Jaką grę najchętniej wymazalibyście z pamięci?
Nie chodzi o najgorszą grę w historii. Po prostu taki tytuł, o którym wolelibyście zapomnieć.
Red dead redemption 2. Wolalbym nigdy nie grac niz znac historie Arthura. Jest to jedna z najlepszych gier w ogole, ale przez to jak wygladaja losy glownego bohatera, nie dam rady podejsc do niej drugi raz.
" ale przez to jak wygladaja losy glownego bohatera, nie dam rady podejsc do niej drugi raz." serio ? Narcyz i w dodatku osoba co nie potrafi przyznac sie do bledu. Zamiast mi odpisywac mogles zedytowac swoj post i uzyc spoilerow. To ta ikonka przekreslonego oka.
Maciell wie jak bylo i zaklada, ze to jest jedyne co przyjdzie na mysl osobie, ktora nie grala i nie zna fabuly.
ME: Andromeda. Bo okazuje sie, ze nowa galaktyka i nowe swiaty sa nudniejsze niz wycieczka do pierwszego-lepszego kraiku w Afryce subsaharyjskiej.
CP2077 i zagrać pierwszy raz jeszcze raz bo pierwsza rozgrywka w tej grze jest wyjątkowa (taka bez spojlerów żadnych).
Trylogia Mass Effect, z tych samych powodów co elathir i Lookinowt powyżej - po to żeby móc odkryć te gry jeszcze raz, nie wiedząc co się stanie za chwilę.
Jesli chodzi o wymazanie gry ktorą warto byłoby przeżyć jeszcze raz to byloby kilka takich, glownie rpgi i gry z dobrą historią: Planescape torment, RDR2, Cyberpunk2077, Wiesiek 3, seria Mass effect, Bloodborne (i moze pierwsze Soulsy), Life is strange, AC trylogia Ezia, Warcraft 3, pierwszy Last of us, Control.
A jesli chodzi o zapomnienie szrota to zdecydowanie seria Kane & Lynch- takich antypatycznych, odpychajacych, ohydnych, patologicznych 'bohaterow' ze swieca szukac. Czulem sie zbrukany grajac w to. Tfu.
Jak rozumiem odrzucamy "gry tak dobre, że chcielibyśmy je odkryć jeszcze raz od nowa".
Jeśli chodzi o trwały niesmak, to w takim razie chyba Deponia. To konstrukcyjnie nie była nawet aż taka zła gra, ale główny bohater jest tak antypatycznym kmiotem, który w ogóle nie ma w sobie uroku "wyrazistych ikon point&click", każda jego decyzja dosłownie stoi w sprzeczności z jakimś moim osobistym poczuciem wartości, do tego stopnia, że nie tylko obrzydził mi tę konkretną serię, ale generalnie na jakiś czas odstraszył od gatunku p&c.