Level scaling w takiej formie w jakiej był w Wiedźminie 3 jest nie do przyjęcia w kolejnej odsłonie serii.
Walka była ok tylko jazda koniem była do bani w porównaniu nawet do takiego RDR1 mam wrażenie. To skręcanie koniem było słaba.
Ogólnie zacząłbym od tego aby zawarte w grze mechaniki w ogóle do czegoś były potrzebne. Z W3 jest taki problem, że mechaniki były kompletnie zbędne... rozwój tragiczny, praktycznie bez wpływu na rozgrywkę, alchemia tak samo, eliksiry zbędne bo gra była dziecinnie prosta nawet na wysokich poziomach trudności, nie było żadnej zachęty do picia mikstur (może jedynie Kota...). To samo z olejami, żadna różnica czy trafię Leszego 10 czy 14 razy aby ubić bo do tego to się sprowadzało. Zbieranie wszelkich śmieci, zbroje i broń, poza tymi z zestawów, kompletnie niepotrzebne. W zbroi z początku gry można spokojnie latać do nastego albo i wyższego poziomu, znów, ponieważ gra jest trywialna. Wywalić w kosmos znaki zapytania i durne zapychacze (bandyci 10 metrów obok wioski, potwory co 3 kroki...).
Walka... nic bardziej nudnego niż ma W3 chyba nie da się wymyślić. Zawsze jak grałem to grałem ze znakami bo była dzięki temu jakaś minimalna różnorodność poza duszeniem 2 przycisków i dodawaniem 5% siły do ataku... To już walki z Batmanów z kontrami były znacznie ciekawsze.
Ogólnie do poprawy jest bardzo dużo bo to co najważniejsze w grach czyli rozgrywka/mechaniki, w W3 są bardzo słabe.
Via Tenor
Z przygotowaniem do walki i idącą z tym alchemią powinni się REDzi sugerować pierwszym Wiedźminem. To elementy które w trójce leżą, gdyby je w Wiedźminie 4 zamieścić i jednocześnie uczynić walkę bardziej mięsistą i krwawą bez wrogów z levelami, to jest hicior nad hicory, bo scenariusz i jakość zadań REDzi mają ogarnięte dość dobrze, sporo lepiej niż konkurencja.