A mnie jako już w zasadzie weterana w branży to w ogóle nie dziwi. Patrząc z perspektywy programistów, to im dłuższy staż tym większe wypalenie, zamiast kreatywnych rozwiązań problemów, idą w takie w których relacja czas-efekt jest zupełnie nieoptymalny, dodając 10 warstw abstrakcji do prostego ficzera i po miesiącu sami nie ogarniają jak to działało, nie mówiąc o ludziach którzy wchodzą do takiego projektu. Młodzi bez doświadczenia często mają mniej wiedzy, dlatego częściej muszą kombinować jak sprytnie obejść dany problem i paradoksalnie są w stanie rozwiązać go dużo szybciej. Wiadomo, taki kod często jest bardziej podatny na błędy i zwykle gorszy architektonicznie, dlatego mimo wszystko ważne żeby ktoś doświadczony nad takimi ludźmi czuwał. I jak widać taką "hybrydową" strategie przyjęło studio Sandfall.
Wczoraj pod tym artykułem była cała masa komentarzy, dzisiaj tylko dwa? Co to ma być, cenzura?!
Nie no Chmielarz potwierdza, że jest odklejony i co on porównuje z Jobsem. Jeszcze wierzy w te bzdety o 30 osobach jakby setek podwykonawców nie było tam, włącznie z popularnymi aktorami jak Serkis czy Cox… o wsparciu AI, wsparciu od M$ i ukrytym budżecie, który mówią, że sami nie wiedzą jaki jest nawet nie wspominam. Ok udało się po kosztach zrobić dobrą grę, ale do wysokobudżetowych to im jednak sporo brakuje w kwestiach technicznych czy gameplay’owych. Do spójności e33 też (pusty świat, monotonne łażenie, słabe Side questy z torami przeszkód na czele), ale jak ktoś mówi, że ten tytuł to jakość AAA z kilka razy większym budżetem to niech włączy Death Stranding 2… tam się jakość wylewa z ekranu z prawdziwie żywymi postaciami, a nie tymi makietami z dobrym tylko voice actingiem i to nie u każdego. „Piniądz” w tej branży stety lub nie, widać gołym okiem i nikt tego nie ukryje pod masą nagród, a raczej braku konkurencji, która każda jedna była wtórna już drugi rok z rzędu, bo 2024 też był biednym rokiem w branży, ale jakby twórcy e33 trafili na Elden Ringa czy BG3 to niemieliby nawet połowę tych nagród.
Dawno temu kompletnie się skompromitowałem na oczach wielu ludzi. Bo myślałem, że stereo w słuchawkach działa mi odwrotnie, i chwaliłem się rozwiązaniem. Po czym dotarło do mnie, że noszę je odwrotnie...
I teraz Chmielarz ma taki sam moment. Tylko ja miałem wtedy 14 lat. A jemu to już naprawdę wstyd w tym wieku takie głupoty gadać.
Nawet przyjmując, że głównego teamu tworzącego grę(a więc nie licząc wszystkich addów, VA, tłumaczy etc) było 30. I załóżmy, że 15 z nich, nigdy gry nie tworzyło. Wciąż byli w pozostałej 15ce weterani ubisoftu. Możemy na ubi narzekać, ale ich gry są technicznie dobre.
Ci nowicjusze nie tylko, że żyli w bańce, nie byli odizolowani od weteranów i ich opinii/rad/wiedzy. Ale my nawet nie wiemy czym się zajmowali.
Z tego co słyszałem. Main core studia(te 30 osób), wśród nich 8 osób zajmowało się mocapem, i było tam sporo muzyków. Weźmy przykładowo... jakiegoś ulicznego grajka. Gość w życiu nie widział gry komputerowej na oczy. Ale wywija na gitarze. Czy Chmielarza zdziwi to, że taka osoba jest częścią teamu tworzącego grę?
To pokazuje, że niektórzy są bardzo utalentowani i bardzo zdolni.
To żadna nowość dla mnie, że niektórzy młodzi coś wielkiego osiągnęli i to bez pomocą doświadczenie. Wystarczy, że masz ambicji, pasji, oraz talenty i ... odpowiednie wiedzy.
No, niektórzy młodzi mają świeże i kreatywne pomysły, czego starsi i doświadczone ludzie na to nie wpadną. No, mają dużo, pożyteczne energii.
Pan Chmielarz mądrzył się nt. Bulb Boya na etapie produkcji, w której brałem udział, że ten gatunek jest martwy, a kolorystyka go nie przekonuje, a po premierze gra pozamiatała i wszyscy dobrze zarobili. Nie jest to więc nowość w jego eksperckich mądrościach.