W Japoni podobno pratkycznie nie zwalnia sie ludzi.
Tam bardzo czesto ludzie pracuja dla jednej korporacji cale zycie. A jak juz kogos trzeba zwolnic to.... nie daja mu sie nic do pracy i odstawia buirko do konta :D W Polsce by ludzie umarli ze szczescia jakby takie cos im zrobiono a dla Japonczyka to podobno bardzo ujma na honorze i wtedy on sam rezygnuje i zwalnia sie jak czuje sie niepotrzebnym.
A w USA to wyjebia cie, dostajesz 2tyg wyplaty i elo, sprzedajesz dom i wyprowadzasz do nowego miasta i idziesz do nowej roboty i tyle. No big deal.
Japońce mają taką kulturę. Pamiętam, że gdy początkowo 3DS nie sprzedawał się dobrze, to prezes Nintendo obniżył swoją pensję o... 50%. Wyobrażacie sobie coś takiego u nas czy na Zachodzie?
Zachód jest zgniły, tu prezesiki i menedżerki zachowują się jak w folwarku. Widać Japonia jest trochę lepsza.
To nie pierwszy raz kiedy Japończycy przetrwali jakieś kryzysy bez strat czy zwalniania pracowników, warto tutaj chociażby przytoczyć Nintendo które uniknęło zwalniania ludzi poprzez redukcję kosztów "góry" bo w Europie czy USA to redukcje wprowadza się usuwaniem miejsc pracy. Albo jeszcze starszy przypadek firmy Panasonic gdzie pracownicy wychodzili na ulicę wyprzedając nadwyżki towarów zamiast dalej produkując zapychając magazyny towarem który nie zejdzie. Wiadome że Japonia nie jest wyjątkiem i też ludzie są wywalani z roboty, ale na tle innych wypadają całkiem nieźle w tym aspekcie.
Wystarczy popatrzeć odkąd PlayStation stało się zbyt amerykańskie jak zmieniło się ich podejście do wielu spraw, a wręcz odkleiło.