Niech ręce wszystkich bogów bronią przed wejściem Valve na giełdę, od tego raczyska trzeba się trzymać jak najdalej.
Wam to się dopiero oczy otworzą jak Gabenowi zamkną. Oby stało się to jak najpóźniej.
Gaben pokazał coś czego wielu nie rozumie, osiągnął bogactwo bez pazerności i szybkiego łatwego chwilowego zysku. Bo tym się właśnie kierują inne wielkie firmy tworzące gry, a jeszcze gorzej wychodzą na tym małe studia które wchodząc na giełdę i zaprzedając się molochom myśląc że chwycili kurę znoszącą złote jajka. I nawet jeśli stworzą bardzo dobrą grę, która świetnie się sprzeda to korpo i tak uzna że to za mało zamykając ich oraz chowając do sejfu prawa do gry którą stworzyli.
Można nie lubić Steama, który przyczynił się do likwidacji pudełek. Ale wtedy jeszcze byli małym studiem, a obok stało choćby takie EA które było molochem pod każdym względem i gdyby oni pierwsi wpadli na taki pomysł to wystarczy sprawdzić jak wygląda ich dystrybucja gier by mieć obraz jakby rynek aktualnie wyglądał (w skrócie nie masz aktualnie połączenia z siecią, nie zagrasz w zainstalowaną grę).
Ja tam jakimś wielkim fanem VR nie jestem, ale niebawem zamierzam zaopatrzyć się w ich najnowszy kontroler bo jest świetnym produktem. Steam i GOG to chyba najbardziej przyjazne platformy graczom i zresztą jedyne jakie posiadam jeśli chodzi o PC. Bo na konsolach to aktualnie jestem tylko Nintendziarzem.
To ja tak przekornie.
Rysław po wizycie w Valve pokazał, że pracownicy żyją tam jak pączki w maśle – zdradził nawet, że na miejscu podano mu wprost taką liczbę: na ponad 300 osób tylko około 5 zajmuje się samym Steamem. IMO można by wręcz rzec, że ta piątka utrzymuje finansowo całą resztę firmy! Dodatkowo kilka dni temu widziałem na X wpis byłego pracownika Valve, który odszedł, bo miał po prostu dość „nicnierobienia”...
O czymś to świadczy. Ta ich słynna płaska struktura i fakt, że nie są spółką giełdową, są świetne dla wygody samego Valve, ale niekoniecznie dla nas, graczy.