
Plakaty miały większy rozmach niż ten sezon, ale trudno miesiąc minie i już nikt o tym serialu nie będzie mówił tak samo jak o stranger things
Serio tak wygladaly plakaty?
w sumie te plakaty oszukały trochę widownie, po nich można wnioskować że wojna miedzy chłopakami a supkami skończyła by się zniszczeniem połowy miasta jak w Avengers a tu dostaliśmy walkę miedzy Kimiko-Butcher-Homelander.
Ciezko to nawet bylo walka nazwac, bardziej przypominalo to bojke w barze
Zawsze zostaną nam jeszcze starsze sezony, aby popatrzeć, jakie były fajne i jak można potem spartolić sprawę, bo widać amerykanie uwielbiają w swoich dużych produkcjach robić takie cyrki, że środek jest super a pod koniec zaczynają się jaja 😝
No właśnie szkoda. Mocny finał zrekompensowałby brak wodotrysków w S4 i S5, ale nawet tego nie zrobili. Ogólnie całe wątki związane z V1 i wirusem, mimo poświęcenia im 2 sezonów i połowy spin-offu, koniec końców okazały się daremne. Homelander nieśmiertelny? Bez znaczenia. Nie możemy użyć wirusa? Bez znaczenia, w końcu Homelander nie jest wcale taki potężny, jak przekonywaliśmy was przez pozostałe 39 odcinków...
Zresztą, Kripke sam przyznał, że pomysł z nuklearną Kimiko zrodził się dopiero gdy writing room pracował nad scenariuszem do S5, czyli bardzo późno, w zasadzie na ostatniej prostej. Wytyczne były tylko takie, że Chłopaki nie mogą wygrać za pomocą wirusa, a ostateczny cios musi zadać Butcher przy pomocy łomu, jak w komiksach, reszta była kwestią otwartą. No, ale jak twórca prowadzi tak długą serię (7 lat), nie mając od startu pomysłu na dosyć konkretne zakończenie, to zwykle tak to wygląda.
Koniec końców nie byłem tak zawiedziony jak przy Stranger Things, no ale jednak - finał bardzo meh, jak i ogólnie sezon miał mnóstwo problemów -
spoiler start
chociaż doceniam zwłaszcza początek, wątek A-Traina bardzo ładnie domknięty, relacja Soldier Boya z synem też na plus, chociaż tu przesadzili z tym częstym zmienianiem zdania. Najgorsze co tu bym zarzucił co do samego finału, że... wszystko poszło tak jak planowali (i to tak bardzo na szybko), poszli, Kimiko strzeliła, zabili, no i nara, jak po nitce. No ewidentnie przydałyby się tu twisty, żeby coś im nie wyszło, żeby była większa desperacja. Niestety może i w tym za bardzo sobie uszczuplili miejsca przez wszelkie sceny filerowe, których równie dobrze mogłoby nie być, a już na pewno nie w finałowym sezonie.
spoiler stop
Przynajmniej zakończyli historię co już jest dużym plusem. Zarówno na Netfliksie jak i Amazonie sporo seriali kończy się zapowiedzią następnego sezonu który później anulują.
Serial się jakoś trzymał do 3 sezonu. Wszystko po to już była kupa. Przecież to było dość oczywiste, że idzie równia pochyła w dół.
Dla mnie odrobinę za wulgarne, wcale takie nie musiało by być, ale ogólnie całkiem fajnie się oglądało.
Zakończenie, jak zakończenie, dla mnie logiczne, normalne nie wiem czego ludzie się spodziewali.
Rowniez uwazam ze zakonczenie spoko.
Nie wiem czego sie ludzie spodziewali, to jest raczej kameralny serial, nie Avengersi.
CHoc plakaty mogly byc mylace, ale jak ktos uwaza plakat za wazniejszy niz to o czym byl serial przez 5 sezonow, to juz jego problem.
Sporo zarzutow, papugowanych jeden od drugiego od niezbyt rozgarnietych jutuberow z dyplomem filmoznawstwa z TEMU rowniez jest... naciagane.
Jako przyklad podam Starlight/Deep i absolutnie mentalne pierdololo online o "bad writing" itd... podczas wszystko co sie dzieje na ekranie ma swoje uzasadnienie i sens. Tylko trzeba uwaznie ogladac i ogarniac ze nie kazda postac jest psychopatycznym morderca.
Tak samo podchodze do stekania o to ze Homelander nie zrobil 30 minutowej krwawej jatki. Po co? Zreszta ona by sie odbyla, bo przeciez wlasnie uruchamiano plan zabicia wiekszosci populacji USA (ktorego realizacje zatrzymano. Nie wiem, ale chyba o to chodzilo, i taki byl cel).
Choc owszem... plakaty mogly byc mylace, choc ja np poprostu nie odbieralem ich doslownie, tak samo okreslenia "scorched earth". Bardzo dobrze zreszta to wpisuje sie w postac i psychologie Homelandera.
No i tak jak mowie... to nie jest Avengers. Nigdy nie bylo takich scen, bo nie o to w tym serialu chodzi.
Ogolnie spoko koncowka. Myslalem ze bedzie gorzej.
I zgodze sie ze zbyt wulgarne. Zreszta to samo czesciowo odrzucalo mnie w komiksie. Choc sa miejsca w ktorych to pasuje (i o dziwo nawet pasuje przy meltdownie Homelandera), ale ogolnie za czesto i zbyt "zenua".
Problem polega na tym, że przez dwa ostatnie sezony The Boys i pierwszy sezon Gen V, bohaterowie uganiali się za wirusem, a potem też V1, choć ostatecznie żadna z tych rzeczy nie miała fabularnego znaczenia, bo Homelander padł w zwykłej bitce, bez jakichś większych przygotowań. Nie chodzi nawet o brak epickości starcia, tylko o straszną niekonsekwencję. Potyczka w Herogasm dała jasno do zrozumienia, że Homelander naprawdę jest potężny, bo nawet SB i Butcher oraz Hughie naszprycowani V24 nie dali mu rady. Potem mieliśmy tylko kolejne dowody, że HL zasługuje na swój tytuł najsilniejszego supka. Żeby daleko nie szukać, w pierwszym odcinku 5 sezonu, blondasek bez większego wysiłku przepołowił laserem Kimiko.
Z kolei Butcher naładowany V wyglądał potężnie w finale S4, gdy wykończył słynącą z odporności Neuman, ale potem wypadał dosyć słabo, praktycznie tylko uciekając albo dając się znokautować Bombsightowi jednym ciosem i tracąc przytomność na kilka minut. A potem przyszedł finał i ku zaskoczeniu wszystkich, Butcher dawał sobie świetnie radę, nawet lepiej niż w Herogasm, a Homelander był zaskakująco powolny i słaby. I wiesz co? To można było sprzedać na milion sposobów, ale scenarzyści nie skorzystali z żadnego...
1. V1 faktycznie zapewniło HL biologiczną nieśmiertelność ale osłabiło jego moce, chociażby okresowo, na czas adaptacji, co stanowiłoby idealny pretekst dla Chłopaków, by zaatakować. Na zasadzie teraz albo nigdy, bo drugiej takiej szansy może już nie być.
2. Butcher faktycznie stał się potężny, ale to trzeba było wiarygodnie pokazać. Mógł zabłysnąć w czasie misji ratunkowej w obozie (np. blokując ciosy HL, nie tracąc przy tym równowagi, co od razu zademonstrowałoby jego siłę i odporność), w czasie spotkania z Soldier Boyem (np. ciskając nim przez ścianę budynku, zamiast przygniatać go autem). Nawet w czasie spotkania z Bombsightem mogli rozegrać to inaczej, np. ten mógł użyć zdolności lotu i wypierdzielić Butchera gdzieś w lesie, usuwając go ze sceny na jakiś czas i tworząc grunt pod walkę z SB. Ale nie, Butcher dopiero w finale magicznie się wzmocnił... albo HL osłabł.
3. Przygotować zasadzkę. Zwabić HL do klatki z Butcherem w środku, otoczonej wzbogaconym uranem. Potem wyjawić, jako twist, że przez swój nowotwór napędzany V, Butcher jest odporny na promieniowanie i jego ono nie osłabia, a Homelandera wręcz przeciwnie, co widzieliśmy kilka odcinków wcześniej. Wtedy Butcher zyskałby przewagę i mógłby ubić HL 1v1, kończąc robotę łomem. Można by nawet pokazać sceny, gdzie HL strzela laserem, a Butcher przyjmuje to na klatę i tylko się uśmiecha, szydząc z jego słabości i bezsilności, którą odczuwa pierwszy raz w swoim życiu...
I tak można by mnożyć. A oni poszli drogą: "Zrobimy z Kimiko drugiego SB i załatwione". Żeby było śmieszniej, Chłopaki zrealizowali cały plan dosłownie w dwa odcinki, gdzie niektóre ich misje infiltracyjne potrafiły kiedyś trwać dłużej. 38 odcinków dreptania w miejscu, by ostatecznie obalić tyrana w dwa epizody... Weszli do Białego Domu jak gdyby nigdy nic, zero ochrony, zero reakcji kogokolwiek, 2 minuty lania się po pyskach i koniec. Nie sądzę by ktokolwiek rozsądny oczekiwał tu rozmachu na poziomie MCU, ale ok. 11 milionów dolarów budżetu na odcinek to nie tak mało i mogli się bardziej postarać, chociaż ten jeden raz, serwując coś na poziomie Herogasm.
Myślę, że za dużo oczekiwałeś od The Boys, a przecież cały serial to takie max. 6/10
Oczekiwanie zakończenia, które ma sens w kontekście logiki świata przedstawionego, to zbyt wiele?
Serio nic nie zrozumiałeś z mojego posta? Przecież napisałem, że to nie kwestia widowiskowości czy przewidywalności, tylko braku logiki w ramach świata przedstawionego, który sami zbudowali. Wytłumaczę to najprościej jak się da:
Homelander > Soldier Boy
Soldier Boy > Bombsight
Bombsight > Butcher
Butcher = Homelander...?
Cały sens tego serialu kręcił się wokół idei, że Homelander jest najpotężniejszym supkiem na Ziemi i jego zabicie będzie ogromnym wyzwaniem, wymagającym specjalnych środków. A w finale się okazało, że wcale nie, bo Homelander nagle stracił większość swojej mocy i można go powstrzymać bez większych ceregieli. To po prostu nie miało żadnego sensu. Dało się temu zaradzić na milion sposobów, nawet bez wielkiego budżetu (pisałem propozycje w pierwszym poście), ale scenarzyści się nie popisali. Całość wypadła tak, jak gdyby im już nie zależało i chcieli mieć całość z głowy. Pamiętasz te misterne przygotowania z wcześniejszych sezonów, gdzie dopinali wszystko na ostatni guzik, robili rekonesans, planowali ucieczkę? W finale nie ma po tym śladu. Ktoś na reddicie dobrze napisał, że ruskie laboratorium w S3 miało więcej ochrony niż Biały Dom w ostatnim odcinku, bo dzięki temu nie musieli robić scen walki ani strzelanin. Przeszli sobie podziemnym tunelem, pilnowanym przez jedną kamerę i dwóch agentów (których nawet nie widać, bo strzelają zza kadru). To było dość żałosne.
To jest dokładnie to, co mnie irytuje nie tylko w supkach: nieustalanie sobie żadnych reguł i poziom "mocy" danej postaci zależy od tego, czego akurat potrzeba scenariuszowi albo jeszcze gorsze ustalenie konkretnych reguł rządzących światem przedstawionym, a potem olanie ich, bo scenariusz mówi, że coś musi się wydarzyć, a tak jest łatwiej, niż takie zdarzenie uzasadnić.
Tak jest zwykle - ludzie się nastawią na nie wiadomo co, a potem jest rozczarowanie...Tak było z Stranger Things, tak jest z The Boys.
Zakończenie jest dobre z wielu małych powodów fabularnych. Pokazuje, że bez mocy Homelander jest zwykłym cieniasem totalnie niepewnym siebie. Nie potrafi nawet dorównać w walce również pozbawionemu mocy Rzeźnikowi. A przecież ta niepewność siebie, kompleksy napędzają Homelandera przez całą serię w tych drobnych momentach, które widzimy jak np. gdy widzimy jego przeszłość w laboratoriach Voughta czy w jego relacji z Soldier Boyem. Jego tym kim był czyniły głównie moce. Sama akcja z łomem też zresztą jest w komiksie.
Deep ginie tak, jak mu zapowiedział rekin odcinek wcześniej mierząc się z konsekwencjami swoich czynów, poniżony i zrujnowany...
A to, że Rzeźnik się nie zatrzymał po śmierci Homelander'a i chciał nadal wykończyć wszystkich supków to jest 1 do 1 z komiksu.
Swoją drogą, gdyby zrobili takie zakończenie jak w komiksie to płacz chyba byłby jeszcze większy, bo w komiksie to,
spoiler start
gdy Homelander wariuje i postanawia przejąć władzę nad Stanami Zjednoczonymi zabijając prezydenta w Białym Domu po śmierci prezydenta zjawia się Butcher. I wtedy zjawia się też Black Noir i mamy plot twist, bo Black Noir okazuje się klonem Homelandera, który miał być zabezpieczeniem, ale sam się zdegenerował i to on, a nie Homelander popełnił najgorsze zbrodnie przypisywane Homelanderowi włącznie z zgwałceniem Becky, żony Butchera. A to oskarżenia o to doprowadziły do tego, że Homelandera zaczęto postrzegać jako psychopatę. To prowadzi do walki między Homelanderem, a Black Noirem, a Billy ucieka. Homelandera zabija Black Noir, ale sam jest mocno obity i gdy wychodzi z Białego Domu wpada na Butchera i zgromadzone wojsko. I wtedy widząc że Black Noir jest ledwo żywy rozwala mu łomem głowę. Potem Butcher postanawia zabić wszystkich supków na ziemi rozpylając zmodyfikowany Związek V, a nie wirusa, ale wcześniej zabija Cyca, Francuza i Kimiko. Hughie, którego wtedy tam próbuje go powstrzymać i walczą w Empire State Building. W trakcie walki Hughie wypada przez okno. Próbując go ratować Butcher, który robi to bo uważa Hughiego za przyjaciela nadziewa się na rozbite szkło, a Hughie go dobija
spoiler stop
To zakończenie to marzenie każdego kto kiedyś był prześladowany przez jakąś umysłową gombkę antyspołeczną.
Znacznie lepsze niż pomysł z wirusem czy show bijatykami. Po prostu proszenie o zjedzenie kloca i ogołodcenie knagalumpur z pędziwa
Piękne Daje 9/10./ Gdzie marvel przeważnie ma u mnie oklepanum zakończenia 6/10
Jednak co do samego gen V serialu to stracił sens i mój szacunek trochę po samym zakończeniu boysów. No stał się trochę zbędnym dopiskiem bez którego da się żyć. Chociaż na pewno nie był źle spędzonym czasem.
Ano, już po Gen V, ale jak czekasz na inne spinoffy, no to Vought Rising wiadomo, że wychodzi, a i The Boys: Mexico na ten moment jest jeszcze w produkcji.
Serial i tak jest o wiele lepszy niż miejscami badziewny komiks. Zakończenie rozczarowuje, zrobili fekalno-komiczny początek podczas pogrzebu, potem musieli powtórzyć fekaliadę i żarcik o "obciążaniu" po walce. Przynajmniej szło się pośmiać bo potem było tylko gorzej.
Czy ten serial The Boys to taki typowy serial superbohaterski marvelowski? Nigdy nie oglądałem go, a mam dostęp do prime video i się zastanawiam czy warto go oglądać i czy mi się spodoba, heh
Nie, przedstawia bardziej satyryczne podejście do superbohaterów. Skoro masz Prime'a, to w sumie czemu sam nie sprawdzisz?
Tylko że Boys pokazuje raczej, jacy by byli ci superbohaterowie w prawdziwym świecie: egoistyczni, małostkowi, sadystyczni, popierzeni. Dbający bardziej o lajki w social mediach czy że ktoś piraci filmy z nimi i tracą wpływy z licencji, niż dobrem,sprawiedliwością i ratowaniem uciśnionych. I to wszystko jeszcze wtłoczone w korporacyjną strukturę. No a po drugiej stronie zamiast superzłoczyńców masz ekipę tylko trochę mniej pokręconych zwykłych ludzi, którzy chcą im wymierzyć sprawiedliwość. Sporo krwi, sporo flaków. Pierwsze 2 sezony ciekawe, trójka słaba, czwórka trochę lepsza, a piątki jeszcze nie oglądałem.
Twórczość superbohaterska uczy nas, że jak zyskasz moce, to musisz wdziać spandex i ratować świat, bo każdy bohater ma dobre serce i mocny kręgosłup moralny... bo tak. A ten serial pokazuje co innego. Co by było, gdyby ludzi z super mocami dało się masowo produkować i na nich zarabiać? Co by było, gdyby stała za tym chciwa korporacja o nazistowskiej przeszłości? To trochę satyra, trochę realistyczne spojrzenie wyidealizowane myślenie o ludzkiej naturze, znane z kart komiksów.
Niestety, im dalej w las, tym gorzej, bo serial już zupełnie zdaje się nie przejmować jakimkolwiek realizmem świata przedstawionego. Ludzie giną, rzeczy wybuchają, ale nikt nie reaguje, nie ma policji, wojska, sądów (poza jednym wyjątkiem, gdy na krótko HL zasiada na ławie oskarżonych).