graczka
Kierowczynie (dobrze, że nie KIEROWNICE)
Gościnie
Skończmy z tym to już nie jest śmieszne. Kiedyś jakby ktoś tak w szkole powiedział to by pewnie go nauczycielka od polskiego wyśmiała i jeszcze postawiła jedynkę, a teraz niektórzy dążą do tego, żeby tak się mówiło codziennie. Ale co tu się dziwić. Dzisiaj niektórzy mówią ZROBIŁOM, albo BYŁOM i UCZESTNICZYŁOM...
Jak na nic? Czyż nie doszła do potrzebnej refleksji i nie zaczęła szanować swojego czasu i życia po tym wyczynie? Więc na plus wyszło
Gry z uzależniającymi systemami mającymi na celu zmuszanie gracza do siedzenia przed tą jedną grą codziennie najlepiej po kilka godzin, powinny być bojkotowane i wyrzucone na śmietnik.
Zarówno feministki wojujące o równouprawnienie, jak i konserwatyści wyśmiewający te formy po prostu się ośmieszają
Feminatywy, czyli żeńskie formy nazw zawodów i tytułów, są obecne w języku polskim od średniowiecza, stanowiąc naturalny element słowiańskiego systemu językowego. Choć przed II wojną światową były powszechnie używane, w czasach PRL ograniczono ich tworzenie, promując formy męskoosobowe jako wyraz równouprawnienia.
Nie mówiąc już o tym że język ewoluuje. Ale to akurat żadna ewolucja, a właściwie powrót do tradycji.
Gry z uzależniającymi systemami mającymi na celu zmuszanie gracza do siedzenia przed tą jedną grą codziennie najlepiej po kilka godzin, powinny być bojkotowane i wyrzucone na śmietnik.
Wszystkie akcje typu ograniczony czas, jakie skórki za preordery etc. Na większość osób może nie podziałać. Ale jest część graczy która poprostu wpadnie. Bo są podatni na tego typu zagrywki. Więc tak. To jest w pewnym sensie zmuszanie
No w sensie dosłownym nikt cię nie zmusza do kupowania mikrotransakcji i grania po wiele godzin. Nikt ci pistoletu do czoła nie przykłada. Tylko tam są celowo zaprojektowane i wprowadzone pewne mechanizmy. Doskonale poznane i opisane mechanizmy psychologiczne uzależnień i FOMO. Od tego są całe sztaby ludzi pracujące nad tym jak sprawić, żeby gracze siedzieli cały czas w jednej grze i wydawali pieniądze, ale żeby nikt nie mógł zarzucić im, że kogokolwiek zmuszają.
300 godzin to jest nic, musiała mieć i tak już nędzne życie.
Odłożyłam na bok tak wiele obowiązków. Zrezygnowałam ze spotkań z przyjaciółmi, którzy odwiedzają mnie tylko raz w roku. Zrezygnowałam z kolacji. Zrezygnowałam z siłowni. Odłożyłam na bok swoją karierę. Prawie przegapiłam wycieczkę do Paryża.
Wow jak widać, ta „graczka” ma faktycznie ambitne cele w swoim życiu. Trzeba mieć chyba coś z głową aby zaniedbywać swoje życie, relacje z przyjaciółmi i obowiązki tylko po to żeby dostać cyfrową skórkę w grze, której nie można nawet dotknąć i to w grze która ma chwilowy hype i który może w każdej chwili zniknąć. Ale ja może tego nie rozumiem, bo nie jestem prawdziwym graczem czy tam graczką jak ona i dla mnie takie rzeczy są bezcelowe i marnują tylko czas. Jeżeli dla kogoś piksele są ważniejsze od swojej kariery, spotkań z przyjaciółmi które odbywały się raz do roku czy wycieczki do Paryża, to może konsultacja z lekarzem przydałaby się? Bo to prawdę mówiąc już nie jest normalne zachowanie.
Ale na plus jest to, ze wydaje się, że ostatecznie poszła po rozum do głowy i zaczęła rozumieć, że to nie było tego warte.
Via Tenor
Graczka
Kierowczynie (dobrze, że nie KIEROWNICE)
Gościnie
Skończmy z tym to już nie jest śmieszne. Kiedyś jakby ktoś tak w szkole powiedział to by pewnie go nauczycielka od polskiego wyśmiała i jeszcze postawiła jedynkę, a teraz niektórzy dążą do tego, żeby tak się mówiło codziennie. Ale co tu się dziwić. Dzisiaj niektórzy mówią ZROBIŁOM, albo BYŁOM i UCZESTNICZYŁOM...
Tak to mnie tak rozśmieszyło ryłem z tego graczka bo to jest przecież : "graczka » rodzaj motyki, narzędzie ogrodnicze służące do spulchniania ziemi, graca".
Smartek napisał: „…gdybyś trochę więcej przyswoił wiedzy to wiedziałbyś, że od zawsze w Polsce stosowano feminitywy tego pokroju…”
Nieco głupio zarzucać komuś brak wiedzy gdy samemu się ma braki. Nie ma w j. polskim „feminitywów”, są feminatywy.
Nie wystarczyłoby po prostu zwrócić uwagę, bez złośliwości?
Mój komentarz nie dotyczył podanych argumentów, odnosił się do błędnej nazwy żeńskich form gramatycznych, której użył ich zwolennik.
Żeby pogodzić wszystkie strony w tym wątku, ja proponuję używanie neutralnego płciowo określenia osoba giercująca.
Przeciez akurat graczka jest w obiegu od dawna. Najzwyklejsze slowo, ktore mozna bylo uslyszec juz lata temu gdy ludzie nie przejmowi sie takimi pierdolami. Ta sama sytuacja co przy zawodniku i zawodniczce.
Można to przekazać w sposób normalny. szczerze nie przykładam wagi do słów jeśli się potrafimy dogadać a ktoś kto szuka spiny znajdzie zawsze jakiś powód jak widać feminAtywy wystarczą żebyśmy się musieli obrażać nawzajem.
Nie ma gry gdzie pedzilbym po jakieś osiągnięcia czy skórki.
Nawet w singlu kiedy na teoretycznie nie mam limitu czasu poświęcenie 300h na żmudny grind... Zaniedbanie życia. W życiu
Nie do końca rozumiem fenomen tej gry. Owszem fajna grafika, dźwięk, ciekawie zachowują się maszyny, i to wszystko. Po 20-30 godzinach znudziła mnie i to może zle porównanie ale w the division i division 2 spędziłem setki godzin nie nudząc się.
Jak na nic? Czyż nie doszła do potrzebnej refleksji i nie zaczęła szanować swojego czasu i życia po tym wyczynie? Więc na plus wyszło
A teraz trzeba sobie wyobrazić, że są ludzie którzy poświęcają nie 300 godzin, ale całe życie na zdobywanie platyn, w tym w grach typu odkręć słoik albo obierz banana, których normalnie nikt by kijem nie tknął...
Trochę czasu poświęciła ale są jeszcze „lepsi” gracze którzy poświęcają swój czas w gry pamiętam siebie z 10lat temu grając w wowa na jakimś polskim prywatnym serwerze, jak dobrze sięgam miałem 60dni przegrane to jest 1400h i to na jednej z kilku postaci… która nawet nie była wymaxowana a finalnie server zamknęli :) a tak jak mówię są jeszcze bardziej wciągnięci ludzie
,,gracze mogą awansować maksymalnie dwa razy w ciągu 7 dni.,,
No nieprawda. Można awansować 3 rangi do przodu w ciągu tygodnia w zależności od uzbieranych punktów w wyzwaniach.
- Choć Cantina Legend to bez wątpienia ogromne osiągnięcie... -
Chyba sobie jaja robicie. To nie żadne osiągnięcie tylko głupia strata czasu, co panna sama przyznała.
o czym jest twn artykuły? to jest dziennikarstwo ?
czy to są żarty z ludzi?
Graczka? Was już całkiem POpierd...Lewactwo jest gorsze niż faszyzm.
Przecież 300 h to mało :P Wiedźmina 3 kończy się w czasie ponad 100 godzin, co to jest ;P
Ale tacy ludzie potrzebują pomocy po prostu, można tylko współczuć kobiecie ;/
Via Tenor
Gra z jednej strony troszkę zmusza, wywiera przez coś niedostępnego do zdobycia gdzieś indziej, taką presję i ciśnienie by jednak to mieć, niby przez to chce nas czymś fajnym zachęcić, obdarować, byśmy dłużej w niej zostali, i robili godzine, godziny dla prób dziennie, ale zarazem jest to zbędne i bez tego da się grać. A zachecają nas czymś unikatowym gdzie idziej nie da sie tego zdobyć, więc chętnych na to i z takim podejściem może być dużo. Ale jednak skiny, skórki nie grają, wiec jest to zbędne, chociażby dla mnie. I tak naprawdę te próby co mamy w tygodniu, to póki co jedyna sprawa która może być jakimś wyzwaniem, zadaniem, celem, i konkurencją, przez co nas sama w sobie zachęca do zagrania i rywalizacji. Dosłownie, jak ktoś ogarnia, i nie tak jak ta "graczka" to jedno wejście do gry, godzina dwie, i jesteśmy w stanie zrobić te próby chociaż tak by zrobić jeden awans do końca tygodnia lub po prostu się utrzymać.
Tylko mnie zastanawia jak niektórzy mają w rankingu po 150-200 tyś punktów, w 5ciu próbach, jakim cudem... i przepaść np między drugą osobą jest 80 tyś... mamy przykładowo 5 prób i do wymaksowania są te 3 gwiazdki w każdej próbie czyli 4k punktów trzeba na to zrobić, ale fajnie, spokojnie i realnie grajac w każdej z prób można wykręcić po 6-10 tysięcy punktów, moim rekordem w jednej było 20 tyś i wiem że więcej bym nie wycisnał... tylko jak inni wykrecają tyle punktów?
Czasem mi się nie chciało jakiejś próby robić bo była głupia albo wymuszała więcej czasu do zrobienia puktów a mi szkoda czasu na coś takiego.
Ale będąc już na najwyższym poziome prób, legenda kantyna, to faktycznie gra wtedy na tym etapie zmusza by to utrzymać i musisz chcąc niechcąc wchodzić i się spinać by nie wypaść z rankingu i osiągnąć to co było tutaj najcenniejsze i nie zmarnować swojego czasu na to poświęconego.

Cantina Legend to top 1000, a nie top 100.
Solo nie zrobisz tyle pkt, co grając w 3 osoby. W 3 osoby wynik każdego z osobna się sumuje, więc jeśli ty zrobisz 20k pkt na jakimś wyzwaniu i twoi znajomi też po 20k, to w sumie macie 60k pkt w nim.
No i oczywiście optymalizacja runów, solo w tym tygodniu bez większego starania się mam 90k pkt, gdybym grał trójki byłoby to już 270k pkt.
Dzięki za wyjaśnienie.
Więc nie powinno się rzucać do jednego rankingu, w rankingu graczy solo do tych trójkołowch co mogą kręcić tyle punktów. Pod tym względem nie jest to uczciwe i nie osiągalne dla tych co grają sami.
Bo ja mam teraz 40 tyś a topka u mnie w tym samym rankingu 150-200 tyś. I różnica punktowa między różnym innymi graczami to przepaść. Czyli gra wymusza nam nie granie solo i robić łupankę, by robić te próby i rankingi, ekstra :)) Początkowo też myślałem że mogą grać nieuczciwe. A mogą?
Uzależnienie to straszna rzecz. Grałem kiedyś w Lineage 2 (ze 20 lat temu...) na pirackim serwerze w dosyć no-life'owym klanie (wstawanie nad ranem żeby się załapać na jakiś event to była norma). Mieliśmy u nas gościa spokojnie po 40, który siadał do komputera natychmiast po powrocie z pracy. Natomiast jak był w pracy, na postaci grał jego 12-letni syn - ten z kolei siadał do gry natychmiast po powrocie ze szkoły. Niejeden raz słyszeliśmy (facet nie wyciszał mikrofonu), jak uciszał drugie dziecko, bo przeszkadzało mu w grze. Nie wspominam nawet o kasie, którą wydawał na przedmioty (z "oficjalnego" pirackiego sklepu, bo tak utrzymywał się ten serwer). Musiały to być setki albo i tysiące złotych, i to w latach, gdy te pieniądze były warte dużo więcej, niż teraz.
Dla 17-letniego mnie było to czasem zabawne, ale im jestem starszy, tym patologia poraża mnie coraz bardziej.
Co do kobiety z artykułu, to mam nadzieję, że coś do niej dotrze i się ogarnie. Im szybciej, tym lepiej. Granie jako hobby w wolnym czasie jest spoko, ale gdy zaczyna pożerać inne dziedziny życia i sprawia, że człowiek zaczyna zaniedbywać zdrowie, kontakty i pracę, to coś jest grubo nie tak.
Wszedłem w artykuł by sprawdzić w komentarzach czy tylko mi rzeczownik osobowy z nagłówka skojarzył się ze sraczką. Widzę, że nie ;) Mam wrażenie, że nierzadko stosowanie feminatywów robi kobietom niedźwiedzią przysługę...
Praca na pełen etat to od teraz marnowanie sobie zycia? Pracowała i dostała hajs żeby mogła robić to co podobno poświęciła, zapraszam do pracy w biedronce, zobaczymy czy będzie siła i czas by robić te rzeczy, nie mówiąc o hajsie na nie.
Dorga osobo pisząca ten artykuł, czy uważasz, że zrujnowałeś sobie życie poświęcając czas na pisanie dla gier online?