Jaki jeden sprzęt domowy najbardziej ułatwił Wam życie?
Zmywarka, suszarka, robot sprzątający,termomix? Co kupiliście i pomyśleliście: "dlaczego nie kupiłęm tego wcześniej?"
Elektryczny koc podprześcieradłowy z timerem. Bo luibe mieć nagrzane :)
Z jednej strony mam dostęp do praktycznie wszystkiego, wycofanych rzeźb, zamienników i tak dalej
Z drugiej ja i tak nie używam jej tak często jak się wydaje
Jeśli chcesz coś wydrukować raz na miesiąc to moim zdaniem już lepiej zapłacić żeby ktoś to zrobił, zwłaszcza że kupowanie takiego sprzętu pod produkcję komercyjną to trochę inna bajka; wyciągi, klimatyzacja, to jest tylko więcej kosztów
Chyba zmywarka, bo w mojej rodzinie dość długo nie mieliśmy tego dobrodziejstwa gdzie wielu innych znajomych miało i chwaliło. W końcu ja 20 lat temu przepchnąłem ten pomysł i teraz inni tez już nie chcą żyć bez zmywarki. Tyle czasu człowiek tracił na ogarnięcie naczyń czy garów, a tak zapakujesz i przez ten czas można poczytać książkę zamiast wachlować przy zlewie.
Choć początki też nie były łatwe, bo pamiętam jak pierwszy raz pakowałem ściśle przepisowo to sobie myślałem co za gówno przecież tu nic się nie mieści. Potem jak znalazłem sobie patenty, to nowi co widzą to się łapią za głowę że to się nie umyje po czym otwieram pełni chwały drzwiczki i pokazuję że wszystko czyste.
Ale gorzej jeszcze było z rodzicami na początku, którzy zamiast odkładać naczynia czy wkładać do zmywarki to wiecznie zmywali pojedyncze naczynia kwitując tekstem że to tylko jeden talerz. I tak w początkowej przygodzie nigdy nie mogłem uzbierać choćby połowy pojemności zmywarki, a była to ta mniejsza 45cm.
Dostałem natchnienie aby podzielić się z Wami moją historią na temat zabawki, która mocno ułatwiła mi życie.
Naprawdę dobre garczki i patelnie. Dawno temu męczyłem się na taniosze z marketu, ale od momentu gdy kupiłem sobie full wypas już nic więcej nie potrzebuję. Tak to jest dobry przykład na coś co powinienem kupić dawno temu.
Klimatyzacja. Nie wiem czy sie zalicza jako sprzet domowy, ale bez tego nie da rady przetrwac lata.
Air fryer. Zero pieprzenia sie z rozgrzewaniem piekarnika, jedzenie piecze sie o 1/3 szybciej
Skrobaczka do marchewki i pietruszki. Znacznie ułatwia przygotowanie dań gdzie jest wymagane dodanie tych dwóch składników.
Suszarka do ubrań jako osobne od pralki urządzenie. Z małym dzieckiem to game changer, bo pranie robi się praktycznie codziennie. 3 i pół godziny i masz komplet ciuchów gotowy do ponownego założenia, a jak dziecko jest na etapie "odpieluchowania" i jednej nocy "nie wyjdzie", to z samego rana wrzuca się komplet pościeli do pralki, po 2 godzinach do suszarki i gotowe. Koniec z modleniem się o dobrą pogodę, albo zawaleniem mieszkania "drucianą" suszarką. Koniec z ciuchami pachnącymi tłuszczem, bo jedynym pomieszczeniem gdzie można było ją rozłożyć był salon z aneksem kuchennym chwilę przed rozpoczęciem gotowania obiadu.
Air fryer.
Piec do pizzy - przestalem zamawiac pizze. Co pewnie ma pozytywne wplyw na portfel bo ceny pizzy to masakra w pizzerniach.
https://allegro.pl/oferta/piec-do-pizzy-ariete-928-01-pizza-italia-1200w-czerwony-17828893819
Daje radę, ewentualnie ludzie w sieci polecają G3 Ferrari.
Jest spoko, pizza wychodzi lepsza niż z piekarnika. Nagrzewa się ok 10 min i później piecze 4 min.
Trzeci rok jak uzywam
https://www.mediaexpert.pl/agd-male/do-kuchni/piece-do-pizzy/piec-do-pizzy-unold-luigi-68816-srebrny .
Widze ze sporo potanial.
Zmywarka, zdecydowanie. Ale nie "dlaczego nie kupiłem wczesniej", tylko cholera jak zyc z zepsuta.
Choć mi się łatwo mówi, bo mieszkam w okolicy gdzie z kranu leci w zasadzie woda mineralna, więc od dziecka piję kranówkę (niby mieszkam w innej dzielnicy ale miasto to samo).
Testuję dopiero od kilku dni. Gdyby było coś nie tak to dam znać ;)
Filtry na kran mają sens w wypadku wytrącania matali i tlenków (np. dostających się do wody przez przestarzałą infrastrukturę) lub zanieczyszczeń organicznych (w miejscowościach gdzie oczyszczanie wody nie daje rady a ujęcia są powierzchniowe a nie głębinowe).
Natomiast dla mnie ten filtr jest ok, bo poprawia smak wody.
Zmiękcza wodę i kiedy muszę ją zagotować na herbatę np. to kamień nie osadza mi się w czajniku.
Ale używam zbyt krótko żeby coś mądrego więcej powiedzieć...
Rozdrabniacz do gałęzi i i duża zamrażarka skrzyniowa.
Rozdrabniacz kupiłem trochę przypadkiem, bo miałem do ogarnięcia sporo gałęzi po cięciu drzew i krzewów i trafiłą się promka w Parkside. Szybko się okazało, że jest dużo bardziej użyteczny niż zakładałem. Wszystko, co normalnie zajmuje masę miejsca i trzeba kombinować z wywozem, można bardzo szybko rozdrobnić do objętości, z którą da się już normalnie pracować.
Zamrażarka z kolei to jedna z tych rzeczy, których człowiek nie potrzebuje, dopóki jej nie ma. Warto brać możliwie dużą, najlepiej skrzyniową i bez miliona przegródek, bo wtedy nic nie ogranicza sposobu ułożenia zawartości. U mnie 400 litrów i dzisiaj chyba brałbym jeszcze większą.
Co ciekawe, oba sprzęty kupowałem z kompletnie różnych powodów, a finalnie okazały się wyjątkowo praktycznym i uzupełniającym się zestawem.
Bezprzewodowa ładowarka do telefonu. Nienawidzę kabli. Wprawdzie było to wieki temu, ale to mój absolutny must have w domu, pracy i samochodzie.
Pod względem czasowym to na pewno robot koszący zdominował wszystko inne - zwolnił mi dobrych kilka godzin tygodniowo w okresie późny marzec - wczesny listopad i ten odzyskany czas jest praktycznie bezcenny.