Dla kogo inwigilacja normalna, dla tego normalna. I kto oddaje swoje dane, żeby mu apka nie zastrajkowała, ten oddaje. 🤷
Najwięcej danych oddają ci, którzy nie są świadomi ze sprzedawania ich danych lub ja oddają, bo "nie mają nic do ukrycia". Nie potrzebne są drogie kursy z prywatności, ale wystarczy tylko zdrowy rozsądek (i kilka godzin), aby mocno zminimalizować ilość oddawanych danych.
Prywatność, której obecnie nie mamy nie dotyczy raczej tego, że "wszyscy wszystko o nas wiedzą". Kumpel z klatki obok nie wie, co robisz w sieci. Szef w pracy też nie wie, co przeglądasz i jakie masz fantazje przed ekranem komputera (chyba że publikujesz je na Facebooku). Ale algorytmy, które potrzebują to wiedzieć, wiedzą że użytkownik X coś oglądał. Wiedzą, że był tu i tu. I to im absolutnie wystarczy - bo na tej bazie te same algorytmy wyrzucą X innych stron o podobnej tematyce. Taki brak prywatności nie jest aż tak szkodliwy... dopóki zebrane szczegóły nie ujrzą światła dziennego, np. w przypadku polityków, czy innych znanych osobistości ;)
„I tak nie macie żadnej prywatności. Pogódźcie się z tym”. W 1999 roku CEO przewidział przyszłość internetu, w której inwigilacja to normalna rzecz
Tylko, że istnieje naturalna konsekwencja tak opisanego stanu rzeczy => Na wszystkie patologie internetu (łamanie prawa), a w dniu dzisiejszym przez stopień integracji technologi także i realnego świata jest / musiało by być, otwarte przyzwolenie...
Niektórzy żeby kupić masło o złotówkę taniej już zaprzedają swoją duszę w aplikacji, mnie osobiście czasami już to irytuje że gdzie nie pójdę to pytają mnie o aplikację. Oczywiście żadnej z nich nie posiadam, chyba sobie zrobię koszulkę którą będę ubierać na zakupy że nie mam aplikacji i mieć nie będę żeby mnie nie pytali po raz enty.
Klasyczne gotowanie żaby - kiedyś wszystkich oburzało, ale powoli przez lata doszliśmy do tego, że większość i tak klika w banery albo akceptuje regulaminy, których nie zna treści.