Tragiczne DLC. Latasz po kosmosie, co jest czasochłonne na początku NG+, i cały czas dokujesz do wrogich placówek, które są identyczne wewnątrz. Oprócz tego walczysz z gąbkami na pociski. Stare bugi i tragiczne sterowanie łazikiem - nienaprawione. I ponownie, tak jak w przypadku pierwszego DLC, Bethesda nie potrafi jasno i wyraźnie pokazać jak w ogóle to DLC zacząć po uruchomieniu gry - musiałem posiłkować się poradnikami.
Terran Armada to słabe DLC. Główny wątek jest strasznie naciągnięty i źle wprowadzony fabularnie - Terranie zupełnie niezauważenie tworzą gigantyczną armię robotów pod nosem i stają się zagrożeniem dla całej galaktyki - szkoda, że w podstawce nie ma najmniejszego śladu, jakiejś wskazówki, zostało to wprowadzone tak z czapy. Misji w całym dodatku mamy aż 5, z czego dwie stanowią zwykłe zapychacze w postaci wparowywania na statki Terran, wykradnięciu czarnych skrzynek, włączenia autodestrukcji i ewakuacji. Oczywiście po drodze wybijamy wszystko co się rusza, a przeciwników będzie naprawdę dużo - osobiście, przez czas trwania dodatku udało mi się wbić ok. 20 poziomów, gdy w dłuższym Shattered Space nie wiem czy w ogóle wbiłem ich nawet 10. Zadania poboczne są pomijalne, nie wyróżniają się niczym na plus czy minus. Zmarnowano jednak potencjał Arbitra, który nie ma żadnej głębi, a jedyne co robi, to zastępuje zwyczajną tablicę z losowymi zleceniami zabicia jakiegoś celu. Do tego oczywiście pojawiły się głupotki typu "X-Tech jako niezwykle rzadki surowiec", gdy tak naprawdę przez kilka godzin gry przewala się on w setkach. DLC kompletnie do pominięcia - nie opłaca się wracać do Starfielda tylko dla niego.