Czy ciągła gonitwa za rozwijaniem się to nowoczesna forma niewolnictwa, którą sami sobie narzuciliśmy?
W dobie AI momentami mam dość. Cały czas wychodzą nowe toole w kółko trzeba czegoś się uczyć i wymagania rosną.
Czy aby na pewno przeciętne, spokojne życie bez pogoni za zdobywaniem nowych umiejętności, byciem na fali czy sukcesem zawodowym to w dzisiejszych czasach porażka? Czy może staje lub stanie się to niedługo luksusem na który niewielu będzie sobie mogło pozwolić?
A może dojdzie od jakiejś rewolucji, zmiany w podejściu ludzi do rozwoju?
Podobnie jest z komputerami. Co prawda pod kątem gier można jeszcze wiele wycisnąć ale jeżeli chodzi o standardowe korzystanie z komputera to nie ma potrzeby zmiany.
Tutaj właśnie wydaje się że producenci i wydawcy oprogramowania maja z tym problem. Taki np. Microsoft nie ma pomysłu jak rozwijać swoje oprogramowanie, np. Office 365 to wpadł na pomysł żeby wprowadzić subskrypcje i tym sposobem mają stały i pewny dochód. Jakby zostawali wieczystą licencje czyli kupujesz raz i masz na stałe to ludzie nawet by mieli do dziś zainstalowaną wersje z przed 10 lat. Wydaje się że ten sam problem mają też z W11. System pod względem standardowego użytkowania nie różni się niczym od W10. Wiec w zasadzie i dla przeciętnego użytkownika W10 mógł by zostać na stałe. Zapewne chcieli by też wprowadzić jakieś subskrypcje na ten nowszy system ale boją się że ludzie ich zjedzą. Choć wydaje się że małymi kroczkami już dążą do takiej wersji. Copilot jest w zasadzie darmowy ale niektóre jego bardziej zaawansowane opcje są płatne. Jeżeli cały system kiedyś będzie taki Copilotem to może być tak że tak zrobią.
Gdzieś też właśnie czytałem że wprowadzenie generatorów AI czyli tak zwanej sztucznej inteligencji miało sprawić że technologia wydawała by się nowsza. Sam też generatory miały też spowodować wymuszenie zmiany sprzętu. Ludzie nie mieli potrzeby zmiany telefonów czy samych komputerów to wpadli na pomysł że prowadzą takie coś no bo w końcu to takie coś wymaga większej mocy obliczeniowej.
Jeśli AI ma się stać nieomylnym źródłem informacji, z całą dostępną wiedzą, które wszystko doskonale tłumaczy, a do tego wiele rzeczy robi "za nas", to żeby utrzymać się w pracy umysłowej i żeby nie stracić etykietki tego, który ciągle się rozwija, będzie należało zapieprzać jak chomik w kołowrotku. No bo jaką można mieć wymówkę w takich okolicznościach? Że zamknęli wcześniej bibliotekę?
Nauka nowych zdolności towarzyszy nam od początku cywilizacji. I AI nie ma nic z tym wspólnego.
I jeśli chciałeś mieć spokojne życie to zostawałeś najpodlejszego rodzaju robotnikiem bo oni mieli funkcjonować na zasadzie kop, przenieś, machaj łopatą aż załadujesz dany pojemnik czymś sypkim. Tyle że z tego w obecnych czasach nie wyżyjesz
Każdy zawód powyżej musiał się rozwijać i uczyć nowych narzędzi, czy wiedzy.
Wyobrażasz sobie np
mechanika z umiejętnościami naprawy tylko 1 auta? Nie musi uczyć się nowych i nowych rozwiązań
Księgowego czy kadrowca z przepisami sprzed 25 lat? Toć w pierdlu wyląduje szybciej niż firma zbankrutuje
Lekarza bez wiedzy o nowych lekach czy chorobach?
i można tak w cholerę.
I tak wymagania rosną bo mamy coraz bardziej skomplikowane role i otoczenie.
Ale wolę jednak rosnące oczekiwania i dobrą pensję w domu lodówkę z żarciem, ciepła woda niż jakby to wszyscy przodkowie olali i sralibyśmy w jaskini bo nikomu się nic chciało :P
A jak tak zmęczony pracą to może małe wypalenie i warto z kimś się skonsultować? :)
Dlatego lubie pojechać czasem na wieś do wujka (nie brata) się zresetować, który dawno jest zacofany technologicznie (raczej to źle, ale to nie ważne), nie myśli o zmianach, a i tak daje radę, od 10 lat te same ciągniki, krowy i nie narzeka, a w internet wejdzie sprawdzić czy kasa za mleko przyszła :P i cały czas na chillku jak Snoop Dogg, az mu zazdroszczę czasami, chociaż jak żniwa to zapierdziel jest niesamowity.
Fajny liniowy rozwój jest fajny. Ale zależy, co się w życiu robi.
Prawnicy, lekarze, architekci czy kierownicy budowy to zawody świetnie płatne, które JESZCZE nie odczuwają tego tak mocno.
Zupełnie inaczej jest u programistów i pracowników korporacji. Przez wejście AI nie ma już mowy o liniowości czy spokoju. Jest przyspieszenie i nieustanny pęd, który wymusza ciągłą adaptację do zmian.
Zajdel napisał na ten temat opowiadanie, chyba był to Ekstrapolowany koniec świata.
Jak zwykle Zajdla polecam, zawsze warto.
Towarzyszu, wasza nowoczesna forma niewolnictwa wynika z braku marksistowskiej dyscypliny – w zdrowym socjalistycznym państwie nikt nie goni za sukcesem zawodowym, bo jedynym luksusem i szczytem kariery jest dostanie talonu na Malucha po dwudziestu latach uczciwej pracy fizycznej!