Jaki był Wasz pierwszy, banalny "objaw starości"?
Automatyczne wybudzanie się w niedzielę o 6:00 rano bez możliwości ponownego zaśnięcia, naciągnięty mięsień przy kichnięciu czy zgaga po zjedzeniu czegokolwiek po godzinie 19:00?
Chyba że masz 60+ ? :))
Czterodniowe kace, w zasadzie przestałem pić alkohol, bo każda grubsza libacja z ziomkami to już nie był dzień, tylko niemal tydzień zdychania i powrotu do optymalnej formy.
Kiedy w wieku ok. 30 lat przestali pytac o dowod przy zakupie alkoholu ;)
Na firmach mlodzi magazynierzy mowia mi per pan :(
No ja pamiętam jak kiedyś stałem na przystanku i takie dwie młode dziewczyny podeszły i usłyszałem jak jedna mówi do drugiej "spytaj się tego pana czy jechał już <jakiś tam numer autobusu>. To był chyba pierwszy raz jak sobie naprawdę uświadomiłem, że nie jestem już nastolatkiem i bardzo mi się wtedy smutno zrobiło😔
U mnie to chyba zmeczenie. Po prostu pewnego dnia polozylem sie spac i obudzilem sie zmeczony. I od tego czasu niezaleznie czy spie 4, 6, 10 czy 12 godzin po prostu non-stop jestem zmeczony. Dwutygodniowy urlop, koty out, moge spac tyle ile chce i nikt nie przeszkadza? Nadal zmeczony dzien w dzien.
Starości to chyba nie, ale wieku owszem.
Oprócz "dzień dobry", które nagle się pojawiło, to pamiętam pewien specyficzny moment.
Musiałem bowiem przeskoczyć przez płot. Kiedyś było to dla mnie zadanie z cyklu no brainer, wskakiwałem na płot i przeskakiwałem jak łania, działo się to automatycznie, sprawnie i efektownie, nie zwracałem większej uwagi na ból.
Po latach nagle okazało się, że musze to rozplanować, ustalić, gdzie dam nogę, co zrobię dalej itd. A i ból nacisku ciała na metalową barierę... nie tak go zapamiętałem :)
Wszyscy z tego watku powinni po prostu zrobic sobie wycieczke na plaze...
...aby do piachu sie przyzwyczajac :)
Poszedłem do lekarza rodzinnego i tam jakaś gówniara siedziała
Siwiejąca broda, w pracy na 40 osób byłem 5 najstarszym zamiast 3 najmłodszym, jak w poprzedniej.
Oznaki typu siwiejąca broda, nacięgnięcie mięśnia pleców przy obcinaniu paznokci u nóg i "gówniara" lekarka rodzinna też doświadczyłem ;)
Ale najbardziej uderzyło mnie jak w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że przestałem być "na bieżąco" z popkulturą w formach wszelakich. Do pewnego momentu, nawet jak czegoś nie oglądałem, nie słuchałem, nie obchodziło mnie to byłem świadom (mniej lub bardziej) tego czegoś istnienia. Któregoś dnia okazało się jednak, że młodsze pokolenie wytworzyło swój świat, którego ja już częścią nie jestem.
https://www.youtube.com/watch?v=5DlTexEXxLQ
Jak mi dzieciaki na ulicy zaczęły mówić "dzień dobry" i "proszę pana". Miałem chyba z 19 lat i aż chciało mi się wołać "Jakie dzień dobry? Jakie "proszę pana"? Przecież jestem jeszcze jednym z was! Mówcie mi zwyczajnie "cześć"!"
Starość zaczyna się gdy przestają cię prosić o dowód przy alkoholu i papierosach w sklepie.
Z własnego doświadczenia wiem że starzy ludzie nie muszą tyle spać co młodzi. Wstajesz rano o świcie przez cały rok. Mniej kasy na jedzenie idzie, bo nie jesteś już tak stale głodny jak za młodu. W restauracjach, klubach i w droższych sklepach obsługa zaczyna zwracać na ciebie uwagę. W salonie samochodowym możesz oglądać wszystkie modele :).
Pojechalem kiedys na uczelnie odebrac jakies stare papiery czy cos (juz nie bylem studentem) i nie moglem znalezc pokoju odpowiedniego, pod jednym czekali studenci na zajecia i mysleli ze jestem ich nowym wykładowcą. To mi dalo do myslenia :)
Innym razem dzieciaki pod blokiem mi powiedziały 'dzien dobry', to mnie zaniepokoilo.
Ale calkiem mnie o starosci utwierdzila gorsza tolerancja na alkohol, dawniej po imprezie wstawalem rano jakby nigdy nic, dzis po kilku piatkowych piwkach spie w sobote do poludnia i potem caly dzien kiepski. Wszyscy moi znajomi podobnie. Starość nie radość :(
Poczucie, że piątkowy wieczór (w sumie nie tylko wtedy) wolę spędzić przy jakiejś gierce, filmie, muzyce itp. ewentualnie pod kolokwialną kołderką aniżeli gdzieś wyłazić, szwędać się i spędzać czas na chlaniu. Niestety mocno to wpłynęło na moje życie towarzyskie (a raczej jego coraz większy zanik).
Kiedyś mówiłem, że jak już będę dorosły to będę takim fajnym cool dziadkiem, a ostatecznie w wieku 30 lat stałem się wewnętrznie stetryczałym dziadem, który najchętniej przepędzałby dzieciaki ze swojego trawnika.
Kupilem w tym roku konsole i wygodny fotel. Zgadnijcie ktory zakup uwazam za najlepiej wydane pieniadze od kilku lat.
Kiedyś ja mówiłem wszystkim dzień dobry na klatce schodowej, potem to mi dzieciaki zaczęły mówić. Inny przypadek to jak znacznie starszy kolega mi mówił żebym się cieszył tym wiekiem co mam, bo jak przekroczę trzydzieści lat to już tylko gorzej będzie i wykrakał. Pamiętam jak kilka dni po 30 urodzinach schyliłem się jak zawsze i jak mnie strzyknęło w krzyżu że przez tydzień byłem jak kaleka. Powoli siadałem i wstawałem czy kładłem się w specjalnej pozycji do spania aby nie rypało. A już wstawanie z kibla było najbardziej komiczne, ale dobrze że działo się za zamkniętymi drzwiami. Z perspektywy innej osoby wyglądałem zapewne jak jak klasyczny emeryt, a nie jestem osobą zasiedziałą bo ruchu mam naprawdę sporo i kondycję przyzwoitą. A żeby było zabawniej to jak już mi przeszło, to coś mi się z szyją stało i nie mogłem w ogóle jej obrócić w lewą stronę bo rwało jak głupie. Co ciekawe obudziłem się pewnego ranka z taką przypadłością i trzymało mnie też dobry tydzień jak nie lepiej.
Poza tym brakiem dowodu przy zakupie alkoholu czy monsterków, to chyba siwe włosy i pierwsze bóle kręgosłupa... ;/
Dzień dobry od jakiegoś dzieciaka usłyszałem na szczęście tylko raz. Ale zabolało jak jasna cholera.
Aczkolwiek niektórzy wciąż biorą mnie za znacznie młodszego, więc żyję w zawieszeniu. :P
Zaczęły mnie interesować różnice w cenach podstawowych produktów typu ziemniaki, cebula, cytryna w różnych sklepach.
A jeszcze jedno mi się przypomniało. Jak młodsi kumple w pracy zaczynali gadać o jutuberach i artystach o których w życiu nie słyszałem
Nie wiem czy objawy starości można nazwać banalnymi... Zazwyczaj to bardzo nieprzyjemne odczucie, niezależnie od tego, czy jest to siwizna, czy np. bóle stawów, etc. U mnie, pewnie jak u większości - pierwsza była siwizna. Pewne ograniczenia fizyczne, na przykład podane wcześniej bóle stawów, pojawiły się po 50-tce. W sumie nadal jestem bardzo sprawny fizycznie i pewnie kondycyjnie niejednego 20-30 latka robię w przedbiegach, ale zakres ruchów już nie ten, a niektórych ćwiczeń nie mogę wykonać, bo kolanko, albo bark bolą...
Kiedy po raz pierwszy odczułem czysta radość z dobrej promocji na proszek do prania.
Taki pierwszy pierwszy to chyba strzykanie w kościach przy wychodzeniu z łóżka, potem poszło lawinowo :D
Nie wiem, czterdziestka to jeszcze nie starość, dopiero dojrzałość bym powiedział, zacznę zastanawiać się po 60-tce.
Ból pleców. Jeszcze widziałem takiego młodzika 20 lat co przerzucał płyty betonowe z miejsca na miejsce. Za kilkanaście lat te wszystkie poświęcenia i próby zaimponowania dadzą o sobie znać.