Chodzicie jeszcze do kina?
Kiedy i na czym byliście ostatnio? Czy planujecie się wybrać w najbliższym czasie?
Chodzicie jeszcze do kina? Tak.
Kiedy i na czym byliście ostatnio? Jeżeli liczymy tylko premiery filmowe, choć też nie do końca z własnej woli, to na 80% był to "Dom dobry" - sprawdź sobie kiedy to mogło być ;)
Czy planujecie się wybrać w najbliższym czasie? Tak, ale jeszcze nie wiem na co :P
Ze 3 razy w roku jestem w kinie. Ostatnio na Odysei. W domu mam 77 calowy telewizor z bardzo dobrym naglosnieniem, jednak wciaz nie jest to jakosc kinowa. Poza tym wyjście do kina to cos wiecej niz samo ogladanie filmu.
Ostatni raz byłem w kinie na Awatarze 2, sam nie wiem kiedy to było :D A tak to w ogóle nie chodzę, nie dlatego że mnie nie stać, ale nie chce mi się wieczorem autobusem jechać do kina (samochodu nie mam)
Chodzę, a jak! Ostatni raz bylem w 2008 roku na fimie "10000 tys lat przed naszą erą" ;)
Jak żona wyciągnie. Sam z siebie ostatni raz byłem an nowym Blade runnerze, a tak to tylko na tym na co mnie wyciągną a od kiedy żona może córkę zabrać to mnie to omija.
Chodzę :P
Poprzednio byłem na zermasterowanej wersji "Angels Egg"
W poniedziałek idę na "Ghost in the Shell" ;)
Dzieciaki zabrałem na Toy Story 5 ale po za tym nie widzę sensu. Lepiej oglądać w domowym zaciszu, a to można się piwka napić, a to zatrzymać i z kibelka skorzystać, a to można za cyca złapać. Także tylko sypialnia i wieczorny film.
Najgorsze są reklamy. Nie dość, że za wejściówki wychodzi coś koło 20 zł od łebka to jeszcze jakieś dyrdymały puszczają. Na Toy Story to już weszliśmy grubo po czasie więc takie 5 min reklam zostało ale kiedyś na innym filmie byłem przed czasem to po wszystkich reklamach miałem dosyć.
Ostatnio na Toy Story 5 ale nie dałem radę obejrzeć do końca i wyszedłem. Jak dla mnie te wszystkie nowe filmy czy seriale są strasznie nudne i oklepane do bólu.
Z dzieckiem na bajki. Moja żona od czasu do czasu podjedzie na jakiś horror z sąsiadką, ale ja wolę oglądać filmy w domowym zaciszu, w słuchawkach, bez pytań i komentarzy które by mnie mogły rozpraszać, najlepiej jak nikogo nie ma w domu.
Edit: Ostatni film na który nie żałowałem, że poszedłem do kina to Avengers Endgame. Wszystko potem to moim zdaniem szkoda forsy. Niedługo jest maraton Władcy Pierścieni i się zastanawiam, czy nie przypomnieć sobie starych, dobrych czasów a dodatkowo zniknąć na 12+ godzin.
Od covidu bylem jeden raz na supermanie i dźwięk był tak koszmarnie głośny, że powiedziałem nigdy więcej. Ponad próg bólu
Nie, nie czuję już tej magii a i filmy moim zdaniem co rok to wychodzą gorsze i głupsze. Ostatnio byłem na drugim Beetlejuice, czyli dawno, i nie planuję w najbliższej przyszłości, wystarcza mi komp/laptop w łóżku.
Głównie dla efektów na jakąś rozpierduchę pokroju Mission Impossible, Fast and Furious, Mortal Kombat czy jakiegoś tam Pszczelarza/Deadpoola
Obowiązkowo na Tarantino i Nolana + wybrane murowane hity.
Nie, od momentu jakoś miesiąc przed pandemią. Kilka razy miałem ochotę na coś pójść ale nie chcę też oglądać z dziczą w sali w której nie mogę zatrzymywać i cofać scen ;)
W tym roku to już mnie kusi mocno na Spidera 4, Avengers lub Diuna 3, choć 2ki dalej nie oglądałem.
Odpuszczę jednak chyba a jak już to wrócę do kin idąc na
The Batman Part II
https://www.youtube.com/watch?v=IHHQm4MeoV0&list=RDIHHQm4MeoV0
btw He-Man od dziś jest na Prime bez dodatkowych opłat, zabawne, że żona chce bardziej oglądać niż ja :D
Wyjątkowo, ostatnio kilka miesięcy temu Tenet, wcześniej Diuna 2. Generalnie tylko IMAX, bo wrażenia są o wiele lepsze.
Nie chodzę do kin które są w galeriach handlowych. A że zlikwidowali ostatnie kino które było jednym dużym budynkiem tylko z samym kinem, to już do kin nie chodzę.
Nie.
Mam wielki TV i serwisy streamingowe. Jak bardzo muszę to kupię płacąc dodatkowo w VOD.
kiedyś chodziłem dużo głównie z dziećmi jako wydarzenie social, obiad, spacer, lody i kino. Teraz nie mam takiej potrzeby.
Wszystkie osoby z którymi mógł bym chodzić, wolą w tym czasie robić razem coś ciekawszego, a filmy wieczorem na kanapie.
Czasami, rzadko skuszę się na IMAX, ale ogólnie nie chodzę.
Bardzo rzadko, wyjątkiem były obie Diuny i są niszowe filmy których nawet w streamingu może nie być. Teraz pójdę na Terminatora 2, jako dzieciak w kinie nie widziałem.
Nie, nigdy nie chodziłem, parę razy byłem ze szkoły i tam dotarło do mnie, że nienawidzę oglądać filmów z innymi ludźmi którzy nie wytrzymają 1,5 godziny bez jedzenia, picia, srania, gadania, gadania przez telefon, chodzenia, kręcenia się... A druga sprawa to dźwięk podkręcony na maksa, czy ludziom naprawdę trzeba się drzeć do ucha i dźwięki słyszeć płucami, żeby rozumieć film?
Chodzę ale nieregularnie i raczej na filmy wymagające mojego skupienia, a nie te z efektami specjalnymi i wodotryskami. O ile pamięc mnie teraz nie zawodzi to od 2019r nie byłem w żadnej sieciówce, a ostatni głośny film na jaki poszedłem to "Joker". Na szczęście w Warszawie jest całkiem spory wybór mniejszych kin. Akcyjniaki czy inne wizualne widowiska wolę oglądać w domu bo wiem, że będę co chwilę się rozrpaszał. :P
Staram się też co roku uczestniczyć w festiwalu Millenium Docs Against Gravity i w 2026r. poszło mi to całkiem nieźle. Widziałem: "Bugboya", "Mariinke", "Sny o Słoniach", "André jest idiotą", "We want the Funk" i "Joybubbles" - sześć filmów w niecałe dwa tygodnie. W tym miesiącu byłem też w kinie Wisła na lekkim i przyziemnym "Takie jest życie".
Chodzę, ale BARDZO rzadko. Ostatni raz byłam na Sinners, a wcześniej na Diunie 2. A no i na remasterze Oldboy'a żeby go zobaczyć na dużym ekranie. Także... mogę to dosłownie na palcach jednej ręki wyliczyć.
Po pandemi praktycznie przestalem. Na jednej rece policze. Nie ma po prostu filmow dla mnie, ktore by usprawiedliwialy taki wydatek. Do najblizszego Imaxa mam 40 km w 1 strone. Czyli robi sie 80 km plus koszt biletow + parking + czas. Poza Imaxem to nie ma sensu to juz wole poczekac na premiere na jakies platformie i w spokoju w domu na oled tv + glosniki podlogowe.
Pracowalem tez jako serwisant w pewnej duzej sieci kin. Gdyby nie wycieczki dzieci i mlodziezy szkolnej to kina juz by dawno poupadaly. Nie bez powodu pojawily sie te abonamenty na ogladanie. Rano i tak do 14 po poludniu czesto lecialy seansy dla 2-3 osob. Robote wspominam milo bo fajne studentki sobie dorabialy. Zwlaszcza milo wspominam pewna pania, ktora nie lubila nosic stanika i stala pod klimatyzacja i byla zdziwiona, ze ustawialy sie do niej najwieksze kolejki. No i cala meska czesc obslugi miala na nia wywieszone jezyki. Gorzej z niektorymi dyrektorami, ktorzy mysleli, ze jestesmy biorobotami. Potrafili dzwonic do szefa bo sobie zrobilismy przerwe 10 minutowa na herbate i sniadanie. Serio mielismy rozmowy, zeby nie jesc jak nas widza.
Już chyba ze dwa lata nie byłem. Kiedys chodziłem dużo, ale kina w mojej okolicy to zaczęła być porażka na całej linii. Ciemny, wyblakły obraz, dźwięk napieprzający jak przy jakimś bombardowaniu, w dodatku coraz częściej można było trafić na ludzi, którzy nie potrafią się zachować i albo świeca telefonami, albo gadają za głośno. Aktualnie w domu mam seans w lepszej jakości po prostu.
Nie dziwię się też jak czytam, że kina świecą pustkami. Jedyni ludzie których znam, którzy jeszcze chodzą do kina to chyba tylko z dziećmi na jakiejś bajki.
Chodzę, ale nie za często. Kilka razy w roku. Zazwyczaj na filmy, które są dla mnie "pewniakami" albo mogą zyskać ze względu na "doświadczenie kinowe" (czyli świetne zdjęcia). Unikam jednak coraz bardziej seansów z uwagi na zachowanie ludzi w kinie (głośne jedzenie, smród keczupu, świecenie komórkami po oczach itp.). Jakość obrazu kinowego też czasem pozostawia wiele do życzenia w niektórych salach.
W tym roku na pewno pójdę jeszcze na kolejną "Diunę" i "Diggera" (plus może "Resident Evil", "Gwiazdozbiór Psa", "Clayface"). Z kolei jak zobaczyłem zwiastun "Doomsday", to uznałem, że na AI slop się jednak nie wybiorę.
Mam w domu wysokiej klasy 65 calowy telewizor OLED, a filmy oglądam na dowolnej przekątnej na okularach X-Real One dające mi ekstremalnie lepszą jakość niż ta, która jest w najlepszych kinach, więc po co mam chodzić do kina?
Kiedys jarałem sie na premiery i ogladanie tychze w kinie. Dzisiaj nawet jak jaram sie na premiere to wole poczekac, az bedzie mozna obejrzec w domu
Wole ogladac sam w domowym zaciszu bez czyjegos gadania, mielenia popcornu itp
No i tez jest ten temat, ze filmy jakos od pandemii sa gorsze tzn nie ma nic takiego wow, a jesli juz jest to jest tego malo
Zawsze wolałem oglądać filmy w domowym zaciszu, mimo że do kina czasem się chodziło ale częściej było to na zasadzie osoby towarzyszącej. Czasem się też nakręcam na jakąś premierę i że idę do kina, ale potem jak przychodzi co do czego to nie idę i oglądam w domu za jakiś czas jak się gdzieś pojawi.
Chociaż na Mario Galaxy nie wytrzymałem i poszedłem, a film mi się tak spodobał że niedawno jak pojawił się na YT to jeszcze raz obejrzałem.