Jaka postać historyczna jest Waszym zdaniem najbardziej przeceniana?
Nie mam na myśli osoby najgorszej, najbardziej irytującej ani kogoś, kto niczego nie osiągnął.
Chodzi mi raczej o ludzi, których legenda urosła znacznie bardziej niż ich rzeczywiste zasługi. Kogoś, komu historia albo kultura przypisały rolę geniusza, zbawcy, wielkiego wodza czy wizjonera, podczas gdy po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że część sukcesów zawdzięczał okolicznościom, ludziom wokół siebie albo późniejszemu mitowi.
I żeby było ciekawiej: można uważać kogoś za bardzo ważną albo nawet wybitną postać i jednocześnie uważać, że jest przeceniany.
Kogo byście wskazali i za co konkretnie zabrali mu kilka punktów z historycznej legendy?
Jan III Sobieski to najbardziej przeceniany gość w naszej historii. Pod Wiedniem zrobił wielkie show dla obcych, z którego Polska nie miała absolutnie nic poza późniejszymi rozbiorami. Zamiast pilnować rosnących w siłę Prus i Bałtyku, wolał ganiać za Turkami i oddał Rosji Kijów za bezcen, zostawiając kraj w totalnej rozsypce.
Adam Mickiewicz. Rzemieślnik przeceniony ponad miarę. Pisał trzynastozgłoskowcem ale treści to była taka pulpa średniej jakości.
I jeszcze Henryk Sienkiewicz uważany za wybitnego pisarza powieści historycznych, ale one niewiele mają wspólnego z historią za to więcej z powieściami przygodowymi. Pozostał na poziomie powieści w odcinkach do gazet skąd startował.
Piłsudzki. Jego działalność niepodległościowa i w pierwszych latach po jej odzyskaniu była dla nas kluczowa, ale zamach majowy i to się działo później tylko Polsce zaszkodziło na dłuższa metę, zwłaszcza jego paranoja, tendencja do otaczanie się ludźmi miernymi ale wiernymi oraz maniera nie dzielenia się ani władza ani wiedzą. Gdyby po 1922 zniknął z polityki to w pełni zasługiwałby na swoją renomę ale późniejsze działania położyły się na niej cieniem.
JP2
wielki globetrotter, kiepska głowa kościoła z klapkami na oczach w sprawach dotyczących problemów instytucji którą kierował.
Lech Walesa. Postac w moim zyciu, ktora mialem za bohatera do postaci, ktora okazala sie osoba tak naprawde slaba i rozmienila sie na drobne. Niechce wchodzic w dysputy polityczne, ale gdyby w czasie jego kadencji oczyscilo sie panstwo z towarzyszy to dzisiaj w polityce nie bylo by pewnych ludzi (Czarzasty marszalkiem- to jest taki policzek dla ludzi co walczyli z komuna). Zmarnowany czas i zmarnowane szanse Polski, ktore kosztowaly nas czas, zycie Polakow (ekonomia tez zabija ludzi). No, ale rozumiem dlaczego to sie stalo. Do dzisiaj placimy za to rachunek i osoby, ktore mu w tym pomogly dzisiaj sa premierem Polski i sa na wysokich stanowiskach. Nigdy ich za to nie rozliczono. Dla tych co nie wiedza o czym mowie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Noc_teczek
Do dzisiaj zal mi Olszewskiego ten czlowiek nie zasluzyl jak go potraktowano
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Olszewski .
"Uważam, że naród polski powinien mieć poczucie, iż wśród tych, którzy nim rządzą, nie ma ludzi pomagających UB i SB utrzymywać Polaków w zniewoleniu. Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski. Naród powinien wiedzieć, że nieprzypadkowo właśnie w chwili, kiedy możemy ostatecznie oderwać się od komunistycznych powiązań, staje się nagły wniosek o odwołanie rządu. "
JP2
wielki globetrotter, kiepska głowa kościoła z klapkami na oczach w sprawach dotyczących problemów instytucji którą kierował.
A że pontyfikat trwał długo i w międzyczasie zmieniły się wyzwania, starszy i schorowany dziadek nie ogarniał wielu tematów, to już osobna kwestia, ale to co napisałeś, to jest teza nie do obrony całościowo.
Ze niby bez niego blok wschodni by sie nie rozpadl a Polska nie weszla do Uni? ;)
w Polsce lat 80. i 90. odgrywał ogromną rolę, był strukturą, która miała władzę nad Polakami, ale nie była kontrolowana przez Moskwę, uwiarygadniał okres transformacji, uwiarygadniał instytucje Unijne, gdy Roman Giertych sprzeciwiał się akcesji
to są fakty i to są niepodważalne, duże zasługi dla naszego kraju i regionu, żadne - nawet te trafione - argumenty z forum racjonalista.pl tego nie zakrzyczą
Ale nie kupuję też sprowadzania 26 lat pontyfikatu do mema „papież krył pedofilów”. To był filozof, wykładowca, uznany poeta i dramaturg, jeden z najbardziej aktywnych międzynarodowo papieży w historii, który zrobił z urzędu coś globalnego na skalę wcześniej niespotykaną , człowiek mający realny wpływ na Europę Wschodnią, relacje chrześcijańsko-żydowskie i dialog między religiami. Który wywierwał wpływ na politykę międzynarodową. Mocno wspierał dialog z nauką, uznał ewolucję za coś więcej niż hipotezę, doprowadził do ponownej oceny sprawy Galileusza, patronował rozwojowi watykańskiej astronomii - stworzył obserwatorium watykańskie do badania kosmosu! stworzył Światowe Dni Młodzieży i publicznie przepraszał za historyczne winy ludzi Kościoła.
Można mu wystawić rachunek za błędy. Ale jeżeli pytamy, czy jest przeceniany, to do tego rachunku trzeba wpisać również aktywa. A tych miał naprawdę bardzo dużo. I odnosze wrażenia, że obecnie można wręcz powiedzieć, że JP2 był niedoceniany. Obecnie ludzie znają go tylko i wyłącznie z tego
Problem był taki, że w pomyśle na swoje reformy był odosobniony i nikt się do nich nie stosował, oraz fakt, że chłopstwo szlachcie po dwustu latach prześladowań nie wierzyło. Do początków XVI i XVII wieku jeszcze relacje jako tako się układały (nie idealnie, bardzo asymetrycznie ale podobnie jak w innych krajach), potem to była równia pochyła do de facto niewolnictwa w XVIII wieku.
W przypadku naszego kraju gówno jedno wielkie zrobił, no chyba że uznamy insurekcję za początek jednej z największych debilizmów naszego kraju, czyli róbmy powstania, które są z góry skazane na porażkę i przez to cały XIX wiek żeśmy zmarnowali doszczętnie.
On zamiast robić powstanie powinien dążyć do tego żeby nagrzani siedzieli cicho i cierpliwie czekali na dobry moment, jak na złość długo czekać nie musieliśmy.
Adam Mickiewicz. Rzemieślnik przeceniony ponad miarę. Pisał trzynastozgłoskowcem ale treści to była taka pulpa średniej jakości.
I jeszcze Henryk Sienkiewicz uważany za wybitnego pisarza powieści historycznych, ale one niewiele mają wspólnego z historią za to więcej z powieściami przygodowymi. Pozostał na poziomie powieści w odcinkach do gazet skąd startował.
A tutaj sie zgodzę, nie że MC był rzemieślnikiem, ale że jest przeceniany bo moim zdaniem choc był wielki to byli więksi ale mi chodzi głównie o Sienkiewicza. Jest zdecydowanie przeceniany, jego jedyną zasługa jest to, że wplótł wątki narodowościowe do prostej, lekkiej literatury przygodowej a nie jak to inny mieli w zwyczaju ambitniejszych dzieł), najbardziej z polskich pisarzy XIX wieku cenię sobie Prusa osobiście.
Co do samego Mickiewicza, Dziady rozumiem skąd zachwyt, w wypadku Pana Tadeusza niekoniecznie ale może wynikać to z mojego ograniczenia, bo choć czytać lubię to nie posiadam wiedzy eksperckiej i może coś mi umyka. Grażyna, znowu naprawdę doceniam ale Konrada Wallenroda po prostu nie cierpię (ale znowu moje prywatna opinia).
Ignorancja na tej stronie chyba nie przestanie mnie zadziwiać
To zamiast się zachwycać rymami zastanów się nad treścią takiego Pana Tadeusza. Dupy nie urywa takie sztampowe.
Chcesz prawdziwą poezję to poczytaj Leśmiana albo Tuwima.
Z XIX wiecznych pisarzy to właśnie Prus albo Hugo to prawdziwi mistrzowie.
XD Jako że masz pewnie z 30+ lat, to ta rozmowa będzie równie komiczna jak pogadanka Bladaczki z Gałkiewiczem. Pisać o eposie sprzed 200 lat "sztampowy" to czysty prezentyzm. "Pan Tadeusz" to choćby mit założycielski spójnego i wreszcie działającego narodu, w którym powaśniona szlachta się godzi (jest nawet kwestia uwłaszczenia chłopów czy sprawy żydowskie), studium ewolucji bohatera-awanturnika do sługi narodu jako recepta do odbudowy dawnej Rzeczpospolitej, AM pisze o budowaniu ładu społecznego, szansach nawrócenia, o pożegnaniu z krajem dzieciństwa po klęsce powstania (inwokacja), historiozofii, wyraża marzenia i tęsknoty emigranta, nie żałuje gorzkiej ironii i satyry na możnowładców (to wbrew szkolnym odczytaniom wcale nie jest tylko tekst polskimi zaletami oddychający), a nawet oferuje bogaty dyskurs metafizyczny - może Ty sobie "poczytaj" Ziemię Ulro Miłosza, a konkretnie rozdziały o Mickiewiczu, to się zdziwisz jak łamiące interpretacje utworów Mickiewicza można wysmażyć dwa wieki później i jak bardzo są koherentne i dobrze uargumentowane. (Miłosz tak swoją drogą jest autorem doskonałej, gnostycznej interpretacji Dziadów, w której Konrad jest opętany, a ks. Piotr wciela się wolę domorosłego egzorcysty). A i jeszcze tak swoją drogą, prof. Jan Błoński, postać znana (lub warta poznania), analityk i interpretator utworów Miłosza, zaczął wstęp do Ziemi Ulro konkluzją, że nie było w polskiej poezji większego od Mickiewicza (a potem nieśmiało dopisuje Miłosza, o ironio). Nie jest zresztą sam w tym zachwycie - Janion, Wyka, a nawet Rymkiewicz, za którym nie przepadam - to tylko kilka osób, które kojarzę na teraz wyrażających zachwyt nad AM albo jawnie nazywających go jedynką naszej literatury.
I jeszcze Mickiewicz do dzisiaj jest przedmiotem badań, na przykład, studiów postzależnościowych, studiów psychoanalitycznych jako zapis straty i doświadczenia traumy (Pan Tadeusz), zajmują się nim ludzie od memory studies, których interesuje kwestia pamięci zbiorowej i kulturowej (Janion nazwała AM organizatorem polskiej wyobraźni zbiorowej), zajmuje się nim ekokrytyka, za ustroju słusznie minionego atakowali go socrealiści, na "anty-Mickiewiczu" i "anty-Sienkiewiczu" zbudował się w dużej mierze Witold Ciemna-Strona Gombrowicz i dał światu takie arcydzieła jak "Trans-Atlantyk", Leśmian zresztą też zawdzięcza ogrom AD i niezliczona rzesza poetów, reżyserów, malarzy z epok wszelakich.
Ale tak: "dupy nie urywa", "solidny rzemieślnik". Czekam już tylko aż ktoś napisze, że Chopin to był straganowy grajek.
Chłopie Chopin to był światowy wirtuoz którego utworami zachwyca się cały świat. A Mickiewiczem? Tylko polscy postromantycy którym się wydaje że był wielkim wieszczem. Chcesz prawdziwego romantyka? To sięgnij do Goethego prekursora romantyzmu. Porównaj Pana Tadka, którym się tak zachwycasz do Fausta. to tak jakbyś porównywał sitcom klasy B do pełnometrażowego arcydzieła.
Nie jestem wielkim miłośnikiem poezji, ale ocenianie jej na podstawie treści jest absurdalne. Poezja ma wyrażać myśli i emocje.
Ps. AM wcale nie jest znany na zachodzie, bo polski romantyzm jest jak diabeł hermetyczny, wymaga polskich kontekstów, jest pisany mową ezopową, by uniknąć cenzury i praktycznie nie w nim powieści poza Kraszewskim, tylko dramaty i poezje, które przerastają większość wspólczwsnych czytlników. Porównujesz to z Faustem, który stoi na jednym z najbardziej znanych archetypów - sprzedaży duszy? Serio? I sam sobie zaprzeczasz, bo wzgardzony przez Ciebie Sienkiewicz jest do kupienia w zachodnich księgarniach, za to Tuwim i Leśmian nie bardzo.
Dobranoc
No tak, przecież Mickiewicz nie napisał Dziadów... 🙃
Oczywiście Leśmian, Tuwim i Prus - wszyscy super. Ale to niczego nie ujmuje Mickiewiczowi.
BTW - Sienkiewicz to taki trochę XIX-wieczny Sapkowski. I co w tym złego? Że mu przykleili inną gębę - to inna historia.
Pisał trzynastozgłoskowcem
Zależy co. Kluczowe monologi z Dziadów a w tym wielka improwizacja mają po 11 sylab w wersie.
Natomiast porównywanie Mickiewicza do Goethego nie jest sensowne gdyż obaj twórcy działali w skrajnie odmiennych realiach geopolitycznych społecznych i artystycznych. Mówiąc krótko AM był wygnańcem emigrantem i tak naprawdę obywatelem nieistniejącego wówczas państwa wiec w przeciwieństwie do JW von Goethego nie miał „luksusu” bycia „czystym artysta”. Do tego Goethe z czasem nabrał klasycznego dystansu a twórczość Mickiewicza była podporządkowana sprawie narodowowyzwoleńczej i nosiła typowe znamiona „romantycznego buntu”.
Porównując ich dajesz do zrozumienia ze nie odróżniasz zupełnie rożnej funkcji literatury jaką ta pełniła dla obu panów. Zestawiasz „bildung” z poetyckim „orężem politycznym”.
Edit - Jeśli Mickiewicz jest dla Ciebie „rzemieślnikiem” to pokaz mi proszę warsztat który takich zatrudniał na masowa skale.
Nitka - złoto. Zwłaszcza Mickiewicz jako "rzemieślnik". :)
A co do autora "Fausta"... Istnieje relacja, według której Goethe, patrząc na Mickiewicza (panowie spędzili razem trochę czasu w Weimarze), miał powiedzieć do rzeźbiarza Davida d’Angersa: "Widać, że to człowiek genialny".
Jak widać, jednak nie widać. ;)
Z XIX wiecznych pisarzy to właśnie Prus
Nie byłoby "Lalki", gdyby nie Mickiewicz. Nie bez powodu kluczowa scena powieści wiąże się z tym Litwinem. :)
Co sądził Prus o Mickiewiczu?
We wcześniejszych bowiem wypowiedziach ujawniał zawsze swój wielki podziw dla twórcy "Pana Tadeusza". On był dla niego miarą wartości poezji, on — mistrzem władania słowem poetyckim, wreszcie — co może najważniejsze — Mickiewicz był dlań największym poetą-realistą, umiejącym "i o naturze i o ludzkim sercu" mówić "jak człowiek do ludzi", poetą, który "dzięki wewnętrznej równowadze stał się dla czytelników najzrozumialszym".
[...]
Mickiewicz będzie jednak dla niego zawsze największym polskim poetą, a jego twórczość absolutnym wzorcem poezji, do którego odwołuje się zawsze, ilekroć na temat poezji się wypowiada. *
* S. Fita, Bolesław Prus o Wyspiańskim i Mickiewiczu, "Roczniki Humanistyczne", t. XVIII, zeszyt 1, 1970
Źródło:
https://ojs.tnkul.pl/index.php/rh/article/download/1271/1257
Tam również więcej o ambiwalentnym (zachwyt i polemika) stosunku Prusa do romantyzmu (i Mickiewicza).
Jak już rozmawiamy o literaturze, to jakie są wasze przemyślenia na temat Szymborskiej?
Nie jestem wielkim miłośnikiem poezji, ale Tuwima czy Miłosza sobie cenię, jednak nigdy nie potrafiłem zrozumieć fenomenu Szymborskiej, czy to jest twórczość hermetyczna adresowana stricte do miłośników i znawców współczesnej poezji czy może też do was nie trafia?
Jednak nasz naród jest wspaniały. Politycy kradną, oszukują i nic nie robią "A co mnie to obchodzi?". Ale napisz coś kontrowersyjnego w stylu "Mickiewicz to średniak" "husaria to banda dresiarzy która wcale nie była taka wspaniała" "Wiedźmin 3 to nudna gra" itp itd i zaraz się jedni albo drudzy zlecą jak muchy do g... Przynajmniej dyskusja żywa 😝
ja rozumiem, ze Prus Mickiewicza uwielbiał, a ja po prostu najbardziej cenię Prusa
To w pełni zrozumiałe. Mnie również utylitaryzm, krytyczne i ironiczne spojrzenie na rzeczywistość, trafna diagnoza polskiego społeczeństwa dokonana przez Prusa - są bardzo bliskie. Niemniej jednak to nie zmienia faktu, że Mickiewicz jest poetą wyjątkowym, z którym, rzecz jasna, jak najbardziej warto polemizować. Właściwie znaczna część polskiej literatury w ostatnich 180 latach to jakaś intertekstualna zabawa z autorem "Pana Tadeusza". To świadczy o ogromnej sile jego twórczości.
A nazywanie "rzemieślnikiem" człowieka, który w kilka tygodni napisał jeden z najbardziej złożonych poetycko utworów w historii polskiej literatury, czyli "Dziadów cz. III", mnie wyjątkowo bawi. Zwłaszcza że mówimy o autorze, który przez dziesiątki lat organizował zbiorową wyobraźnię Polaków, i stworzył narodową mitologię, do której odwoływały się (również polemicznie) kolejne pokolenia od lat 30. XIX w. do (co najmniej) upadku komunizmu. Możemy sobie z tych mitów drwić, ale trudno przecenić ich terapeutyczną i motywacyjną funkcję dla naszych dziadów i pradziadów. :)
Przypominam również, że Mickiewicz był aktywnym działaczem socjalizmu romantycznego (utopijnego). Wydając "Trybunę Ludów" i "Skład zasad", wygłaszając prelekcje w College de France itp., działając aktywnie w Paryżu czy Rzymie, walczył o prawa kobiet, chłopów, mniejszości i propagował idee równości społecznej. Wielu zapomina, że "walczył" nie tylko piórem. Dlatego "przeceniany" kompletnie tutaj nie pasuje i wynika raczej z ograniczania się do dość prymitywnej ("szkolnej") lektury wieszcza, która nie ma zbyt wiele wspólnego z tym, jaką rolę Mickiewicz naprawdę odegrał w kulturowym życiu naszego narodu. Można Mickiewicza nie znosić, ale trudno deprecjonować jego zasługi dla polskiej literatury (i nie tylko).
Nie bez powodu Wokulski rzuca "Sonetami odeskimi" w kąt, a po chwili refleksji podnosi jednak z podłogi poezje Mickiewicza z szacunkiem. ;)
Polska Mesjaszem narodów? Znowu nie wiem dokładnie, co masz na myśli. Bo mickiewiczowski mesjanizm nie wiązał się z przekonaniem, że jesteśmy jakimś narodem wybranym (w sensie: lepszym od innych). Wręcz przeciwnie: obraz Polaków w "Dziadach" jest bardzo krytyczny. Wystarczy przeczytać "Salon warszawski".
Mesjanizm zasadzał się natomiast na tym, że niewinne cierpienie prowadzi ostatecznie do zbawienia (zmartwychwstania), czyli - na płaszczyźnie narodowej - do odzyskania wolności. Innymi słowy, za sprawą ofiary Polaków (czyli "ziarna" z bajki Goreckiego), którzy umierają z ręki zaborcy, kiedyś w końcu dojdzie do odrodzenia Polski. I tyle. Dlatego pisałem o funkcji terapeutycznej twórczości Mickiewicza dla pokoleń prześladowanych Polaków. Mesjanizm był konstruktem literackim (a nie jakimś programem politycznym), którego celem było podtrzymać na duchu Polaków po upadku powstania listopadowego (w oparciu o symbolikę religijną) i zapewnić przetrwanie. I ten cel udało się raczej osiągnąć.
"Oderwanie od rzeczywistości" to też dość mgliste pojęcie. Zwłaszcza że w "Dziadach" Mickiewicz wyraźnie propaguje koncepcję literatury mocno osadzonej w aktualnej rzeczywistości (w przeciwieństwie do tekstów sentymentalnych i klasycystycznych), co widać doskonale w rozmowie towarzystwa stolikowego i towarzystwa przy drzwiach w "Salonie warszawskim". Dla współczesnych Mickiewiczowi III cz. "Dziadów" była zresztą wręcz dokumentem historycznym (proces filomatów, degeneracja elit oświeceniowych, zdrada generała Krasińskiego, okrucieństwo Nowosilcowa, śmierć Becu, zsyłki w opowieści Sobolewskiego, aresztowanie Cichowskiego, obraz cara i Rosjan w "Ustępie" itd.). Nie bez powodu Mickiewicz cenzurował nazwiska niektórych postaci: tekst był tak "autentyczny" i aktualny, że nie chciał zaszkodzić żyjącym bohaterom, którzy mogli się spodziewać carskich represji.
Mam wrażenie, że niektórzy w lekturze Mickiewicza albo się ograniczyli do kolportowanych przez nauczycieli-ignorantów banałów i przekłamań, albo za bardzo wyczytali się w "Kordiana", gdzie Słowacki - urażony obrazem swojego ojczyma w "Dziadach" - parodiował koncepcje Mickiewicza i sprowadzał pewne idee do absurdu.
Co do oderwania od rzeczywistosci, to uproscilem, bo Mickiewicz mial tez bardziej praktyczne zalecenia, ale trudno stapac twardo po ziemi jak sie uprawia towianizm, irracjonalizm i mistycyzm.
Mowiac wprost bardziej cenie pozytywistow, ich zalecenia sa uniwersalne i dlugookresowe (ciagle maja znaczenie dla Polski, nawet teraz) w przeciwienstwie do mesjanizmu, ktory mial swoja ograniczona role w historii, ale niestety ciagle zmagamy sie z jego skutkami.
Jan III Sobieski to najbardziej przeceniany gość w naszej historii. Pod Wiedniem zrobił wielkie show dla obcych, z którego Polska nie miała absolutnie nic poza późniejszymi rozbiorami. Zamiast pilnować rosnących w siłę Prus i Bałtyku, wolał ganiać za Turkami i oddał Rosji Kijów za bezcen, zostawiając kraj w totalnej rozsypce.
Oj tak, z polskich władców zdecydowanie najbardziej przeceniony. Gość był królem Polski 22 lata (słownie: DWADZIEŚCIA DWA), a jakieś 99,9% Polaków wie tylko, że "odsiecz wiedeńska" (ewentualnie jeszcze Marysieńka), natomiast nie wie, że w sprawach wewnętrznych królem to był był słabym i mniej albo bardziej ugruntowywał ówczesną zgniliznę państwowo-społeczną, która w efekcie doprowadziła do rozbiorów.
Nikt tak, jak my nie potrafi leczyć swoich kompleksów jakimś jednym zdarzeniem, przymykając oczy na resztę albo o reszcie wręcz nie wiedząc czy to z ogólnej niechęci do pogłebiania wiedzy czy to z niechęci do mierzenia się z niewygodnymi faktami. Tak jest też m.in. z Piłsudskim czy Janem Pawłem II.
pozbycie się tureckiego zagrożenia raz na zawsze
To samo można było osiągnąć za sprawą francuskiej dyplomacji. Ale w godzinie próby Sobieski wybrał inaczej.
Piłsudzki. Jego działalność niepodległościowa i w pierwszych latach po jej odzyskaniu była dla nas kluczowa, ale zamach majowy i to się działo później tylko Polsce zaszkodziło na dłuższa metę, zwłaszcza jego paranoja, tendencja do otaczanie się ludźmi miernymi ale wiernymi oraz maniera nie dzielenia się ani władza ani wiedzą. Gdyby po 1922 zniknął z polityki to w pełni zasługiwałby na swoją renomę ale późniejsze działania położyły się na niej cieniem.
Lech Walesa. Postac w moim zyciu, ktora mialem za bohatera do postaci, ktora okazala sie osoba tak naprawde slaba i rozmienila sie na drobne. Niechce wchodzic w dysputy polityczne, ale gdyby w czasie jego kadencji oczyscilo sie panstwo z towarzyszy to dzisiaj w polityce nie bylo by pewnych ludzi (Czarzasty marszalkiem- to jest taki policzek dla ludzi co walczyli z komuna). Zmarnowany czas i zmarnowane szanse Polski, ktore kosztowaly nas czas, zycie Polakow (ekonomia tez zabija ludzi). No, ale rozumiem dlaczego to sie stalo. Do dzisiaj placimy za to rachunek i osoby, ktore mu w tym pomogly dzisiaj sa premierem Polski i sa na wysokich stanowiskach. Nigdy ich za to nie rozliczono. Dla tych co nie wiedza o czym mowie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Noc_teczek
Do dzisiaj zal mi Olszewskiego ten czlowiek nie zasluzyl jak go potraktowano
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Olszewski .
"Uważam, że naród polski powinien mieć poczucie, iż wśród tych, którzy nim rządzą, nie ma ludzi pomagających UB i SB utrzymywać Polaków w zniewoleniu. Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski. Naród powinien wiedzieć, że nieprzypadkowo właśnie w chwili, kiedy możemy ostatecznie oderwać się od komunistycznych powiązań, staje się nagły wniosek o odwołanie rządu. "
1) to nie Wałęsa go odwołał w sposób niezgodny z prawem a sejm przegłosował wotum nieufności i to z olbrzymia przewagą bo Olszewski nie miał wtedy większości
2) teczki Macierewicza były bardzo wybiórcze i niezweryfikowane, pomijały choćby polityków PC, których współpraca z SB nie podlega wątpliwości, pełno było tam też osób jawnie związanych z PZPR (i w samej partii ale i w jej otoczeniu).
Czy lustracja pełna miałaby sens wtedy? Pewnie tak, ale w sytuacji gdy przeprowadziłyby ją osoby wiarygodne z różnych ugrupowań a nie radziecki agent.
4 czerwca, w południe Kancelaria Prezydenta RP przesłała do Polskiej Agencji Prasowej oświadczenie, w którym Lech Wałęsa przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa
Po kilkudziesięciu minutach oświadczenie zostało jednak wycofane, a Wałęsa uznał materiały SB za „sfabrykowane”.
W Sejmie rozpoczęły się gorączkowe konsultacje Wałęsy z liderami ugrupowań przeciwnych rządowi (Kongres Liberalno-Demokratyczny, Konfederacja Polski Niepodległej, Unia Demokratyczna) i Polskiego Stronnictwa Ludowego. W sejmowym gabinecie Lecha Wałęsy odbyła się nocna narada, z udziałem m.in. Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Mieczysława Wachowskiego, Donalda Tuska, Leszka Moczulskiego, Waldemara Pawlaka, Stefana Niesiołowskiego i Ryszarda Bugaja. Spotkanie zostało zarejestrowane kamerą VHS, a nagranie zachowało się.
W trakcie konsultacji ukształtowała się tymczasowa koalicja (przy poparciu Sojuszu Lewicy Demokratycznej) zdolna do odwołania rządu Olszewskiego. Większość parlamentarzystów uznała, że ujawnienie przeszłości niektórych ważnych osób naruszy ich pozycje.
Późniejsze dochodzenie przeprowadzone przez komisję sejmową nie potwierdziło tego rodzaju zarzutów, a późniejsze postępowania lustracyjne potwierdziły większość ustaleń Antoniego Macierewicza.
Dlaczego tak orydynarnie klamiesz ? Myslicie, ze ludzie sa tak glupi i nie pamietaja ? Fakt Walesa nie przeglosowal. Stworzyl tylko koalicje, ktora to zrobila.
, a późniejsze postępowania lustracyjne potwierdziły większość ustaleń Antoniego Macierewicza - tylko, że to jest nieprawda. Potwierdziły wybrane ustalenia Macierewicza, pominięto zupełnie to co on w raportach przemilczał czy zataił. Wrzucił ludzi z PC i ZChN którzy byli dla niego niewygodni, ale nie wszystkich. Co więcej w projekcie skupiono się na TW ale pominięto osoby jawnie związane z PZPR i SB, pominięto szare eminencje jak Kujdę itd. Ale co istotne pominął Kaczyńskiego i jego lojalkę 1981 (która powinna być wspomniana i tak potem sąd wskazał na to, że była ona sfałszowana ale tego nie było wtedy wiadomo jeszcze a przytaczał on inne tego typu dokumenty), pominął siebie (donosił w 1968) itd.
Te działania było obliczone na chaos a nie realne oczyszczenie sceny politycznej.
To zamieszanie tylko trochę go przyśpieszyło - no normalnie smiechlem. To te spotkanie w sejmie w pomieszczeniu Walesy, ktore zwolal Walesa to jest to zamieszanie o ktorym piszesz.
Nie interesuje mnie kto byl radziecki agentem bo wtedy jak splunoles to jakiegos trafiles. Fakt jest taki, ze to byla proba dekomunizacji , ktora zostala zablokowana przez Walese i innych uczestniczacych w tym spotkaniu. Fakt tez jest taki, ze musze sluchac w radiu tego komucha Czarzastego. Na szczescie dlugo to nie potrwa bo ludzie wam w nastepnych wyborach podziekuja. Wiec maksymalnie jeszcze pol roku.
A fakty z Wikipedia w tematach politycznych mają to do siebie, że o ile Wikipedia jest świetnym źródłem w wypadku tematów z nauk przyrodniczych czy dalszej historii tak w wypadku polityki weryfikacja tam siedzi i politycy opisują tematy po swojemu.
Fakt jest taki, ze to byla proba dekomunizacji - nie, fakt jest taki, ze twierdzono, ze jest to próba dekomunizacji a nie że nią była.
ze musze sluchac w radiu tego komucha Czarzastego - ale go by to nie objęło, cała ta akcja niespecjalnie obejmowała ludzi związanych z PZPR właśnie, ona była wycelowana w ludzi z opozycji z czasów PRL, którzy byli podejrzani o bycie TW jedynie, ale tez nie wszystkich. Więc nawet nie wiesz czego cała ta sprawa dotyczyła.
Nie interesuje mnie kto byl radziecki agentem - a to akurat jest tutaj sprawa kluczowa, bo Rosjanie walczyli o pozostanie w Polsce i toczyła się gra o wyprowadzenie ich z terenu RP. Olszewski był oczywiście za ich wycofaniem i to dość mocno, ale brak sprawczości jego gabinetu mógł proces utrudnić, podobnie jak chaos jaki wywołałby Macierewicz, gdyby mu się udało.
Zresztą to właśnie ta próba przeprowadzenia lustracji i dekomunizacji tak źle jak to możliwe przez Macierewicza storpedowała przeprowadzenie jej dobrze. Typowa sytuacja gdy ktoś specjalnie podkopał całą ideę obracając ją w absurd. Gdyby nie to byłaby szansa w 1993-1994 na przeprowadzenie jej porządnie po tym jak już wycofały się wojska okupanta.
Pewnie u taty w domu na scianie wisiala palka Zomo do palowania ludzi.
Ale się chamsko zachowałeś, zamieszczając tego rodzaju wpis. I po co? Żeby zaatakować osobę, która w normalny sposób (bez jakichś wyzwisk) dyskutuje, i bronić tak szemranej osoby, jak Macierewicz?
To nie był żaden zamach stanu, to było odwołanie rządu, który w celu ratowania się przed utrata władzy chciał sprowadzić chaos mający mu pomóc utrzymać się przy niej. Z racji na brak większości mieli problem de facto rządzić.
Bolesław Chrobry? Kurcze, sam nie jestem pewien, ale wrzucę, bo może się zrobi ciekawa dyskusja.
Wszyscy bardzo cenimy Chrobrego za koronację, za umocnienie podwalin państwowych ojca, za próbę budowy relacji z Niemcami, które mogły zmienić losy świata, choć niestety nie udały się finalnie (pewnie i tak by się nie udały, ale to było coś, politycznie i symbolicznie).
Ale jednocześnie uważam, że Chrobry popełniał błąd, który w grach z serii EU nazywany jest "przerostem imperium". Bardzo agresywny rozrost państwa na bardzo wielu frontach, to się w zasadzie załamało pod koniec jego rządów, a największe konsekwencje musiał ponieść jego syn Mieszko II, który uznawany jest za beznadziejnego władcę - a moim zdaniem przynajmniej częściowo jest to krytyka przesadzona, bo odziedziczył państwo palące się w każdym miejscu.
Chrobry wymieniany jest w gronie najlepszych polskich królów i nie ma na to mojej niezgody, ale chciałbym jednak unaocznić, że to był speed run, rush, trochę bez fundamentów, który potem sprzątały całe pokolenia.
Wyprawy na wschód same w sobie by sie obroniły, bo Ruś w tym momencie już była słabła wewnętrznie i gdyby nie chciał za dużo to to był obronił.
No i pominąłeś jedną ważną jego zasługę, on w zasadzie dał nam niepodległe państwo, bo Mieszko był w praktyce wasalem Niemiec ot z sporą dawką niezależności (jak Czesi), to po wojnach z Henrykiem staliśmy się w pełni niepodległym państwem (choc na chwilę).
Ostatni polscy nobliści typu Wałęsa czy Tokarczuk.
Długo zastanawiałem się, kogo z tej dwójki wrzucić: Churchilla czy Teslę. Ostatecznie jednak Tesla.
I żeby było jasne - nie twierdzę, że był całkowitym miernotą. Był wybitnym inżynierem i wynalazcą.
Ale internet i popkiltura zrobili z niego niemal półboga: człowieka, który samodzielnie wynalazł pół współczesnej technologii, a gdyby tylko ten wstrętny Edison mu wszystkiego nie ukradł i gdyby tylko dostał pieniądze, które mu się należały oczywiście, to od stu lat mielibyśmy darmową bezprzewodową energię dla całego świata, teleporty, podbój kosmosu i podróże w czasie.
Tymczasem pracował w epoce pełnej genialnych inżynierów, gdzie co tydzień ktoś wymyślał coś nowego. Korzystał z wcześniejszych odkryć innych ludzi, część jego pomysłów zwyczajnie nie wypaliła a część była zwyczajnymi farmazonami - pod koniec życia potrafił odpływać w bardzo spektakularne deklaracje i bajdurzyć o jakichś promieniach śmierci czy nowych teoriach fizyki, ale sam nie wiedział o co mu chodzi XD Dominacja prądu stałego nad AC to też jest domena ludzie, którzy o prądzie więdzą tyle, żeby nie wkładać gwoździa do kontaktu (albo i nie)
Tolkien.
Super, że stworzył Śródziemie i te wszystkie rasy, ale trylogia jest kompletnie bez szału.
Ramzes II. Może i rządził długo i pomyślnie. Może i zawarł układ pokojowy z Hetydami czy zasłynął jako wielki budowniczy Egiptu. Ale co by nie mówić... no dał im spierdolić przez morze.
Genialny taktyk, który myślał, że jest świetnym strategiem, a tym był do niczego i doprowadził ignorowaniem rozkazów przełożonych, od których uważał sie za mądrzejszego do szybszej porażki sił Osi w Afryce.