Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 24 kwietnia 2006, 10:05

autor: Malacar

Heart of Empire: Rome - przed premierą

Nie było ostatnio zbyt wielu interesujących symulacji budowy starożytnego miasta – czy jak tam zwać ten gatunek. Ostatnim sukcesem było bodaj Immortal Cities: Children of the Nile, a i ta gra nie podbiła zbytnio naszych serc...

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Rzymianin to ma fajne życie... każdy, kto należy do ekskluzywnego grona abonamentów (czy też abonentów) HBO może się tego domyślać. A jeśli, tak jak ja, jest tylko biednym pismakiem (pozdrawiam kochanego naczelnego, jest super, jest super!) to ewentualnie mógł sobie kiedyś grać w Centuriona. Albo w Caesara. Owinięty w prześcieradło. I też sobie wyobrażać, jak to jest. A teraz – będzie mógł zagrać w Heart of Empire: Rome.

Nie było ostatnio zbyt wielu interesujących symulacji budowy starożytnego miasta – czy jak tam zwać ten gatunek. Ostatnim sukcesem było bodaj Immortal Cities: Children of the Nile, a i ta gra nie podbiła zbytnio naszych serc. Chłopaki ze studia Deep Red postanowili więc coś z tym zrobić – w końcu fani Caesara od dawna czekają na godnego następcę dla swojej ulubionej gry. „Głębokiej Czerwieni” doświadczenia nie brakuje – w końcu to właśnie oni stworzyli naprawdę niedocenione perełki, takie jak Monopoly Tycoon (kto grał, wie, że to bynajmniej nie komputerowa wersja planszówki) czy choćby Beach Life.

Tytuł Serce Imperium: Rzym mógłby komuś zasugerować, że przeniesiemy się do starożytnego Rzymu i właśnie tam będziemy budować swoje miasto. Nic bardziej słusznego – wcielimy się bowiem w cesarskiego namiestnika, którego zadaniem będzie zarządzanie sprawami politycznymi, rozwijanie gospodarki oraz trzymanie w garści niesfornego ludu. W ciągu kampanii, złożonej z czternastu ciekawych scenariuszy będziemy mieli okazję tak ukształtować wieczne miasto, jak tylko będzie nam się podobało. Ponad setka różnorodnych budynków oraz niezliczona ilość elementów upiększających, dróg, roślin i wyniosłych łuków (oby triumfalnych) tylko nam w tym pomoże.

Nie byłby Rzym Rzymem, gdyby nie znajdowały się w nim słynne budowle. Dlatego też prócz standardowych villi, plaz i agor (ale bez Michnika) będziemy mogli wznieść wszystkie, słynne zabytki miasta (wtedy jeszcze zresztą całkiem nowe). Koloseum, Forum Romanum, Świątynia Westy, Panteon czy Łuk Tytusa – postawimy tam, gdzie zechcemy.

Choć zdarzają się jeszcze w dzisiejszych czasach strategie 2D, Heart of Empire nie chce nas zadręczać dwuwymiarową grafiką – podobnie jak w swoim niedawnym City Tycoon: New York, DeepRedowcy zastosowali własny, trójwymiarowy silnik graficzny, który – choć nikogo na kolana zapewne nie powali – wygląda sympatycznie i funkcjonalnie (jak ja lubię to podstępne słowo). W każdym razie wirtualny Rzym wraz z jego wirtualnym Koloseum wyglądać będzie tak, że z Nowym Jorkiem na pewno go nie pomylimy. Będzie też można dowolnie manipulować kamerą, bosko lewitować nad zatłoczonymi uliczkami miasta i sprawdzać, który z naszych poddanych zamiast pracować gra w Sidus Meierus Civilizatius na swoim liczydle.

Każdy fan SimCity wie, że z czasem tworzenie własnego miasta (choćby i nie wiem jak pięknego) przestaje wystarczać prawdziwemu budowniczemu z ambicjami. Chcemy więcej i więcej! No, to dostajemy. Choć oczywiście naszym głównym celem jest zbudowanie jak najbardziej efektownej, starożytnej metropolii, która na „siedmiu pagórkach piętrzy się”, będziemy też mieli okazję zrealizować swoje sny o potędze na większą skalę. Przede wszystkim w grze pojawi się opcja handlu, a nawet prostego zarządzania różnymi prowincjami Imperium Romanum. Aby nasi obywatele byli zadowoleni, będziemy im sprowadzać wina z Normandii, sery z Helwecji i napój magiczny z Galii. Warto więc podziękować tym, którzy mówili – „zaciągnij się do legionów”.

To nie są Settlersy, na które czekałem (obym się mylił)
To nie są Settlersy, na które czekałem (obym się mylił)

Przed premierą

Miałem okazję przetestować The Settlers. Niestety, nowa odsłona mojej ukochanej serii wzbudziła u mnie liczne wątpliwości. A już przed zagraniem miałem ich sporo…

Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest
Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest

Przed premierą

W niszy, która powstała po porzuceniu przez Ubisoft serii Heroes of Might and Magic sukcesy odnosić mogą mniejsi twórcy, tacy jak Lavapotion. Ich Songs of Conquest może być najlepszą grą w stylu „hirołsów” od czasów kultowej trójki.

Czekaliście na The Settlers w starym stylu? No cóż, nie tym razem
Czekaliście na The Settlers w starym stylu? No cóż, nie tym razem

Przed premierą

W The Settlers uwagę zwraca możliwość nietypowego podejścia w zajmowaniu nowych terytoriów – i wszystko byłoby fajnie, gdy nie to, że klimatu Osadników sprzed lat nie poczułem.