Rozumiem, że dyski były funkiel nówki z paragonem skoro liczycie cenę nowego dysku. A i tak 3000zl taki dysk nie kosztuje.
Nawet gdyby liczyli nowe, to i tak nie byłoby nawet 6 tys. zł, bo te dyski nowe chodzą po poniżej 2 tys. zł (jedynie WD Black to 2200 zł). Używki więc to najwyżej 2 tys. zł za wszystkie. No, ale bardziej sensacyjnie brzmi 8500 zł, zamiast 2000 zł, prawda?
Fantazja AI w wymyślaniu niesamowitych historyjek nie zna granic.
Problem z pewnością będzie istnieć w obrocie używek. Ci co mają skrzynki złożone przez sklepy nie wiedzą gdzie jest ich M.2 ani ile. Bo ich nie widać.
Będą sprzedawać z systemami i prywatnymi dokumentami. Oj będzie boleć
Wątpię. Użytkownik może nie wiedzieć gdzie na płycie znajduje się jego SSD, ale na pewno wie, że taki znajduje się w jego komputerze. Tak więc na pewno przypadkiem go nie sprzeda. To po prostu kolejna zmyślona historyjka z Reddita, jakich wiele.
Via Tenor
Bez wchodzenia w treść wiadomości, autorem owego tekstu zapewne jest Zbigniew Woźnicki, zgadza się?
To pewnie ten sam gość, który kilka dni temu kupił ram warty 6 koła za 600 zeta.
Bez czytania newsa zakładam, że źródło tych rewelacji to standardowo czyjś post na reddicie. Tam codziennie ktoś coś kupuje za grosze i otrzymuje przez pomyłkę przedmioty warte 10-50 krotnie więcej niż to co kupił xD
Zgadza się https://www.reddit.com/r/pcmasterrace/comments/1r4xkrl/there_goes_my_luck_for_the_entire_year/
To wątki do szkolenia sztucznej inteligencji ponieważ ciemnoty lubią takie zmyślone historie, a sztuczną dobrze się szkoli na motłochu.
PRZESTANIECIE BRNAC W TE BANIALUKI Z AI. WEZ SIE DO ROBOTY LENIU PATENTOWANY. OSOBISCIE WYWALILBYM CIE NA ZBITY RYJ Z REDAKCJI ZA TAKIE SZAMBO
Złoty interes życia! Kupili tanią płytę główną na aukcji, w środku znaleźli... 6 kg złota
Wyobraźcie sobie, że kupujecie używaną, zakurzoną płytę główną za równowartość kilkudziesięciu złotych, licząc na tanie części do „składaka”. Tymczasem po otwarciu paczki okazuje się, że zamiast kondensatorów i tranzystorów, główną rolę gra tam kruszec wart fortunę. Brzmi jak scenariusz filmu? Dla pewnego gracza ta historia stała się rzeczywistością.
„To miała być tylko tania baza pod retro-PC”
Młody pasjonat technologii szukał na popularnym portalu aukcyjnym podzespołów do budowy komputera typu „retro”. Trafił na ogłoszenie dotyczące starej, nietypowo ciężkiej płyty głównej z lat 70. Cena była okazyjna, więc nie wahal się ani chwili.
Prawdziwy szok przyszedł w momencie kurierskiej dostawy. Pudełko ważyło tyle, co spory worek ziemniaków. Po rozkręceniu prowizorycznej obudowy, oczom kupującego ukazały się sztabki czystego złota o łącznej wadze 6 kilogramów. Przy obecnych kursach kruszcu, znalezisko jest warte ponad 1,5 miliona złotych.
Zagadka sprzed pół wieku rozwiązana
Jak złoto znalazło się w środku elektroniki? Sprawą zainteresowali się historycy i... poprzedni właściciel, a właściwie jego rodzina. Okazało się, że płyta należała do starszego poszukiwacza przygód i ekscentryka, który 50 lat temu szukał bezpiecznego schowka na swój majątek.
„Wujek zawsze powtarzał, że banki to przeżytek, a najlepszym sejfem jest technologia, której nikt nie rozumie” – wspomina siostrzeniec poszukiwacza.
Mężczyzna ukrył złoto wewnątrz prototypowej obudowy komputera, a z biegiem lat i postępującą demencją, po prostu zapomniał o swojej „złotej partycji”. Sprzęt przeleżał w piwnicy pół wieku, aż w końcu trafił na wyprzedaż garażową, a potem do sieci.
Co dalej ze znaleziskiem?
Prawo w takich przypadkach bywa skomplikowane, ale historia ma szczęśliwy finał. Gracz, który dokonał odkrycia, porozumiał się z rodziną poszukiwacza. W ramach „uczciwego znaleźnego” otrzymał kwotę, która pozwoli mu na zakup nie tylko najlepszego komputera na rynku, ale i całego mieszkania, by go w nim postawić.
Morał z tej historii? Zanim wyrzucicie stary elektrośmieć do kosza, sprawdźcie dwa razy, czy nie waży on podejrzanie dużo.