O Krypcie 77 z Fallouta nie dowiecie się z żadnej z gier ani z serialu. A szkoda, bo to dobry materiał na koszmary

Ten schron mógłby posłużyć za idealny materiał do przyszłego Fallouta, stworzonego być może w horrorowym klimacie.

O Krypcie 77 z Fallouta nie dowiecie się z żadnej z gier ani z serialu. A szkoda, bo to dobry materiał na koszmary
Źródło fot. Wizards of the Coast / Bethesda Softworks
i

Jakiś czas temu rozpoczęliśmy serię wpisów rozszerzającą wiedzę graczy na temat znanych z Fallouta krypt, które może i nie grały pierwszych skrzypiec fabularnych, ale wciąż potrafiły zmrozić krew w żyłach swoim klimatem. Przedstawiliśmy wam już jedenastą kryptę, mającą testować ludzką zdolność do poświęceń – przy czym nie jest to najbardziej radykalny pomysł Vault-Tec.

Schron, do którego zabierzemy was dzisiaj będzie nieco mniej zaludniony, co poniekąd przyczynia się do ponurej atmosfery, jaką sobą reprezentuje.

Dom lalek dla jednej osoby

Krypta 77 jest o tyle wyjątkowa, że nie pojawia się fizycznie w żadnej grze z uniwersum Fallouta. Została ona przedstawiona w oficjalnym komiksie internetowym One Man, and a Crate of Puppets (pl. Jeden mężczyzna i skrzynia pełna kukiełek), wydanym w ramach promocji Fallouta 3. Jak sugeruje nazwa historii, mieszkańcem schronu był tylko jeden człowiek.

Nieznany z imienia mężczyzna, określany później jako Puppet Man, został zamknięty w krypcie 77, gdy na Stany Zjednoczone zaczęły spadać bomby atomowe. Choć błagał o wprowadzenie do środka innych mieszkańców, Puppet Man pozostawał jedynym rezydentem schronu, w którym spędził kolejny rok.

Źródło: Bethesda Softworks
Źródło: Bethesda Softworks

Po upływie piętnastu miesięcy, Puppet Man napotkał karton pełen kukiełek, które szybko stały się jego nowymi przyjaciółmi. Mężczyzna stworzył przy tym całą lalkową cywilizację, w skład której wchodził między innymi król oraz wielebny (pod postacią psa). Utopia zaczęła upadać pod koniec marca 2079 roku, kiedy to Puppet Man został zawołany przez kukiełkę uszytą na wzór Vault Boya.

Krótko po tym król kukiełek został „zamordowany”, co według Vault Boya miało być wspólnym czynem jego i Puppet Mana. Winnym udało się uciec z krypty, najpewniej przez wzgląd na fakt, że Vault-Tec zebrało już wszystkie potrzebne informacje do swojego eksperymentu.

Opowieść kończy się pojmaniem Puppet Mana przez łowców niewolników, którzy ignorują jego ostrzeżenia na temat złowieszczej pacynki – w efekcie „kukiełka” brutalnie zabija zbójów, wyciągając tym samym swoje mordercze skłonności poza bezpieczne ściany krypty.

Czego możemy dowiedzieć się o krypcie 77 z gier?

Jak wspominaliśmy wcześniej, krypta 77 nie występuje w żadnej z odsłon Fallouta, włączając w to serialową adaptację. Nie wiemy zatem, gdzie dokładnie schron był położony, możemy jednak wywnioskować, że znajduje się na pustynnym pustkowiu dotkniętym przez radiację, w którym pora roku nie gra roli jeżeli chodzi o pogodę.

Ponadto przechadzając się po centrum handlowym Paradise Falls w Falloucie 3, możemy napotkać się na pozostawiony kombinezon z numerem 77, do którego dołączono taśmę z następującą wiadomością.

Mówiłem ci, nie mam pojęcia, skąd [ten strój] się wziął, ale przeraża chłopaków. To jakaś stara historia, o nieznajomym bez imienia. Po prostu… pozbądź się tego. Nic dobrego nam nie przyniesie, jeśli tu zostanie. Poza tym, jeśli należał do… niego, to może po niego wrócić.

To oznacza, że ostateczne losy Puppet Mana pozostają nieznane. Choć ścieżki zaprowadziły go najpewniej do Paradise Falls, z pewnością od dawna tam nie przebywał. Końcówka komiksu sugeruje, że mieszkaniec krypty 77 całkowicie oszalał, zwiedzając pustkowia w towarzystwie żądnej krwi kukiełki.

Więcej na temat:   Różności   Seria Fallout

Twórcy niepozornego RPG-a stwierdzili, że nie wprowadzą do gry romansów, bo nie mają w nich życiowego doświadczenia

Co jak co, ale przede wszystkim warto docenić szczerość deweloperów. Gra jest dzięki temu bardziej realistyczna… na swój sposób.

Twórcy niepozornego RPG-a stwierdzili, że nie wprowadzą do gry romansów, bo nie mają w nich życiowego doświadczenia

Deweloper Mass Effecta przyznał, że bieganie po Cytadeli w „jedynce” było tylko sprytną iluzją i nic nam nie dawało

Szczególne kondolencje należą się graczom, którzy sprintem pokonywali nawet najmniejsze dystanse – wszystko dla jak najszybszego pokonania odcinka.

Deweloper Mass Effecta przyznał, że bieganie po Cytadeli w „jedynce” było tylko sprytną iluzją i nic nam nie dawało

15 lat temu miał miejsce jeden z pierwszych masowych bojkotów na Steamie, dziś jego powód tylko śmieszy

Ślady tego ważnego dla branży wydarzenia historycznego do tej pory możemy znaleźć w Internecie.

15 lat temu miał miejsce jeden z pierwszych masowych bojkotów na Steamie, dziś jego powód tylko śmieszy