I bardzo dobrze, pracownicy powinni swobodnie rozmawiać o tym ile zarabiają, albo ile dostali podwyżki. A u nas nadal panuje relikt PRL, gdzie szefu powie: "tylko nie gadaj innym ile dostałeś, bo też będą chcieli". I później są różnice w zarobkach na tym samym stanowisku. Jeden zapieprza jak dziki osioł i może liczyć na dołożenie roboty, a znajomy królika na tym samym stanowisku, nie robiąc nic, dostaje podwyżki...
Im szybciej ludzie się zorientują w jakim Januszexie pracują i jakie, kto ma zarobki, tym lepiej dla nich,bo pójdą gdzieś, gdzie się szanuje pracownika.
Nom, bo te tzw pokolenie "boomerów" (btw kto wymyśla te idiotyczne nazwy jak pokolenie Z czy boomery, iście żałosne) pochodzi z czasów PRL, komuny, szczególnie w polsce gdzie większy % ludności kombinował, kradł i w sumie robi to do dziś. Do tego sam fakt, że to polska to już wiele za siebie mówi