Czy ciągła gonitwa za rozwijaniem się to nowoczesna forma niewolnictwa, którą sami sobie narzuciliśmy?
W dobie AI momentami mam dość. Cały czas wychodzą nowe toole w kółko trzeba czegoś się uczyć i wymagania rosną.
Czy aby na pewno przeciętne, spokojne życie bez pogoni za zdobywaniem nowych umiejętności, byciem na fali czy sukcesem zawodowym to w dzisiejszych czasach porażka? Czy może staje lub stanie się to niedługo luksusem na który niewielu będzie sobie mogło pozwolić?
A może dojdzie od jakiejś rewolucji, zmiany w podejściu ludzi do rozwoju?
Jeśli AI ma się stać nieomylnym źródłem informacji, z całą dostępną wiedzą, które wszystko doskonale tłumaczy, a do tego wiele rzeczy robi "za nas", to żeby utrzymać się w pracy umysłowej i żeby nie stracić etykietki tego, który ciągle się rozwija, będzie należało zapieprzać jak chomik w kołowrotku. No bo jaką można mieć wymówkę w takich okolicznościach? Że zamknęli wcześniej bibliotekę?