Ale to żadne obsesyjne skupienie na dużych markach. Po prostu duże marki zostaną jedynymi, którym nie obetną finansowania. Jakby kilka lat temu nie wywalili kilkadziesiąt miliardów na zakup Bethesdy i Activision, one by pewnie też oberwały...
Teraz panicznie szuka się oszczędności, by nie pokazać strat jakie wyrządziła bezsensowna inwestycja w AI którego nikt nie chce.
Ciekawe, czy dalej obsesyjnie będą pchać kasę w to AI, czy dadzą sobie na wstrzymanie, jak openAI i skończą ten cyrk...
Ori to wspaniała seria, ale nie dla dzieci, gra jest zdecydowanie zbyt trudna, a Disney raczej stawia na inkluzywnosc
Ori momentami jest frustrujaco trudne, a I ma swoje bolaczki projektowe, ktore przy tym stopniu trudnosci sa wkurzajace. Nie wiem co we lbach maja osoby decyzyjne, jak mysla ze niszowy prrodukt ze wzgledu na trudnosc sprzeda sie w fantastylionie kopii tym bardziej, ze stylistyka jest bardzo mylaca.
Xbox zdaje się nie rozumieć roli jaką niszowe produkcje odgrywają w sprzedaży konsol.
Albo... w ogóle już nie zależy mu na sprzedawaniu konsoli i po prostu stara się zarobić jak najwięcej na grach i usługach...
Wszyscy wiemy, że czasem zdarzy się jedna marka będąca system-sellerem dla całej generacji jak kiedyś Halo za czasów X360. Problem w tym, że nie można opierać czwartej już generacji konsol na tych trzech samych seriach gier (które zresztą mają lepsze i gorsze momenty).
Marki się nudzą, jedne pokolenia graczy ustepują kolejnym pod wzgledem aktywności grania. Na rynku jest obecnie dostępnych naprawdę wystarczająco dużo dobrych FPSów, gier akcji TPP i ścigałek by fani tych gatunków nie czuli się uzależnieni od Halo, Forzy i Gearsów. A jednocześnie fani innych gier zaraz znowu nie będą mieli czego szukać na xboksie.
Cała zabawa polega na tym, że o ile typowe, bezpieczne AAA są w stanie wykręcić rekordowe wyniki sprzedaży i przynieść najlepszy zysk netto tak niekoniecznie muszą sprzedać największą liczbę konsol (i abonamentów).
Już kiedyś tłumaczyłem, że gra która celuje w dziesiątki mln sprzedanych egzemplarzy nie tylko musi prezentować odpowiednią jakość, ale też musi być wystarczająco przystępna pod wzgledem mechanik i settingu żeby przyciągnąć szerokie grono klientów a jednocześnie nikogo do siebie nie zrazić zbyt ryzykownymi eksperymentami. Dlatego FPSy, filmowe akcyjniaki TPP i rozcieńczone RPG potrafią sprzedać się w tak wysokim nakładzie. To samo jednak co daje im sukces, stanowi o ich ogromnej wadzie - bardzo często są nijakie i mało oryginalne. I może niekoniecznie "to co jest dla każdego, jest dla nikogo" ale na pewno gra która jest kierowana do konkretnej niszy, ma dużo większą szansę zaspokoić jej oczekiwania niż taka która próbuje trafić do znacznie szerszego grona. Dla przykładu - Starfield na pewno sprzedał się w dużo wiekszym nakładzie niż sprzeda się Gothic Remake, ale wśród tych, ktorzy są fanami Gothika, to ten drugi będzie uznawany za bardziej satysfakcjonującego RPGa.
Jaki to ma związek z Xboksem?
Otóż żeby gra stała się system sellerem musi być na tyle dobra, że przekona kogoś nie tylko zakupu tej konkretnej gry (ok. 200 zł) ale też do zakupu całej platformy (ok 2000). To oznacza, że dany exclusive musi być w oczach danego gracza w przybliżeniu 11x cenniejszy niż pozostałe gry na rynku. I to jest coś co bardzo trudno wykonać.
Natomiast można sobie całe przedsięwzięcie ułatwić właśnie poprzez odwołanie się do jakiejś niszy. Bardzo fajnie jak zrobisz grę która jest 20% czy nawet 50% lepsza od konkurencji, ale to wciąż nie uzasadnia 1000% wyższej ceny!
Tymczasem... jeśli zrobisz grę, której NIE MA na innych platformach, i to nie że nie ma jej konkretnie ale nie ma DRUGIEJ PORÓWNYWALNEJ gry nigdzie indziej... Wtedy wartość w oczach klienta rośnie...
I tu właśnie wchodzą gry niszowe, eksperymentalne, celujące w coś czego nikt wcześniej nie zrobił. Na każdej platformie masz zatrzęsienie FPSów z ogromnymi budżetami i w każdych realiach, ale na ilu masz wysokobudżetową platformówkę o zupełnie unikalnej estetyce? Na ilu masz psychologizującą opowieść o bohaterce ze schozofrenią, która powstała we współpracy z psychiatrami i badaczami problemu? Na ilu masz tę jedną produkcję od szalonego wizjonera, który próbuje wymyślić gatunek na nowo? Na ilu masz ten jeden gatunek, który dawno odszedł w niepamięć ale ktoś wciąż stara się go utrzymać przy życiu?
Większość tych projektów może przeciętnego konsumenta odpychać, ale dla tych, którzy gustują w tych klimatach, ta jedna gra będzie bezcenna. I nawet jeżeli gra sprzeda się nie w 8 a w 2 mln egzemplarzy, to być może połowa z tej drugiej grupy kupi dla niej specjalnie twoją konsolę bo nigdzie indziej nie zagrają w coś podobnego. A jak przy okazji każdej takiej gry sprzedaż 1 mln konsol to powoli idziesz do przodu i budujesz bazę klientów. A jak kogoś nie przekona jedna niszowa gra to jak ich wydasz trzy, to może już się przełamie.
Dlatego właśnie warto uderzać w nisze i właśnie dlatego exy mające być system sellerami często nie podlegały prostej rachubie zysków i strat.
Do tego dochodzi jeszcze wizerunek marki.
Konsument zwykle nie kupuje danego produktu dlatego, że tak mu wyszło z chłodnej kalkulacji, ale dlatego że ma jakieś emocje z nim związane (głupie to ale to prawda). A emocje w związku z konsolą buduje się tworząc unikalne gry właśnie - takie które regularnie pojawiają się na dobrze skrojonych zwiastunach, dyskutuje się o nich na forach, czyta się o nich w recenzjach, widzi się je na rozdniu nagród...
Trudno się dziwić, że MS zamyka Ninja Theory skoro mając tak wyjątkową wizualnie grę, zabrał się za jej promocję na dwa tygodnie przed premierą, po tym jak męczyli ich o to fani w internecie. A co by nie mówić o gameplayu Hellbladea 2, to idealnie nadawał się do promowanja Xboksa jako potężnej konsoli na którą wychodzą dopracowane, piękne i po prostu spektakularne gry.
I owszem, to nie jest gra dla każdego. Ale dla tych którzy te klimaty lubią, jest to gra unikalna, którą mogli znaleźć tylko w jednym miejscu.
Taki przykład:
Wyobraźmy sobie, że MS kilka lat temu robi to co zrobiło THQ - odkupuje prawa do Gothika, wskrzesza markę i finansuje remake.
Czy MS stworzyłby w ten sposób światowy bestseller i zarobił setki milionów?
Oczywiście, że nie.
Ale pewną bardzo konkretną niszę miałby obecnie na wyłączność. Z tydzień temu było 500 000 sprzedanych egzemplarzy remaku. Niedługo pewnie będzie milion, potem może nawet więcej.
Gdyby Remake był Xboksowym exem to w Polsce cały nakład Xboksa by się rozszedł na pniu.
A gdyby jeszcze MS w Alkimię inwestował to przez kolejne lata zbudowaliby sobie studio specjalizujące się w bardzo konkretnym typie gier, który +- miałby zasięg 2-3 może nawet 5 mln ludzi.
Trochę inna logika działa w przypadku Game Passa bo tutaj z kolei próg wejścia jest niższy niż w przypadku kupowania zwykłej gry a nie wyższy. Ale wciąż potrzebujesz gier, które przykuwają uwagę a które niekoniecznie muszą same na siebie zarobić bo ktoś kupuje całą usługę a nie pojedynczą grę.
I w takim wypadku znowu - masz w katalogu 2-3 niszowe gry, które adresujesz w kierunku konkretnej grupy, przyciągając ją do siebie a jednocześnie prezentujesz zasób kilkuset bardzo różnorodnych i oryginalnych gier, które dobrze wyglądają w prezentacji katalogi i po które twoi su subskrybenci sięgną choćby dlatego, że już kupili abonament dla "tej jednej" gry która jest dla nich ważna.
W obu przypadkach:
Xbox bardzo potrzebował wielu średnich studiów produkujących mniejsze i bardzo ryzykowne projekty, które przyciągałyby konkretne nisze i stanowiły potencjał ewentualnych przyszłych hitów.
No i do tego kilka dużych, bezpiecznych serii z mainstreamu.
Inna rzecz, że te średnie studia powinny rzeczywiście gry tworzyć a nie pochłaniać fundusze przez lata, ale to już jest kwestia odpowiedniego zarządzania potencjałem. Poza tym, nie chce mi się wierzyć, że ta cała technologia, którą Ninja Theory opracowało na potrzeby Hellblade'a 2 nie mogłaby się przyczynić do drastycznego wzrostu jakości innych produkcji Xboksa...