Ciekawe czy tym razem będzie mniej ekranów ładowania :))
Uda im się?
Via KLIPY
A więc w tym miesiącu poznamy znany już tytuł. OK. A premiera za kilka lat. Z ekranami wczytywania. ;)
11.11 ogłoszą podtytuł i przy okazji w ramach kolejnej tradycji, wprowadzą patcha, zepsuje wszystkie mody.
Ale tak z ręką na sercu, jeśli jacyś fani poprzednich TES jeszcze żyją, to czy w ogóle Was kwestie nowego TES jeszcze obchodzą?
Nie wiem. Kompletnie mnie to już nie grzeje. Na Fallouta mam jeszcze smaka, ale zanim nowy F wyjdzie za dekadę to tez mi już dawno przejdzie.
Oni by naprawdę musieli zrobić coś niesamowitego z nowym TES. A nie zrobią. I wydać go przed Wiedźminem 4. A nie wydadzą.
Redzi przy W4 po raz kolejny zmienią całą branżę. I wyobraźcie sobie że z pół roku po premierze Ciri, wychodzi TES, który chociaż nowy to ten sam co zawsze. Zainwestują w streamerów więc gra się zepnie sprzedażowo ale to przecież będzie katastrofa.
Problem w tym, że po Wiedźminie 3, Cyberpunku 2077, Red Dead Redemption 2, Kingdom Come Deliverance 1 i 2, Baldurs Gate 3, Elden Ring... Oczekiwania graczy są dużo, dużo wyższe a zadanie stojące przed Bethesdą może być ponad ich siły.
Co prawda żadnej z wymienionych przeze mnie gier nie udało się prześcignąć Skyrima pod absolutnie każdym względem i wciąż Skyrim prezentuje swoje unikalne doświadczenie. Jednocześnie jednak, w poszczególnych aspektach, wymienione gry wyprzedziły go tak bardzo, że w porównaniu nowy TES może się wydawać po prostu śmieszny.
Liczę na to, że jednak się uda i będzie to dla Bethesdy przełom, nowe rozdanie i generalnie moment wejścia na nowy poziom.
Jednak obawiam się, że zabraknie na to talentu, ambicji i motywacji...
Bardzo się cieszę.
Podali nazwę po 8 latach po zapowiedzi.
Teraz za 5 lat trailer, następnie po kolejnych 6 gameplay, a wydanie gry plus minus po następnych 5.
Ciekawe czy przebiją DNF.
Ale że tak od razu? Nie lepiej budować hype i ogłaszać jedną literkę co miesiąc? A na końcu wzbudzić totalny szok i euforię, ogłaszając że premiera już 2040!
Sequel Skyrima, który będzie zaginał czasosprzestrzeń, będąc jedyną w historii grą z 2015, wydaną w 2028 roku.
Chciałbym otrzymać produkcję, która będzie dla współczesnej branży tym czym Skyrim był w 2011 roku.
Obawiam się jednak, że zamiast dostać Elder Scrollsa na miarę 2028 roku, dostaniemy grę z 2016, ale spóźnioną o 12 lat...
Z drugiej strony... w 2016 mieliśmy już Wiedźmina 3 z oboma dodatkami, AC Unity, Battlefielda 1, MGSV, Arkham Knighta czy Inkwizycję, czyli gry które pewnie pod wieloma względami wciąż zostawią nowego TESa w tyle.
Bardzo chciałbym się mylić i dostać coś na miarę Skyrima - ogromnego, niezwykle klimatycznego, stawiającego na wolność eksploracji... coś co będzie zachwycać, i - nawet kulejąc w niektórych aspektach - wciągać na wiele godzin immersyjnej rozgrywki.
Problem w tym, że dzisiaj uzyskanie takiego efektu wymagać będzie dużo więcej niż wymagało 11.11.11 a Bethesda zdaje się kroczyć tą samą drogą co Piranha Bytes, z tą różnicą że kroczą po niej dużo wolniej...
Absolutnie mam na to wywalone. Po pierwsze- po tylu latach w końcu przychodzi moment, że przestaje zależeć i ma się to wszystko gdzieś.
Po drugie- wiemy jak kończą się ich obietnice (Starfield).
Po trzecie- termin zapowiedzi tytułu. Serio? Konkrety albo wypad.
No i dobrze bo gra bardzo ok, i dzieki długo wyczekiwanej premierze, może doczekam sie Fallout 5.
Hehe, o kurde, podtytuł po 10 latach, wzięli się srogo do roboty