Przez chwilę znowu zainteresowałem się tą grą, ale poczytałem komentarze i opinie - i trzymam się od tego szajsu jak najdalej. Już pomijam fakt, że deweloper jest rosyjski. Gra jest po prostu zbugowana na potęgę i po 13 latach klepania nadal ma ogromne problemy z wydajnością, cheaterzy występują na potęgę, a walka z nimi jest nieskuteczna - w dodatku "zabezpieczenia" są tak debilne, że cała masa uczciwych graczy dostała bana.
Pomyślałem, że może chociaż pogram sobie z botami (PvE), ale okazuje się że za taką przyjemność trzeba dopłacić 30 euro. No, to ja pięknie dziękuję, niech sobie swoją "produkcję" wsadzą tam gdzie słońce nie dochodzi.
Zresztą na Steamie gra i jej dodatki są zjechane od góry do dołu - grają w to chyba tylko fanatycy, których o dziwo nazbierali sobie całkiem sporo bo pyka w to 30 tysięcy osób dziennie. Cóż, skoro im się podoba taka huśtawka emocjonalna - to ich sprawa.
Developerzy ze wschodu często mają bardzo specyficzne podejście do tworzenia gier sieciowych - fundują graczom emocjonalne jazdy na poziomie typowym dla gier hazardowych. Do tego ciągły nacisk na płacenie (pełna wersją Tarkova to chyba 800 złotych). Oczywiście nie musisz płacić xD
Myślę, że to element ich mentalności. W tamtych rejonach łapówkarstwo, dodatkowe opłaty za zupełnie normalne rzeczy, mocny podział społeczeństwa ze względu na zamożność i ułatwienia dla "bogoli" - to normalny element dnia. I to się przenosi na ich twórczość wszelakiego rodzaju.
Jeśli kiedyś nastąpi plot twist i wyjdzie na jaw, że dziury w zabezpieczeniach zostały pozostawione celowo, a developerzy Tarkova współpracują z twórcami cheatów (których używanie kosztuje sporo dolarów) i dostają od nich spore pieniądze - to nie będę ani trochę zdziwiony.
Po dość nieprzyjemnych przejściach z takimi grami sieciowymi postanowiłem trzymać się od nich z daleka. Nie warto sobie nerwów psuć.