Jak długo jeździcie jednym samochodem/telefonem, zanim wymienicie go na nowy?
Trzymacie sprzęt aż do absolutnej śmierci technicznej, czy wymieniacie regularnie co 2–3 lata, żeby nie stracić na wartości i mieć spokój?
Zaintrygowałeś mnie tym jeżdżeniem telefonem, nie wiedziałem że najnowsze modele mogą już zastąpić samochód.
Przez ostanie kilka lat, telefon częściej niż raz w roku. Właśnie wczoraj przyjechał nowy ;)
Poprzedni samochod mialem od 2016 do 2026. Obecny mam nadzieje, ze tez przynajmniej dyche pociągnie.
Telefony zmienian co okolo 4 lata, kiedy bateria zaczyna juz niedomagac.
Według moich wyliczeń auto średnio co 4 lata, telefon aktualny mam od 2024 i zmieniłem tylko dlatego, bo poprzedni zaczął szwankować. W przeciwnym wypadku używałbym go dalej, redmi note 8 pro był pancerny
Samochody do zajechania, kiedy naprawy przestają się opłacać. Telefony, kiedy zaczynają zamulać przy nowych aplikacjach/aktualizacjach.
Ja też raczej mam dopóki działa ;)
Z ciekawości zdazyło się Wam ostatnio zrobić "pajęczynke" na ekranie? Kiedyś to duża część tel to miała ale wydaje mi się że dawno tego nie widziałem.
Telefon co 3 generacje, bo Samsung ma dobre promocje na premierę nowych, np. rok temu S25+ (w wersji 512GB) kosztował mnie ~2500zł (zamiast 5200zł) a w poprzednim bateria powoli zaczynała się robić upierdliwa.
Ale myślę że zerwę ten trend bo telefony progressują tak powoli że kompletnie nie ma to sensu. Jakbym teraz miał wrócić do modeli sprzed kilku dobrych lat (np. S10+) to nie wiem czy poczułbym jakiś kosmiczny przeskok, poza tym że pewnie byłby wyraźnie wolniejszy. Może następne kupię jabłko, bo trochę lepiej się starzeją.
Samochody zmieniam co 6-7 lat bo kupowałem używki w okolicach 100k przebiegu, w tym roku mam nówkę i myślę że jak mi nie da powodów, to przez 10 lat nawet nie będę myślał nad zmianą.
Ludzie którzy wymieniają telefoniki co generację (bo zdjęcia są o 2% lepsze, a CPU o 6% szybszy) nie przestaną mnie fascynować. Ci co oddają pół wypłaty żeby wozić dupę wypas samochodem też nie*.
*chyba że masz pół bańki które na siebie pracuje, np. w ETFach, brak innych zobowiązań itd. wtedy to możesz sobie kupować co chcesz.
raz mialem nowy samochod. fajnie sie jezdzi takim, w ktorym koloru, felg i wyposazenia nie wybieral ktos inny, ale utrata wartosci jest okrutna. aktualnie staram sie kupowac jakies mlode roczniki od dealera z gwarancja, ktore sa prawie jak nowe a duuuzo tansze.
telefon, ktory do mnie wczoraj przyjechal wyglada jak nowy, nie ma najmniejszego sladu uzywania, a zaplacilem pol ceny nowego.
Osobiście teraz uderzam w auta po flotowe (do 3 lat), przebieg duży, ale jak we flocie wychodzą wady produkcyjne to w ramach gwarancji oni nie naprawiają auta a je wymieniają (siła przebicia, jak kupujesz 20 na raz).
Znam jedna osobę co kupiła używkę od dilera i miała problemy, więc próba średnia, ale jednak to jedyna osoba, która takie auto kupiła i ją znam, więc ciekawy jestem innej opinii.
Kiedyś od dealera miałem 10 miesięcznego e-klase. Po jakimś czasie kuzyn mechanik mi oglądał auto i powiedział że było bite, pokazując elementy tego dowodzące. Jak zaczął lakier na zderzaku schodzić to oddałem do dealera. Prawie o sąd zahaczyło.
Samochód to wynajmuje, a telefon… od 2017 mam trzeci, więc tak średnio co 3 lata, ale obecny mam 2 i w tym roku chce kupić iPhone duo, bo w końcu coś ciekawego
Samochodu nie zmieniałem jeszcze nigdy ( i nie zapowiada się na to ), a telefon mam dopiero trzeci ( w zasadzie od początku tego roku ) i tylko dlatego, że poprzedni przestał poprawnie działać - niestety :'( ( przy czym pierwszego dalej mam i dalej działa :D )
Auto jak przestaje się nadawać do jazdy...
Telefon...obecnie mam firmówke, a tak to jak zaczynał zamulać czyli conajmniej 4-5 lat miałem.
Ja zawsze kupuję nowy w salonie, dbam o niego, trzymam w garażu, i sprzedaję jak cena spadnie do kilku tysięcy. Mój obecny samochód ma 16 lat i jest super. Mam nadzieję że jeszcze z 5 lat pociągnie.
No dużą terenówką to bym nie wjechał :).
Sąsiad dokupił drugi garaż i połączył dwa, ale w centrum Krakowa to majątek i trudne do zrealizowania.
W domu w górach to mam właśnie taki na dużego fiata, masakra, przestałem do niego wjeżdżać bo szkoda mi nerwów, i jak krzywo wjadę to nie wysiądę, całe szczęście mało tam bywam. Mam też, prawdziwy, ale przy innym mieszkaniu, wynajmuję go facetowi z wielką furą :)
Jak będziesz budował sobie dom pamiętaj o prawdziwym garażu :)
Albo kup mały samochód.
Jak już jestem takim specjalistą od garażu, to szczególnie w mieście nie szedł bym w garaż pod domem, na poziomie piwnicy, bo to tylko kwestia czasu gdy cię zaleje. Drugim poważnym problemem jest zima, jak masz stromy zjazd to nie wyjedziesz po lodzie. Idealny garaż moim zdaniem powinien być na poziomie gruntu.
a wracajac do tematu, to wlasnie w aplikacji bankowej policzylem telefony (historia zaufanych urzadzen). teraz mam dziewietnasty od 2017 roku ;D i chyba powinienem sie leczyc ;)
Auto średnio miedzy 4 a 10 lat. Tel co mw 2-3 lata, gpu mw co rok, procesor podobnie jak auto
telefon trzymam do czasu aż go przestaną uaktualniać (security), mój obecny ma 5 lat
samochód, to tak patrząc wstecz, co 10 lat :-)
Telefony wymieniam albo, jak są mocno stare, albo jak się zepsują. Na obecnego iPhona 16 Pro przesiadłem się z iPhona XS bo tamten przestał dostawać aktualizacje, ale działa do tej pory i czasami z niego korzystam.
W wypadku samochodów sprawa jest podobna z małym wyjątkiem najnowszego. Potrzebowaliśmy dwóch samochodów, więc najnowszy (XC60) został kupiony, kiedy poprzedni (V60) był jeszcze całkowicie sprawny (i ciągle jest). V60 zostało kupione, bo S60 spłonęło podczas pożaru znajdującego się obok parkingu śmietnika.
Ostatni telefon miałem 4 lata. Dalej bym go użytkował, ale dostałem nowy w prezencie. Autem jeżdżę tak długo aż ktoś w rodzinie nie kupi nowego i mi nie skapnie nowe autko. Obecnym jeżdżę od 8 lat i pewnie z 5-6 jeszcze pojeżdżę.
Telefony co 3-4 lata. Zazwyczaj kupuje 1-2 letnie flagowce. Samochód - kupuję 2-3 letnie - powyżej 10 lat szukam nowego. Chyba że samochód zabawka - wtedy trzymam do bólu.
Od 10 lat mam jeden samochód i jak tylko pomyślę, że będę musiał się męczyć z januszami i sebixami żeby go sprzedać za jakieś grosze, to coraz bardziej mam wrażenie, że poczekam aż mi się po prostu rozpadnie.
Co do telefonu, to nie mam dużych wymagań. Ma chodzić parę appek i przeglądarki, nie gram na telefonie. Jak bateria przestanie mnie zadowalać, a np średnio się opłacało ją wymieniać, to brałem nowy. Ten mam ponad półtora roku, liczę na drugie tyle.
A samochód, muj borze, użeranie się z januszami na naszej scenie motoryzacyjnej to jest nieziemskie doświadczenie, aż na początku 25 roku wziąłem budżetową nówkę z salonu. Liczę, że takie 10 lat się nim pojezdzi, chociaz kto wie gdzie czlowiek bedzie za tyle lat, albo czy o dzika/sarnę nie walnie całki.
Swój poprzedni szrot z 2001 oddałem na złom, bo tak samo oszczędziłem sobie targowiska z januszami, a miał już wiele wad, szkoda było mojego czasu na oglądających, a jakimś bliskim znajomym to odradzałem. Moja kobita kiedyś sprzdawała stare, zardzewiałe punto za 1600, to przyjechał niepozorny dziadek, potem jeszcze wydzwaniał, kazał coś dopłacać, bo popsute i sądami straszył. :D
zarowno w przypadku samochodu jak i telefonu trzymam do momentu az juz jest całkowicie niezdatny do jazdy (samochod) i uzywania (telefon).
telefon -> obecnie 3,5 roku. dziala poprawnie i nie zamierzam zmieniac. poprzedni mialem 5,5 roku.
samochod -> dostalem po Mamie 20 latka i sam korzystam z niego już 5 lat. pojawia sie coraz wiecej oznak ze to juz ten czas ale po miescie jeszcze starczy na dlugo. w trasy kupilem sobie 10 latka i mam go dopiero 2 tygodnie ;)
Jak się ma działalność to używanie sprzętów dłużej ma mniejszy sens. Taki absurd dzisiejszych czasów. Stąd mam wrażenie że koncerny projektują samochody na czas trwania leasingu...
A ja sam używam raczej długo. Aktualny tel prawie 3 lata, a samochód ponad 6 lat (ma już 11lat) i na razie nie myślę o wymienie ani jednego ani drugiego ;)