Czego wam brakuje w waszym mieście?
Zainspirował mnie temat wyczytany dzisiaj w mediach społecznościowych mojego miasta, padło pytanie "czego brakuje?" i nastąpiła cała litania w komentarzach. Przyznam, że mocno się ubawiłam, czytając ;) Tzn. niektórzy wzięli temat bardzo poważnie i wiele było głosów, że w Sosnowcu najbardziej brakuje smażalni świeżych ryb. I kurczaków z rożna. Oraz kultury mieszkańców. ;) Sporo osób oczekiwałoby również 10piętrowych parkingów, nowego prezydenta miasta... z tych mniej rzeczywistych to lotniska, klubu piłkarskiego uczciwie zarządzanego i OFC dostępu do morza.
Mnie brakuje tylko tego, żeby ludzie przestali się śmiać z Sosnowca, o!
A Wam czego brakuje w swoich miastach? Z dyskusji chyba zostaną wyłączeni Warszawiacy, bo wiadomo, że mają wszystko :P
Ja bym powiedział że w moim mieście (Gorzów Wielkopolski) brakuje coś co bym nazwał bardzo ogólnie "ciekawymi miejscami". Mieli do mnie przyjechać znajomi z Płocka i przed tą wizytą zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem co miałbym im pokazać. Na dobrą sprawę jedynym charakterystycznym miejscem jest Katedra, ale poza tym długo długo nic. Lokali gdzie można usiąść, porozmawiać, zjeść i wypić nie brakuje, ale z drugiej strony jakby ktoś chciał nazwijmy to pozwiedzać, to za bardzo nie ma czego.
EDIT
ale jeśli to byli znajomi z Płocka, to w mojej percepcji pojedynek wyrównany, Płock też nie wydaje się stolicą kultury (ale może
Z drugiej strony Płock to po prostu ładne miasto, dawna stolica Polski i jest turystycznie atrakcyjne. Może nie na tydzień, ale na 2-3 dni na pewno. Jest unikatowe w skali kraju Wzgórze Tumskie, na którym stoi m.in. zabytkowy zamek oraz bardzo ważna historycznie katedra, w której pochowani są Bolesław Krzywousty i Władysław Herman. Można się przejść molo po Wiśle, można popływać statkiem, można pójść na mecz Ekstraklasy lub w piłkę ręczną na nowych stadionach/halach. Można odwiedzić moim zdaniem najładniejsze polskie ZOO, które może nie jest tak duże jak Wrocław, ale ma swój specyficzny urok wynikający z położenia na skarpie, jest dziko, kameralnie, ładnie. No są muzea, kina, teatr, ale to już taki klasyczny tier średniego miasta, nic wartego specjalnej uwagi.
Wreszcie, Płock jest położony w pobliżu pojezierza gostynińskiego, w zasadzie już 5 km za Płockiem masz Grabinę, potem Koszelówkę, potem jezioro Białe, to piękne jeziora, które nie są aż tak wyeksploatowane komercyjnie jak Mazury, więc można znaleźć bardzo kameralne plaże i sobie odhaczyć jeziora na ten rok.
Płock jest też ważnym ośrodkiem kultu religijnego, ma kilka ciekawych kościołów, a jeśli kojarzysz obraz "Jezu Ufam Tobie" to te objawienia miały mieć miejsce właśnie w Płocku, to one są uwiecznione na tym obrazie, gdzie powstała teraz nowa, spektakularna Bazylika. A po drugiej stronie jej płotu dokonywały się inne cuda, czyli jakoś zaliczałem zajęcia z niemieckiego w moim liceum, które uchodzi za najstarszą szkołe w Polsce (1180), choć to chyba trochę mitologizowane. No, ale faktem jest, że większość szkół w Polsce w piwnicy ma pijanego woźnego, a ja miałem średniowieczne mury. Większość szkół w Polsce, gdy odpadnie tynk ze ściany, ma brzydki mur, a u mnie znajdowali pod tym freski sprzed wielu lat. Można się umówić na wycieczkę, choć w sumie nie wiem czy to takie ciekawe aż dla kogoś neutralnego.
No więc na pewno nie jest tak, że "nie ma gdzie ludzi zabrać w Płocku", bo tu akura tego problemu nie ma.
W Rzeszowie brakuje mi więcej miejsc do spacerów i wypoczynku. Mamy mały rynek i małe bulwary i to tak na prawdę wszystko. Brakuje mi bardziej innowacyjnych miejsc do uprawiania sportu. Jak jest street workout to taki ubogi, standardowy.
Jak kolega wyżej. Niby wszystko co potrzebne do życia jest ale w sumie to nic nie ma :D
W większości miast trawionych przez patodeweloperkę czyli:
1. Parków i terenów zielonych
2. A przede wszystkim drzew i to dużych... A nie tych w doniczkach ew. rachitycznych 2 metrowych otoczonych latem gorącym jak piekło pozbrukiem...
Sklepow/spozywki w zasiegu 5-10 minut na piechote, bo wyprowadzilem sie na wies [bardziej wyglada jak miasteczko, ale klasyfikuja to jako wies] :) Na szczescie w zasiegu 5-7 minut jazdy samochodem mam najwieksze supermarkety w okolicy. Ale po cukier w godzinach szczytu to nie pojde/pojade (korki/zapchane parkingi).
Dobrego takeawaya z chinszczyzna/smazonym ryzem (w znosnej cenie). W okolicy jest PELNO indyjskiego jedzenia w roznych wydaniach, ale dobrego chinczyka brak :/
Bezposredniego polaczenia kolejowego z Cov/Bham (lotnisko), niestety konieczne sa przesiadki (albo jazda wlasnym autem).
Nie, Warszawa nie ma "wszystkiego". A konkretnie - przydałoby się więcej miejsc do zorganizowania dużych imprez masowych, np. konwentów. Tak, jest Expo ale brakuje mu miejsca na odizolowaną scenę i cienia dookoła (plac przed wejściem to patelnia), jest Tor Służewiec, ale on z kolei nie ma sal do prelekcji czy wystaw, oprócz głównej trybuny. Czegoś na miarę Międzynarodowych Targów Poznańskich. Z drugiej strony, nie ma też za bardzo miejsca na budowę czegoś takiego w ramach samego miasta, a "Ptak Warsaw Expo" nawet nie jest w Warszawie, tylko w Nadarzynie.
U mnie nie ma tylko Burger Kinga ze wszystkich istniejących fast foodów z największych miast Polski. Tak to jest wszystko, co istnieje. Kiedyś brakowało mi tramwajów (zwłaszcza, że jest to większe miasto niż druga stolica Lubuskiego, czyli Gorzów, które te tramwaje posiadają) a teraz uważam że jest to zbędne i szkoda trakcji. Ponadto Brakuje tutaj większej ilości miejsc pracy dających większe dochody niż na niższa krajowa
żeby ludzie przestali się śmiać z Sosnowca, o! i może jeszcze kurczaka do tego?
Nie po to mamy memiczne miasto żeby się z niego nie śmiać. To brak szacunku dla mieszkańców tego kabaretu i wszystkich zaangażowanych w budowę i tworzenie :)
A co brakuje? ;P
Przynajmniej w mojej czesci Warszawy - nowych tanich dobrych kebabów. Otwierają się same jakieś wynalazki po 60-80 złotych za zwykłego cienkiego. Tłumacząc się że to craftowe mięso ścinane z zwierząt przy użyciu młodych dziewic o północy czy czegoś takiego :P
I tą metoda chodzi się do 2-3 stałych lokali i tyle ;P
I zniesienia prohibicji o 22 ;P
Szerszych ulic w Krakowie, żeby dało się po nim normalnie jeździć autem, bez korków. Autobusy to loteria (i też korki), a tramwaje nie mają dobrej siatki połączeń - do centrum dojedziesz, ale wszystko poza nim jest ograniczone. Już nie wspominając o fakcie, że jazda autem hybrydowym jest w tym mieście tańsza od jazdy komunikacją miejską. XD
I, o dziwo, brakuje też dobrych knajpek z jedzeniem. 99% knajpek na starym mieście i na Kazimierzu to tourist trapy. Na palcach jednej ręki idzie policzyć sensowne i smaczne lokale, które nie są kuchnią polską, żydowską. W Warszawie z każdego zakątka świata jest 5 różnych spotów do wyboru. W Krakowie jeden, maksymalnei dwa, gdzie obydwa są półkę niżej pod tymi ze stolycy.
A poza tym to mam wrażenie, że Kraków dziadzieje. Coraz więcej kultowych miejsc jest zamykana, celem postawienia hotelu (nie wybaczę miastu zamknięcia dolnych młynów). Jak nie jesteś brytolem 40letnim, czy innym Sebiksem, to w tym mieście coraz ciężej coś znaleźć ze znajomymi, co nie jest posadzeniem dupy i piciem piwa / kawy / jedzeniem. Warszawa pod tym względem również jest o lata świetlne w przód.
Na pewno rzeki. Zawsze uważałem, że to fajnie jak jakaś rzeka przepływa przez miasto. Mamy co prawda taki lokalny ściek zwany kochłówką, ale koło prawdziwej rzeki to nawet nie stało.
Knajp z jedzeniem na wynos też by się przydało. Są w okolicy ze dwa kebaby, mcdonald i dagrasso z tą ich robioną na odwal się bieda-pizzą, ale o czymś bardziej wyszukanym to zapomnij.
No i jakiejś konkretnej koalicji anty-psiarskiej też mi brakuje. Widziałem w internecie, że robi się z tego trend, ale u mnie pod tym względem nic się za bardzo jeszcze nie dzieje.
- stoku narciarskiego
- metra
- darmowej komunikacji
- większej ilości różnego rodzaju i wielkości sal widowiskowych
W Warszawie brakuje zdecydowanie naturalnych zbiorników wodnych w okolicy, a także po prostu ciekawych miejsc w promieniu powiedzmy 100 km od miasta, tu stolica jest chyba najgorzej położonym dużym miastem w Polsce, to co mogą sobie porobić przez weekend niedaleko swojego miasta mieszkańcy Krakowa, Wrocławia czy Gdańska to po prostu niebo a ziemia.
Nie będę się rozpisywał bo bym do końca roku nie wyrobił. W sumie ja się cieszę, że mieszkam na zadupiu. Teren górzysty, zacząłem jeździć na szosie, jak bym miał poruszać się w mieście po ścieżkach rowerowych to by mnie chu. strzelił. Co chwilę skrzyżowanie, światła, do dupy taka jazda. A tak mam trochę górek, trochę płaskiego, tras do wyboru do koloru :)
PS.
Dla niektórych to już Bieszczady xD a to jeszcze z godzina drogi jak nic :)
🤔
W sumie, to niczego specjalnie mi nie brakuje, ale jakby w moim rodzinnym mieście pojawił się ogród zoologiczny czy botaniczny z prawdziwego zdarzenia, to to by było coś fajnego 😊
Chyba już niczego, 40 tys. mieszkańców (mazowieckie) KFC jest, MCDonalds jest, kebabów ponad 10 xD
Ścieżki rowerowe w miarę rozbudowane, pętla miejska jest, co całe miasto dookoła można objechać, do trasy nr 7 z 30 km.
Jedynie problem może być z miejscami pracy, jak ktoś teraz by szukał, to ciężko cokolwiek znaleźć, jedynie do mcdonaldsa, czy biedronki przyjmą, ewentualnie na glovo mozna pojeździć, do Cedrobu dużo ludzi potrzebują, ale dlatego bo i dużo ludzi uciekło.
Miejsc gdzie można się rozerwać. W lecie jeszcze można gdzieś pojechać do innego większego miasta ale w zimie to zostaje w zasadzie granie w gierki na PC/konsoli bo nie ma co robić.

Hm. Miejsca gdzie organizowane by było koncerty i miejsca gdzie organizowane by były wszelkie występy.
Rocznie mam w mieście ze dwa standupy średniej klasy komików w piwnicach klubu nocnego który zresztą znajduje się w piwnicy hotelu, i ten sam klub próbuje ze 4 koncerty zrobić w ciągu roku, z czego jednym z nich jest cyklicznie OSTR w lutym.
Również w lutym rok rocznie w walentynki w jednej z restauracji z dancigiem śpiewa do romantycznego kotleta Michał Wiśniewski.
Ogólnie padaka a ciężko o bardziej turystyczne miejsce w Polsce ;) Miasto obok ma miejskie centrum kultury, elegancka kilkuset osobowa sala, są koncerty siedzące, są występy, stand up - niby żadna przeszkoda przejechać 20km ale nie zrozumiałe jest to wszystko dla mnie. Może sam kiedyś zacznę działać w tym temacie :)
A co ciekawe powstała, a właściwie powstaje ;) dość spora hala w mieście, która by spokojnie mogła służyć za wielofunkcyjną niczym jakiś Spodek czy Tauron (oczywiście jest mniejsza), gdzie mogli by w lato machnąć kilka kilkutysięcznych występów, może organizować jakieś mecze siaty, kosza, cokolwiek... ale oczywiście, jak to u mnie w mieście, hala jest wielka i powstała za gigantyczne pieniądze (powstaje), ale będzie służyć tylko 20osobom które to interesuje w skali całego kraju, ot co, całoroczny tor lodowy... cudnie.
A słyszeliście o takiej jednej dużej stadionowej inwestycji gdzie finalnie powstało boisko totalnie nie wymiarowe, tak że od rożnego do pola karnego jest z metr i 15cm? :) 30mln zł, dwóch burmistrzów, w sumie też dwie władze w kraju :)