Co mnie obchodzą licencje, że wygasną? Niech deweloperzy nie zawierają takich umów, które uśmiercają grę po wygaśnięciu licencji. To nie problem techniczny tylko problem z chciwością. Nie chcą dzielić się kodem z graczami, nie chcą utrzymywać gry? To niech państwo zmusi ich do stworzenia firmy, która będzie to ogarniać za nich. Chcą przestać wspierać grę, dają temu podmiotowi kod i potrzebne info, a ona po kosztach utrzymuje to do pewnego czasu. Najlepiej do czasu, kiedy straci ochronę prawną. Najlepiej niech robią tak gry, żeby ludzie nie tracili pieniędzy, gry, a następne pokolenia mogły w te gry zagrać.
W USA korporacje to świętość, więc tam to raczej nie przejdzie.
Prosta sprawa. Niech każda gra która wymaga połączenia z internetem ma wyznaczony konkretny termin po którym może zostać wyłączona. A dodatkowo niech zostanie wprowadzona na konsolach możliwość sprawdzenia gry jak na steam.
Ale oni tego nie zrobią bo głównie to właśnie żerują na ludziach którzy kupują grę pod wpływem emocji które zostały napompowane przez marketing. Termin "ważności" gry również jest dla nich niewygodny bo potencjalnie może odstraszyć klienta.
Patologia goni patologię w tej branży...