Czyli znowu mamy sytuację, w której rynek konsol w pewnym stopniu ogranicza to, jak daleko technologicznie mogą pójść twórcy gier. Nie twierdzę, że przez PS5 Wiedźmin 4 lub Wiedźmin 1 Remake będą złymi albo przestarzałymi grami. Chodzi o to, że jeśli te gry mają działać również na sprzęcie z 2020 roku, to ich podstawowe systemy muszą być projektowane tak, żeby ten sprzęt był w stanie je obsłużyć, a w momencie premiery Wiedźmina 4 PS5 będzie miało już około ośmiu lat na karku...
CDPR zapewne byłby w stanie zrobić grę bardziej zaawansowaną, gdyby projektował ją wyłącznie pod mocne PC i konsole nowej generacji. Nie chodzi nawet tylko o grafikę, bo tę można stosunkowo łatwo skalować. Znacznie ważniejsze są rzeczy, których później nie da się po prostu podkręcić w ustawieniach, czyli liczba i zachowanie NPC, tłumy, AI, fizyka, interakcje ze światem czy ogólna reaktywność otoczenia. Jeżeli fundament gry musi działać na PS5, to możliwości tego sprzętu w pewnym stopniu wyznaczają sufit dla takich systemów.
Z biznesowego punktu widzenia oczywiście rozumiem decyzję CDPR. Lepiej stworzyć bardzo dobrą grę dostępną dla kilkudziesięciu milionów posiadaczy obecnych konsol i PC, niż technologicznego potwora dostępnego początkowo tylko dla niewielkiej grupy graczy z najmocniejszym sprzętem. Tyle że mnie jako gracza interesuje przede wszystkim efekt końcowy. Jeśli Wiedźmin 4 ukaże się około 2028 roku, chciałbym dostać grę naprawdę na miarę 2028 roku, a nie tylko dobrą grę, która technologicznie będzie zakorzeniona kilka lat wcześniej. Chcę wyraźnego postępu względem Wiedźmina 3 i Cyberpunka 2077.
I wcale nie chodzi mi przede wszystkim o grafikę. Dużo bardziej zależy mi na tym, żeby ten postęp było czuć podczas grania. Lepsze tłumy, naturalniejsze zachowania NPC, żywsze miasta, większa reaktywność świata, lepsza fizyka, więcej interakcji z otoczeniem i ciekawsza walka. Żeby nie było ja nie oczekuję gry, gdzie każdy NPC ma własne życie rozpisane co do minuty. Chodzi mi raczej o przekonującą iluzję żyjącego świata. Tego najbardziej brakowało mi w Wiedźminie 3, gdzie wielu NPC było tak naprawdę elementem scenografii.
Dobrym przykładem jest GTA VI. Gra już na PS5 wygląda bardzo dobrze i prawdopodobnie będzie ogromnym skokiem systemowym względem GTA V, mimo że sama grafika potrafi być krytykowana, bo nie czuć tego "skoku". Stąd porównania ze zmodyfikowanym GTA V, które na obecnym mocnym PC potrafi wyglądać miejscami lepiej niż obecne GTA VI. Tyle że takie porównanie jest powierzchowne, bo największy postęp GTA VI najpewniej kryje się właśnie w fizyce, animacjach, AI, zachowaniu tłumów i liczbie działających jednocześnie systemów.
Kiedy GTA VI trafi później na mocne PC albo nowe konsole, będzie można poprawić grafikę, ray tracing, rozdzielczość czy liczbę klatek. Systemowo pozostanie jednak tą samą grą, której fundament został zaprojektowany tak, żeby działał na PS5 i Series X/S. Tego już nie zmienisz. Gdyby dla GTA VI od początku minimalnym sprzętem był poziom PS6 albo mocnego PC z końca dekady, Rockstar miałby po prostu większe możliwości technologiczne. Nie wiemy, czy faktycznie by je wykorzystał, ale potencjał byłby większy, i to jest fakt.
I dokładnie tego obawiam się przy Wiedźminie 4 lub Wiedźmin 1 Remake. Nie tego, że PS5 sprawi, że te gry będą słabe, tylko że konsole mogą sprawić, iż te gry nie będą tak dużym technologicznym skokiem, jakim mogłyby być, gdyby CDPR od początku projektował je wyłącznie pod sprzęt nowej generacji. Z punktu widzenia firmy rozumiem ten kompromis. Z punktu widzenia gracza po prostu wolałbym zobaczyć, jak daleko CDPR byłby w stanie pójść bez konieczności oglądania się na ośmioletni sprzęt.
Podbić rozdzielczość czy podmienić tekstury na lepsze zawsze można. Zoptymalizować silnik na gotowym produkcie? Już nie bardzo.
Dostosowali Wiedzmina 3 do Switcha, więc 4 do obecnej generacji też pewnie się uda.