W tym kontekście, że nie wychodzi teraz nic większego, co przysłoniłoby to wydanie, to można tak na to patrzeć... ale przy tym jak skromny jest to remaster i na ile go przy tym wycenili, to trudno na to patrzeć jak na dobrą premierę.
Najwyraźniej obracam się w innych kręgach, niż redaktor, bo wszędzie dominują opinie, że ta gra jest typowym skokiem na kasę z niepoprawionymi błędami oryginału, ale za to całkiem za darmo dodano nowe.
Co to za głupoty xD A kogo to obchodzi kiedy wychodzi gra i w sąsiedztwie jakich innych gier? Chyba tylko śmiesznych recenzentów i jakichś oszołomów skaczących z gierki na gierkę. Nie grałem na premierę ani w Skyrimia ani w wojnę na północy, zagrałem w oba wtedy kiedy miałem ochotę, kompletnie mi to lata kiedy te gry wychodzą, tak czy inaczej giną w morzu innych gier.
Mhm dlatego Titanfall 2, który został wydany pomiędzy CoDem, a BFem okazał się gigantycznym flopem finansowym i markę pogrzebano. Ma to gigantyczne znaczenie kiedy i w jakim towarzystwie dana gra zadebiutuje, a to, że ty sobie tam ogrywasz kiedy chcesz nikogo nie interesuje. Statystyki nie kłamią.
Trochę może mieć to znaczeniu, ale jednak trzeba brać pod uwagę, że LOTR to bardzo silna marka. Do tego jednak te gry były inne: Skyrim to był otwarty sandbox z single player, który niespecjalnie stawiał na rozbudowaną fabułę, dialogi tylko na eksplorację, crafting, perki. Natomiast Wojna na północy to niemal liniowy coop, w którym jest dużo cut scenek i ma bardziej "filmowy" charakter.
Po prostu gra się nie wstrzeliła, zdarza się. Do tego na dzisiejsze standardy nie za wiele oferuje: przejdzie się kampanię i w zasadzie koniec grania, można po X latach do niej wrócić. Przez 15 lat wyszły coopy, które pokazały że obok głównej kampanii są jeszcze inne tryby multi albo np że po przejściu jest np jeszcze z 10 różnych misji gdzie są różne trofea itd. Takim coopem jest choćby Vermintide.