mega przehajpowana gierka. Pamiętam jak to się podniecano możliwościami które tam będą a dostaliśmy maszynkę losującą randomowe planety bez szczególnej fabuły czy czegokolwiek co da sens wędrówce po kosmosie.
I nie, nie mówię że ta gra jest tragiczna, znalazła ogrom fanów i idealnie wpasowała się chyba (moim zdaniem) w niezamierzoną niszę :)
W zamierzona nisze.
Jak ktos na sile szuka w kazdej grze fabuly albo nie potrafi sobia sam nadac "sensu" wedrowki po kosmosie za pomoca wyobrazni, to to poprostu nie jest gra dla niego.
Bo gra i tworcy swoja nisze znaja doskonale.
Jak ktos na sile szuka w kazdej grze fabuly albo nie potrafi sobia sam nadac "sensu" wedrowki po kosmosie za pomoca wyobrazni, to to poprostu nie jest gra dla niego. dokładnie tak jaki piszesz, muszę się zgodzić. Każdy lubi coś innego. Ja niestety jestem dosyć pragmatyczny, muszę mieć jakiś cel, powód do eksploracji. Myślałem że tym celem może być właśnie poznawanie planet ale dosyć szybko wpadłem w jakąś powtarzalność i cel się stracił :D Ale całkowicie rozumiem ludzi dla których sama podróż bez konkretnych celów jest przygodą.
To nie chodzi o to, że w każdej grze szuka się fabuły... Ja jestem fanem survivali, mam tysiące godzin w survivalach. Teoretycznie powinienem być grupa odbiorczą, ale nie jestem. Bo ta gra dostarcza losowo generowany świat i niewiele ponad to...
Odnalazłem sie prawie we wszystkich tytułach jakie dostałem do rąk... Tej grze brakuje choć jednej porządnie zrobionej mechaniki zatrzymującej gracza.
Oczywiście grałem w ramach darmowego weekendu, moje wrażenia się przez to lekko ograniczone, ale jakbym kupił, to też stawiam za długo bym w to nie pograł... Jakoś tak znudzenie tym generatywnym światem przychodzi zbyt szybko...
Fabularnych misji pobocznych jest mało, z tego co wiem mniej niż w takim Fallout 4. Mnóstwo jest za to zapychaczy takich jak polowania na pirackie statki czy oczyszczanie miejscówek.
I teraz problem podstawowy, który w mojej opinii rujnuje wypracowane przez Bethesdę sprawdzone mechanizmy eksploracji świata gry. Otóż w Starfieldzie nie jesteś w stanie przypadkowo trafić na którąkolwiek z unikatowych miejscówek podczas zwiedzania planet. Wszystkie takie miejsca zostaną dla ciebie oznaczone podczas skanowania danego układu gwiezdnego. Jak wykupisz odpowiednie perki to nawet nie będziesz musiał do tego układu lecieć żeby te miejscówki ci się wyświetliły. Oczywiście na identycznej zasadzie nie jesteś w stanie przypadkowo trafić na questa. Btw, 95% zadań pobocznych otrzymujesz w kilku głównych miastach w grze.
Podsumowując, świat w Starfieldzie składa się z kilku miast, kilkudziesięciu unikatowych miejscówek i GIGANTYCZNEJ ilości powtarzającej się, losowo generowanej treści wypełnionej śmieciami.
Gralem w nią kilka lat temu ale niespecjalnie przypadła mi do gustu i po kilkudziesięciu godzinach porzuciłem ten tytuł. Niemniej podoba mi się cykl rozwojowy tej gry. W sumie szacun dla producentów za tyle lat aktualizacji i tworzenia dodatkowych treści.