Akurat wcale mnie nie dziwi, dlaczego mało kto wspomina Amerzone. To była stosunkowo krótka przygodówka z niewieloma i do tego prostymi zagadkami, za to w paru miejscach irytująca (choćby "labirynt" na bagnach). Widać było zaczątki tego, co tak świetnie sprawdziło się w Syberii, ale to wciąż był tylko prototyp.
Za to rzeczywiście szkoda, że wersja odświeżona przeszła właściwie bez echa, bo twórcy, moim zdaniem, naprawdę dobrze zrozumieli dzieło Sokala i bardzo sprawnie poprawili największe problemy. Dodali trochę zagadek dobrze wpasowanych w oryginalny fundament, tu coś zmienili, tam rozbudowali, jeszcze gdzie indziej stworzyli nowe od zera. Pododawali też sporo różnych dokumentów całkiem dobrze rozbudowujących historię z oryginału. O skoku graficznym chy6ba nawet nie trzeba wspominać. Jedyne, czego się doczepię, to że tych notatek jest jednak trochę za dużo, a raczej, że są zbyt dosłowne. To, co u Sokala było niedookreślone, osadzone w jakimś świecie wyglądającym jak to, co znamy z naszego, ale jednak nie do końca i co stanowiło o sile oddziaływania jego opowieści zostało wg. mnie nieco osłabione, kiedy czyta się kolejną z rzędu notatkę opisującą postępowanie dyktatora i jego skutki dla mieszkańców Amerzone. To po prostu pada zbyt blisko naszego świata, za bardzo zakorzenia fikcyjny świat w realnym.
Ale tak czy inaczej, jak zazwyczaj preferuję raczej sięganie po oryginał, tak tu polecałbym bardziej zapoznanie się z remake'iem, bo jest po prostu lepszy.