Gdyby Twóje obecne życie zawodowe bezpowrotnie miało się zakończyć... kim zostajesz jutro?
Umówmy się - każdy z nas ma taki dzień, kiedy chce rzucić wszystko, wyjechać w Bieszczady i zająć się wypasaniem owiec albo testowaniem hamaków na rajskiej wyspie Bali.
Gdyby Wasza obecna kariera nagle przestała istnieć, jaka byłaby Wasza najbardziej zakręcona alternatywa?
Ja spoglądam na demografię i otwieram kawiarnię dla psów i ich właścicieli. A Wy?
Gdyby Wasza obecna kariera nagle przestała istnieć
Jaka kariera wariacie?
Byłbym pewnie takim samym robolem jak teraz, tylko w innej branży.
Warzywniak. Dotarło do mnie jaki hajs sie na tym robi.
Ale moje "Bieszczady" to plac parkingowy XD Siedzieć i wydawać bileciki. Ewentualnie w wersji ambitnej jeszcze grill i gięta z musztardą.
No jeszcze był plan na hodowle raków. Też w sumie spoko, bo niszowy produkt, kiedyś popularny i w zasadzie to wyobrażam sobie, że hodowla raków ogranicza się do sypania granulatu.
Ostateczna ostateczność to oczywiście zorganizowana grupa przestępcza. Kusi niskim progiem wejścia i wysokim ROI, ale duża konkurencja powoduje, że wciąż odkładam tę ideę w czasie.
Ew. warzywniak + parking + grill bar - All in One nie brzmi w sumie tak głupio
Jak duzo nie sprzedasz, to gowno zarobisz. Warzywa sie szybko psuja, na gieldzie jak nie kupisz duzo, to zaplacisz wieksza marżę. Masa zachodu, spore ryzyko, niewielkie profity.
Wyjechać w bieszczady. Jak irytuje mnie to powiedzonko. Ciekawe jak długo byście wytrzymali.
Zostaję piwowarem w mikro browarze albo browarze restauracyjnym w niedużym mieście na Warmii. Ewentualnie robię sery.
Rolnik. Gówniane zarobki, wykańczająca robota niszcząca zdrowie i emerytura jak cios w mordę od Bullita, ale jest coś pięknego w pustce pola i wszechotaczającej przyrodzie.
nie mam pomyslu
juz raz zmienilem branze a teraz naprawde nie wiem co innego moglbym robic
juz chyba nic innego nie umiem
Mi się marzy kawałek ziemi na Majorce, żeby prowadzić przybytek dla wspinaczy i surferów. Ceny i formalności są absurdalne, ale cośtam ciułam z obecnej pracy oraz inwestycji, może znajdzie się ktoś do spółki i może się uda, a jeśli nie, to i tak fajnie mieć ten cel, jestem bliżej niż rok temu ;)
Nie wiem czy by mnie przyjeli bez branzowego doswiadczenia, ale pewnie zatrudnilbym sie w jakims banku/fintechu jako UI/UX designer do aplikacji/systemu bankowości. Ogólnie chciałbym poprawiać komfort korzystania z aplikacji finansowych, choć pewnie byłbym trybikiem w maszynie bez wpływu na cokolwiek i by mi to podcięło skrzydła (ale może nie)
Internet, czyli dostęp do czytelników na całym świecie, daje niekończące się możliwości interakcji. Można tworzyć, pisać, malować, nagrywać i końca nie ma bo widzów znajdzie się zawsze. A jeżeli nie jest to jeszcze obciążone koniecznością intensywnego zarabiania to można się bawić przez 100 lat.
Klikam w kąkuter, więc jeśli nie mógłbym zarabiać na klikaniu w kąkuter to chyba bym zamieszkał w grocie na Teneryfie bo na niczym innym nie zarobiłbym normalnej kasy i jeszcze do tego bym się zaorał
Edit: o, to :) Znalazłem to na idealista: https://www.idealista.com/inmueble/108617511/
CEO ubisoftu. Nie ważne jak spieprzysz robotę to wine zwalasz na graczy, a kare wymierzasz na deweloperach, a przy tym hajs sie zgadza.
Prawdziwy człowiek radziecki nie szuka "zakręconych alternatyw", tylko z dumą przyjmuje przydział do kopalni węgla, gdzie jedynym "OnlyFansem" jest potężny, industrialny wentylator szybów wentylacyjnych!